Kilka dni po 11 listopada PiS złożył projekt nowelizacji ustawy o zgromadzeniach publicznych. Organizatorzy miesięcznic smoleńskich i Marszu Niepodległości otrzymają monopol na zgromadzenia w niektórych miejscach

W demokracji prawo do zgromadzeń jest jednym z najważniejszych praw obywatelskich. Obok wolności słowa jest podstawą realizacji innych praw, dlatego ze szczególną uwagą trzeba przyglądać się, co władze w nim zmieniają. W ostatnich latach szeroką krytykę społeczną wzbudziła m. in. prawo autorstwa Bronisława Komorowskiego, które zabroniło uczestnikom zgromadzenia zasłaniania twarzy. Wśród głosów sprzeciwu były także media prawicowe.

Co chce zmienić PiS?

Projekt liczy 3 strony, zgłosił go Arkadiusz Czartoryski (PiS) w trybie poselskim. Dzięki temu można ominąć m. in. czasochłonne i niewygodne konsultacje społeczne.

  1. „Licencja” na wydarzenia cykliczne. Wojewoda, a więc podwładny rządu, będzie mógł pozwolić, by niektóre zgromadzenia odbywały zawsze w tym samym czasie i miejscu. Taki „monopol” da prawo wyboru czasu i miejsca nawet na 3 lata wprzód.

Nowe prawo ułatwi życie organizatorom smoleńskich miesięcznic i Marszu Niepodległości. Wydaje się, że taki jest cel nowelizacji – może trzeba było napisać to wprost? Tymczasem tego czytamy:

„Art. 26a. 1. Jeżeli zgromadzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej cztery razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, a tego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich trzech lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń, organizator może zwrócić się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń.”

Prawo do miejsca będzie można stracić, jeśli cykliczne wydarzenie nie odbędzie się dwa razy z rzędu. Gdyby więc Marsz Niepodległości ogłosił, że nie będzie już maszerował w Warszawie, ale w Krakowie, to w świetle nowego prawa podobną trasą inna grupa mogłaby przejść dopiero w 2019 r.

  1. Monopol tylko dla niektórych. Żeby dostać monopol na trasę, trzeba będzie czcić „doniosłe i istotne dla historii RP wydarzeń”. Zdecyduje wojewoda.

A jeśli w tym samym miejscu będą chciały zarejestrować się dwie organizacje, które będą chciały uczcić dwa różne, acz doniosłe i ważne wydarzenia? Jak tę „doniosłość” zmierzyć?

Co zrobi wojewoda, jeśli ktoś będzie chciał celebrować np. przypadającą 10 kwietnia rocznicę aresztowania Romualda Traugutta akurat pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie? Czy w odmowie rejestracji napisane zostanie, że wydarzenie to nie było wystarczająco doniosłe? Być może już wkrótce się przekonamy.

  1. Będą rezerwacje. Trzecia duża zmiana dotyczy traktowania „kontrmarszu”. Jeśli w danym miejscu miałyby się spotkać dwa lub więcej zgłoszonych zgromadzeń, o tym, kto „wygra”, zdecyduje kolejność zgłoszeń. Oznacza to, że organizacje „licencjonowane”, czyli takie, którym odpowiadający przed rządem wojewoda wyda zgodę na organizację wydarzeń cyklicznych będą miały możliwość „zamówienia” sobie mapy marszu na trzy lata wprzód.

Ci, którzy nie zdążą lub będą chcieli maszerować w celu „niedoniosłym dla historii Polski”, będą musieli trzymać dystans – co najmniej 100 metrów od trasy marszu.

Nowelizacja podtrzymuje zapisane w dotychczasowej ustawie pierwszeństwo dla zgromadzeń organizowanych przez służby państwa i Kościół.

Opłać abonament na wolność słowa


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym