Narodowy Instytut Wolności chce od Stowarzyszenia Lornetka prawie 600 tys. zł z grantów, które otrzymało za rządów PiS z Narodowego Instytutu Wolności. Założyciele organizacji pomagali w kampanii wyborczej posłanki PiS Anny Gembickiej, gdy ta zasiadała w radzie… NIW
PiS utworzył Narodowy Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO) w 2017 r. Już wtedy prognozowano, że będzie to instytucja służąca w dużej mierze do transferowania pieniędzy do prawicowych organizacji powiązanych z rządzącymi. Teraz wiadomo, że tak dokładnie było. „Obecnie prowadzimy ponad 120 postępowań zwrotowych, wystawiliśmy 35 decyzji administracyjnych, w sumie oczekujemy zwrotu ponad 15 milionów złotych. Rozwiązaliśmy umowy na ponad 4 miliony zł” – wylicza Michał Braun, dyrektor NIW-CRSO.
W październiku 2018 r. do rady Narodowego Instytutu Wolności trafiła 27-letnia asystentka i doradczyni Mateusza Morawieckiego z Włocławka Anna Gembicka. Dziś Gembicka jest już posłanką PiS.
Cztery miesiące później – w lutym 2019 r. powstało Stowarzyszenie na Rzecz Inicjatyw Lokalnych Lornetka z siedzibą w położonym około 20 km od Włocławka Kaniewie. Prezeską stowarzyszenia została Edyta Trocikowska, a resztę funkcji statutowych pełnili członkowie jej najbliższej rodziny. Kluczową rolę w stowarzyszeniu odgrywał mąż Edyty – Artur Trocikowski, oficjalnie w komisji rewizyjnej Stowarzyszenia.
Co istotne w tej historii – małżeństwo Trocikowskich prowadzi rodzinny biznes – Majątek Kaniewo. To kompleks konferencyjno-bankietowy położony w sercu Kujaw, 20 km od Włocławka.
Stowarzyszenie Lornetka, ledwo tylko powstało, zaczęło zgarniać z NIW grant za grantem:
W ciągu nieco ponad roku był to prawie milion złotych.
W tym samy czasie podobne pieniądze z NIW płyną do innej dopiero co powstałej (2019 r.) organizacji powiązanej z Gembicką — Stowarzyszenia Otoczenia Przedsiębiorców ProBiznes. Prowadzi je Dariusz Nowak — mąż Magdaleny Nowak, szefowej biura Anny Gembickiej. W krótkim czasie organizacja dostała m.in.:
Stowarzyszenie Lornetka również ma niemało wspólnego z Anną Gembicką. PortalWloclawek.pl kilka razy opisywał ten temat – Trocikowscy brali z zaangażowaniem udział w kampanii wyborczej Anny Gembickiej m.in. w 2019 r. – czyli w roku, w którym ich stowarzyszenie powstało i dostawało z NIW pierwsze setki tysięcy zł. Poinformowali o tym dziennikarzy rolnicy z okolicy Majątku Kaniewo. Trocikowscy mieli m.in. rozwieszać banery w okolicy, brać udział w kampaniach obecnej posłanki, pomagać jej na wiecach itp.
Sama Anna Gembicka w Majątku Kaniewo organizowała wiele imprez, które promowały ją jako polityczkę. „Lepiła pierogi, rzeźbiła w arbuzach, urządzała festiwale, szkolenia i spotkania. Bywała również na organizowanych tam wydarzeniach i obejmowała patronatem imprezy Stowarzyszenia Lornetka” – czytamy w PortalWloclawek.pl.
Gembicka urządzała w Majątku Kaniewo spotkania z dziennikarzami – śniadania prasowe.
„Trzeba było z miasta na wieś jechać, bo nic się tej pani nie podobało we Włocławku” – relacjonuje nam Bogusława Obałkowska z Portalu Włocławek.
Oglądamy galerie zdjęć na portalu, które dokumentują te wydarzenia. Przykłady?
Organizacja męża Magdaleny Nowak – ProBiznes – również korzystała z Majątku Kaniewo. Koło Gospodyń Wiejskich „Różanka” Kaniewo, działające pod tym samym adresem (Kaniewo 41) co Stowarzyszenie i biznes Trocikowskich, także dostawało dotacje za rządów PiS, choć tylko statutowe — po kilka tys. zł rocznie z Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa.
W 2022 r. PortalWloclawek.pl ujawnił, że Fundusz PAFPIO (Polsko-Amerykański Fundusz Pożyczkowy Inicjatyw Obywatelskich), który wspiera organizacje pozarządowe, ostrzegał przed współpracą ze stowarzyszeniem Lornetka. Jak twierdził, organizacja „uchyla się od odpowiedzialności za zwrot pożyczki zaciągniętej w Funduszu”. PAFPIO miał nakaz zapłaty wydany przez sąd w grudniu 2021 r. – Lornetka miała im wówczas oddać prawie 100 tys. zł.
Po przegranej PiS jesienią 2023 r. nowe władze NIW przeprowadziły dziesiątki kontroli w organizacjach będących beneficjentami przyznawanych przez instytut dotacji. W przypadku Lornetki kontroli można było poddać tylko dwa projekty — wcześniejsze granty się przedawniły. Bo kontrole można przeprowadzać do 5 lat od zakończenia projektu.
Jak dowiadujemy się w NIW, instytut próbował skontrolować dwie inicjatywy Lornetki:
W obu przypadkach procedura była prawie identyczna. W sierpniu 2025 r. NIW chciał przeprowadzić kontrolę projektów w siedzibie stowarzyszenia. Jej prezeska Edyta Trocikowska pisemnie poprosiła o przełożenie terminu, bo koordynator miał być na urlopie rehabilitacyjnym i wrócić dopiero od 18 września. Dyrektor NIW zgodził się na to.
Kontrolę wyznaczono na 30 września. Jednak dwa kolejne pisma z NIW nie zostały odebrane przez Trocikowską i jej stowarzyszenie. NIW uznał, że „udaremniono kontrolę”, a wskutek tego dyrektor NIW podjął decyzję o konieczności zwrotu funduszy, jakie dostała Lornetka, wraz z odsetkami. „Zaistniała podstawa do uznania całej dotacji przekazanej na podstawie Umowy za wydatkowaną niezgodnie z przeznaczeniem” czytamy w piśmie z decyzją dyrekcji NIW.
Wezwana do tego pisemnie Lornetka nie zwróciła funduszy i nie skorzystała nawet z prawa do wypowiedzenia się po zebraniu materiału dowodowego przez NIW.
Łączna wysokość obu grantów to ponad 330 tys. zł, ale niemal drugie tyle długu tworzą wysokie odsetki liczone od momentu przelania przez NIW dotacji. Na koniec kwietnia 2026 roku NIW wyliczył, że należności z Lornetki sięgnęły ponad 583 tys. zł. Obecnie ta kwota przekracza już 590 tys. zł.
Edyta Trocikowska nie chciała rozmawiać z OKO.press na temat projektów, na które Stowarzyszenie Lornetka otrzymało fundusze z NIW. Twierdziła, że nie ma żadnej wiedzy o tych projektach, nie znała ich nazw, a za wszystko miał być odpowiedzialny właśnie jej mąż – Artur Trocikowski.
Ten w pierwszej rozmowie z OKO.press twierdził, że dobrze pamięta te projekty. „Były zrealizowane, rozliczone, wydaliśmy książki. I było to kontrolowane po roku czy iluś tam. Te dwa projekty to było moje oczko w głowie. Nie wiem, czy pan widział publikację „Niesamowitych opowieści”. Super jakość wydania, super informacja i super zdjęcia z naszego regionu” – przekonuje Trocikowski. Zaprasza do Majątku Kaniewo, by pokazać dowody. Twierdzi, że jakiekolwiek dodatkowe kontrole ze strony NIW byłyby bezzasadne, bo już je przeszli. „To o niedopuszczeniu przez nas do kontroli to jest jakaś bzdura” – mówi. Na pytania o pomoc w kampanii wyborczej Gembickiej, rzuca: „my się w politykę nie bawimy”. Informacje podawane przez Portal Włocławek miały zaś być według niego prostowane.
Poprosiliśmy o linki do tych sprostowań oraz o informacje, kiedy zostały przeprowadzone rzekome kontrole wykonania projektów. Nie dostaliśmy ich.
W kolejnej rozmowie Trocikowski mówi już co innego – że kontrole co prawda się nie odbyły, ale te, które chciał NIW przeprowadzić, są spóźnione i niezgodne z regulaminem. Gdy okazuje się, że jednak były z regulaminem jak najbardziej zgodne, w kolejnej rozmowie prosi o czas na wyjaśnienie sprawy z NIW.
Mimo wielu obietnic przez ponad miesiąc Trocikowscy nie odpowiadają na żadne z przesłanych pytań – pytaliśmy m.in. o ich powiązania z Gembicką i ich udział w jej kampanii wyborczej. Nie nadsyłają też dowodów na wykonanie projektów, żadnych skanów rzekomo wydanych książek, zdjęć z przeprowadzanych szkoleń, spotkań itd. Nic. W internecie nie udaje nam się znaleźć żadnych informacji, by publikacja „Niesamowitych opowieści” doszła do skutku.
Pytania w tej sprawie wysłaliśmy także posłance Gembickiej. Twierdzi, że nie jest powiązana rodzinnie ani towarzysko z Arturem Trocikowskim, ale o jego żonie nie wspomina, choć o powiązania tej pary pytaliśmy. Nie neguje, że Trocikowscy pomagali jej w kampanii wyborczej, ale podkreśla, że wiele osób się w nią angażowało. „Jeżeli ktoś włączył się w kampanię, wieszając baner lub przekazując pozytywne informacje na mój temat, to jest to znak docenienia moich starań na rzecz regionu” tłumaczy. Gembicka uważa, że nie było konfliktu interesów, choć granty z NIW — w którego radzie zasiadała — dostawały osoby pomagające jej w kampanii, u których gościła wielokrotnie.
„Rada Narodowego Instytutu Wolności nie podejmuje indywidualnych decyzji o przyznaniu grantów konkretnym podmiotom, więc siłą rzeczy nie podejmowałam takich decyzji” – tłumaczy Gembicka.
Dyrektor NIW Michał Braun oponuje. Podkreśla, że choć Rada NIW nie podejmuje decyzji o przyznaniu grantu, to zatwierdza regulaminy konkursów, określając między innymi, ile i za co można dostać punktów od ekspertów, kto może startować w konkursie, za co przyznawane są punkty strategiczne.
„Rada decyduje o konkretnych warunkach konkursów. To właśnie wcześniejsze Rady ponoszą współodpowiedzialność za to, że w konkursach nie funkcjonowały mechanizmy zabezpieczające przed przekazywaniem grantów podmiotom bez doświadczenia, bez udowodnionej historii działania. To fasadowe Rady firmowały mechanizm, którym ówczesny dyrektor mógł dowolnie manipulować. [...] Członkowie rady mogli tworzyć zasady pod konkretne organizacje" – podkreśla Braun. Dodaje, że mają wiele przykładów łamania regulaminu, w niektórych zapadały już wyroki w sądach administracyjnych.
„Były przypadki – wszystkie dotyczą powiązanych politycznie organizacji – że organizacja wygrała zgodnie z regulaminem, a potem aneksowała umowę, by realizować ją wbrew zasadom, ale za zgodą dyrekcji NIW” – dodaje Braun.
Obecny dyrektor NIW uważa, iż te dziesiątki patologii w finansowaniu swoich organizacji, do celów często promocji politycznej, za rządów PiS, to „podłe” działanie. -„Te pieniądze miały wesprzeć rozwój organizacji np. pracujących z osobami z niepełnosprawnościami czy młodzieżą” – tłumaczy.
Afery
Opozycja
Prawo i Sprawiedliwość
Anna Gembicka
Artur Trocikowski
Edyta Trocikowska
Majątek Kaniewo
Stowarzyszenie Lornetka
Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.
Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Goniec.pl. W tym zawodzie ceni niezależność.
Komentarze