"Nowoczesna jest kobietą". Mniej personalnych ataków, więcej merytorycznej krytyki. Większa wrażliwość społeczna i otwartość w sprawach obyczajowych. Większa gotowość do tworzenia koalicji. Nowoczesna posłuchała wyborców, rzecz w polskiej zabetonowanej polityce bez precedensu. I rozliczyła twórcę sukcesu, a potem autora głupiej, wielkiej wtopy

Katarzyna Lubnauer 25 listopada 2017 wygrała z Ryszardem Petru stosunkiem 149 do 140 głosów. O włos. Wystarczyłoby pięciu delegatów – niecałe dwa procent wszystkich – głosujących odwrotnie i Petru obroniłby stanowisko.

Decyzja Nowoczesnej może mieć sześć konsekwencji dla polskiej polityki.

Dowartościowanie kobiet, czyli efekt feministyczny

W niektórych wypowiedziach przed wyborami Ryszard Petru zachowywał się jak typowy – nie tylko dla polskiej sceny publicznej – męski lider, który jest szczerze zdumiony, jeśli nie oburzony, że walkę z nim podejmuje kobieta. A nawet dwie kobiety, bo Kamila Gasiuk-Pihowicz także ogłosiła swoją kandydaturę, a dopiero potem poparła Lubnauer.

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” 24 listopada Petru zarysował podział. Po jego stronie jest „jedność, siła i skuteczność w partii”, po stronie Lubnauer „niezdrowe emocje”, które trzeba „opanować”. Zarzut o tyle nietrafiony, że Lubnauer (w odróżnieniu od ekspresyjnej Gasiuk-Pihowicz) jest polityczką stonowaną, a silne emocje wyrażał raczej Petru, dając wyraz rozczarowaniu, że koleżanki z „jego partii” stają w szranki. Urażone ego lidera ujęło w TVN 24 tak:

„Tak się nie robi, bo w polityce ważna jest wiarygodność i prawdomówność”.

Tymczasem obie polityczki unikały emocjonalnych i spersonalizowanych wypowiedzi na temat wyborów, co najwyżej mówiąc ogólnie o potrzebie zmian w partii.

Zwycięstwo Lubnauer może być sygnałem dla kobiet w innych formacjach, że mogą wygrać z męskimi liderami lub – tak jak Barbara Nowacka – tworzyć własne. Zwłaszcza, że przekazanie władzy w Nowoczesnej odbyło się w sposób cywilizowany, a widok Petru z dwiema rywalkami trzymającymi się za uniesione w górę ręce był rzadką reakcją z klasą.

To wrażenie zepsuła jednak nieobecność Petru podczas przemówienia Lubnauer o godz. 17.00.

Ruch w opozycyjnych elitach, partie mniej zabetonowane

„Znam Nowoczesną od podszewki i wiem, gdzie są jej słabe punkty. Przypominam, że to ja pozyskałem pieniądze na kampanie wyborcze i na funkcjonowanie partii” – Petru przedstawiał siebie jako bezdyskusyjnego lidera i autora partyjnego sukcesu, deklarując, że mierzy w pozycję premiera przyszłego rządu.

Choć Petru (rocznik 1972) jest trzy lata młodszy niż Lubnauer, to właśnie on stał się symbolem „starych liderów”, którzy odwołują się do wcześniejszych zasług i bronią swej pozycji nie potrafiąc znaleźć nowych recept politycznych.

Wybór Lubnauer może być zachętą dla Platformy Obywatelskiej, by krytycznie przyjrzała się Grzegorzowi Schetynie (rocznik 1963). Jak to niedawno analizowaliśmy, obaj liderzy mają wręcz fatalne notowania. Pod względem społecznej nieufności najgorsza czwórka polskich polityków w listopadowym sondażu CBOS wygląda tak:

  • Macierewicz – 55 proc. mu nie ufa;
  • Kaczyński – 48 proc.;
  • Schetyna – 46 proc.;
  • Petru – 42 proc.

Tacy liderzy są oczywistym balastem dla swoich partii, przy czym Jarosław Kaczyński umiejętnie do tej pory „chował się” za bardziej popularnymi politykami, zwłaszcza premier Sżydło.

Zasada rozliczenia zadziałała

Poniższy wykres przedstawia poparcie PiS, PO i .N w wyborach, a następnie w 19 sondażach Millward Brown (do lipca 2017) oraz  dwóch sondażach Kantar Public (z września i listopada 2017). Jak widać, partia nie podniosła się z upadku po tym, jak w Sylwestra 2016 Ryszard Petru dał się przyłapać na wakacyjnym wyjeździe (z Joanną Schmidt) w czasie blokady parlamentu przez opozycję.

W czasie grudniowego protestu w Sejmie notowania Nowoczesnej sięgnęły 30 proc., po „Maderze” spadły poniżej 10 proc. Elektorat, który opuścił Nowoczesną, tylko częściowo przeszedł do PO i łączne poparcie liberalnej opozycji zmniejszyło się w ciągu roku o jedną trzecią.

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Sondaże telefoniczne Kantar Millward Brown od wyborów 2015 roku

Niezależnie od tego, że wyjazd „na Maderę” (de facto do Portugalii) wpisuje się w trywialny i tabloidowy wątek polityki, Petru wykazał się wtedy brakiem wyobraźni (co analizowaliśmy w tekście „Madera a sprawa polska”).

Zastosowana przez Nowoczesną zasada rozliczania lidera przywraca wiarę wyborcom partii demokratycznych, że mechanizmy wewnątrzpartyjnej władzy, nie muszą blokować racjonalnej oceny i korekty.

Demokracja wewnątrzpartyjna – aparat posłuchał wyborców

Polskim partiom politycznym zarzuca się często, że alienują się od swych wyborców, a aparat partyjny popiera liderów, z którymi jest powiązany zobowiązaniami personalnymi, nie bacząc na opinie nawet elektoratu własnej partii.

Z tego punktu widzenia, pewne znaczenie – także dla wyborów w Nowoczesnej – miał sondaż OKO.press z sierpnia 2017, w którym pytaliśmy badanych, kto byłby dziś najlepszym przywódcą kilku największych partii.

Odpowiedzi w odniesieniu do Nowoczesnej pokazuje poniższy wykres. Jak widać, w elektoracie Nowoczesnej tylko 16 proc. wskazało na Petru, 38 proc. wolałoby Lubnauer, 36 proc. – Gasiuk-Pihowicz. Obie polityczki powoływały się na te wyniki przed dzisiejszymi wyborami.

Kto byłby dziś najlepszym liderem Nowoczesnej? Wskazania w proc. Sondaż OKO.press z sierpnia 2017

Odpowiedzi zwolenników/czek Nowoczesnej
 
Odpowiedzi pozostałych osób badanych

Poglądy badanych na temat przywództwa w Platformie Obywatelskiej są  jeszcze bardziej niekorzystne dla Schetyny niż dla Petru.

„Przegrywa” on we wskazaniach na najlepszego lidera także wśród wszystkich badanych, a we własnym elektoracie PO wyprzedzają go wszyscy kontrkandydaci, których wymieniliśmy: Borys Budka, Rafał Trzaskowski i Ewa Kopacz.

Kto byłby dziś najlepszym liderem Platformy Obywatelskiej? Odpowiedzi w proc. Sondaż z sierpnia 2017

Odpowiedzi zwolenników/czek Platformy Obywatelskiej
 
Odpowiedzi pozostałych osób badanych

Lubnauer: dalej od konserwatywnego zaścianka?

Pierwsze przemówienie przewodniczącej Lubnauer było krótkie i mało porywające. Nie wykorzystała okazji, by uwyraźnić swoją sylwetkę (w listopadowym sondażu CBOS aż 48 proc. nie wiedziało, kim jest Lubnauer).

Dobrze zabrzmiało zapomniane ostatnio hasło walki z „Polską misiewiczów”, padła też ogólnikowa zapowiedź „Polski aktywnej” i „Polski mądrej zmiany”, choć to ostatnie może wchodzić w inteligencką wyższościową narrację o niepotrzebnym czy nieracjonalnym „500 plus”.

Lubnauer rzuciła hasło, by „zakorzenić się w klasie średniej”, być partią „ciężko pracujących ludzi, których PiS dzień w dzień obraża i zdradza”.

Bardziej konkretnie zabrzmiała zapowiedź, że Nowoczesna ma stać się „liderem modernistycznej zmiany”.

Może to oznaczać, że widząc coraz bardziej liberalne postawy np. na kwestię in vitro, przerywania ciąży czy stosunku do LGBT, Nowoczesna śmielej otworzy się na unijne wartości i standardy w tych dziedzinach i śmielej przeciwstawi się nauczaniu Kościoła. Już obecnie w programie partyjnym – w odróżnieniu od PO – .N zapowiada uregulowanie związków partnerskich.

Odejście Ryszarda Petru może ułatwić takie zmiany, bo Petru był zawsze bardziej konserwatywny niż własna partia. „Nie uważam, że liberalizacja przepisów dotyczących aborcji to najważniejsza sprawa w Polsce. Nawet jeśli interes partyjny by tego wymagał, nie zmienię zdania” – mówił rok temu w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

W Nowoczesnej powstał przedstawiony w październiku 2017 projekt ustawy o świadomej prokreacji, który miałby dawać kobietom prawo do przerwania ciąży do 12 tygodnia, pod warunkiem konsultacji z psychologiem.

Przygotował go 11 osobowy Parlamentarny Zespół ds. równości i sprawiedliwości społecznej, w którym jest dwóch posłów i dziewięć posłanek Nowoczesnej, w tym Katarzyna Lubnauer. Przewodniczy mu Joanna Schmidt, zastępczynią jest m.in. Kamila Gasiuk-Pihowicz i Joanna Scheuring-Wielgus. Zespół głosi, że

„Każda kobieta ma niezbywalne i naturalne prawo decydowania o sobie”, a obecna ustawa antyaborcyjna jest zbyt restrykcyjna.

W środowisku feministycznym słychać, że Nowoczesna chce się zaprezentować jako partia „zdrowego rozsądku”, „złotego środka” czy kolejnego „kompromisu” między zwolennikami status quo a ruchami pro-choice.

Większa otwartość koalicyjna

W pierwszym przemówieniu Lubnauer zapowiedziała rozmowy ze Schetyną na temat ogłoszonej w czwartek koalicji wyborczej z PO do wyborów na prezydenta Warszawy („Nowoczesna ma swoją tożsamość” – podkreśliła, a „każda umowa musi się opłacać”). Petru uzgodnił ze Schetyną, że Nowoczesna poprze Rafała Trzaskowskiego, a dotychczasowy kandydat partii Paweł Rabiej dostanie funkcję wiceprezydenta.

Jeszcze przed wyborem Lubnauer mówiła dziś OKO.press: „Powinniśmy współpracować z jak najszerszą koalicją. Nie tylko z PO, ale szerzej”. W przemówieniu poza PO wymieniła tylko PSL i SLD.

Mogło to rozczarować zwolenników tworzenia szerokiego frontu w obronie demokracji z udziałem ugrupowań lokalnych, ruchów miejskich i partii pozaparlamentarnych.

Może przewodnicząca uznaje, że te siły nie wyrażają interesów „ciężko pracującej klasy średniej”.

Na twitterze Lubnauer napisała, że „wyborcy opozycji, ale nie tylko nasi, oczekują zmian, potrzebują nadziei, że opozycja jest w stanie stawić czoła PIS”.

Skłonność do tworzenia szerszej koalicji, odejście od języka straszenia PiS-em i personalnie Kaczyńskim na rzecz konkretów społecznych i gospodarczych, większa otwartość na liberalizujące się postawy klasy średniej – wszystko to może wzmocnić liberalną opozycję i naruszyć obecną równowagę, która tak dobrze służy PiS.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym