Średnio trzy osoby kandydują na jedno stanowisko w nowym Sądzie Najwyższym. To głównie sędziowie, radcowie prawni i adwokaci, ale też pracownicy naukowi i prokuratorzy. Obecna władza kontrolę nad Sądem Najwyższym przejmie najpóźniej na jesieni

Procedura naboru kandydatów na 44 miejsca w Sądzie Najwyższym, którą ogłosił prezydent Andrzej Duda, zakończy się w poniedziałek. W piątek godz. 15.00 w Krajowej Radzie Sądownictwa zarejestrowano 133 kandydatury.

Z danych KRS wynika, że zgłosiło się już:

– 15 pracowników naukowych, doktorów habilitowanych i profesorów;

– 23 adwokatów;

– 25 radców prawnych;

– 8 notariuszy;

– 11 prokuratorów;

– 3 urzędników PGRP (najprawdopodobniej chodzi o radców prawnych Prokuratorii Generalnej);

– 3 sędziów wojewódzkich sądów administracyjnych;

– 13 sędziów sądów apelacyjnych;

– 16 sędziów sądów okręgowych;

– 16 sędziów sądów rejonowych.

Ta lista nie jest zamknięta. Chętnych będzie pewnie jeszcze więcej, bo kandydatury KRS może zarejestrować w poniedziałek oraz w kolejnych dniach, gdy będą jeszcze spływać te wysłane listem.

Najwięcej chętnych jest do Izby Dyscyplinarnej (61 osób) i do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych – 44 osoby.

To dwie nowe Izby, na których zależało PiS. Pierwsza ma pomóc szybko usuwać z zawodu sędziów, prokuratorów i prawników. Druga będzie wzruszać stare wyroki. Będzie też kontrolować legalność wyborów.

Prokuratorzy w Izbie Dyscyplinarnej

Do Izby Dyscyplinarnej zgłosiło się najwięcej adwokatów (14), sędziów z sądów rejonowych (13) oraz wszyscy prokuratorzy, którzy zgłosili swoje kandydatury, czyli 11. Przyszli sędziowie w tej Izbie będą dostawali dodatkowy 40-procentowy dodatek za pracę, co może być dodatkową zachętą.

Zaś w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych najwięcej kandydatur zgłosili pracownicy naukowi (11), radcowie prawni (9) i sędziowie sądów apelacyjnych (7).

Do pozostałych Izb, w których są sprawy obywateli i jest dużo pracy, jest mniej chętnych – do Izby Karnej zgłosiło się „tylko” 4 kandydatów, a do Izby Cywilnej 24.

Kiedy poznamy nazwiska kandydatów?

„Na pewno podczas transmisji online z posiedzenia, podczas którego Rada będzie zajmowała się nominacjami do Sądu Najwyższego” – odpowiada na pytania OKO.press biuro prasowe Krajowej Rady Sądownictwa.

Dwa nazwiska zostały już jednak potwierdzone przez samych kandydatów. To dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzata Manowska. W 2007 roku była wiceministrem sprawiedliwości, ministrem był wtedy Zbigniew Ziobro.

Pojawiły się spekulacje, że to ona zostanie nową I Prezes SN w miejsce Małgorzaty Gersdorf.

Jak podał „Dziennik Gazeta Prawna”, swoją kandydaturę potwierdził też Konrad Wytrykowski, prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, powołany przez ministra Zbigniewa Ziobrę.

Według informacji OKO.press w środowisku prokuratorów są nieoficjalne spekulacje, kto to są ci prokuratorzy, którzy zgłosili się do Izby Dyscyplinarnej. Podajemy te nazwiska, ale z zastrzeżeniem, że nie są potwierdzone, więc nie wykluczone, że nie wszystkie te osoby złożyły swoje kandydatury:

– Małgorzata Bednarek z Prokuratury Krajowej, bliska Zbigniewowi Ziobrze. Wsławiła się oskarżaniem sędziów z Bielska-Białej o układ, ale zarzuty potem umorzono.

– Adam Roch z Katowic, który prowadził sprawę Marka Dochnala, lobbysty związanego z SLD .

– Jacek Wygoda, były dyrektor biura legislacyjnego IPN, obecnie Prokuratura Krajowa.

– Elżbieta Janicka, szefowa specjalnego wydziału w Prokuraturze Krajowej do ścigania przestępstw wśród sędziów i prokuratorów.

– Paweł Wilkoszewski, były asystent Zbigniewa Ziobry, który za obecnej władzy szybko awansował – z prokuratury rejonowej  aż do Prokuratury Krajowej.

– Jarosław Duś z Prokuratury Krajowej.

– Agata Piasny z Katowic.

Czy do SN kandyduje obecny wiceminister sprawiedliwości, sędzia Łukasz Piebiak, który pomaga Zbigniewowi Ziobrze obsadzać sądy „zaufanymi” prezesami? Zapytała go o to kilka dni temu wyborcza.pl. „Ja się nigdzie nie wybieram (…) co będzie, to będzie. Nie złożyłem żadnego dokumentu” – zapewnia Piebiak.

OKO.press zapytało więc ministerstwo sprawiedliwości czy do SN kandydują Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł (doktor habilitowany na UW) i Kamil Zaradkiewicz (doktor habilitowany na UW), od ubiegłego roku dyrektor w resorcie sprawiedliwości, wcześniej zasłynął atakami na niezależny Trybunał Konstytucyjny, w którym pracował.

O tych dwóch ostatnich zapytaliśmy nieprzypadkowo, bo są pracownikami naukowymi, a PiS w znowelizowanej ustawie o szkolnictwie wyższym tym sędziom SN, którzy są wykładowcami, zagwarantował dożywotnie posady na uczelniach wyższych. Ministerstwo odesłało nas jednak do Krajowej Rady Sądownictwa.

Na razie nie wiadomo ilu z kandydatów do SN to osoby „zaufane” PiS, a ile to osoby niezależne. Wcześniej środowiska prawnicze wzywały, by masowo zgłaszać się do nowego Sądu Najwyższego, rozpatrywanie dużej liczby zgłoszeń miałoby opóźnić przejęcie SN.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak przyjąć, że spora część kandydatów to osoby bliskie PiS, a może nawet nieformalnie wskazane przez obóz „dobrej zmiany” do kandydowania. Bo obecnej władzy zależy na przejęciu kontroli nad Sądem Najwyższym, tak jak wcześniej zależało na przejęciu Trybunału Konstytucyjnego.

Część kandydatów mogła też samodzielnie zgłosić się na nabór, skuszona szybkim awansem zawodowym i finansowym, bo praca w Sądzie Najwyższym wiąże się ze stabilnym i wysokim jak na polskie warunki wynagrodzeniem.

Co dalej?

Kiedy KRS wskaże osoby, które prezydent powinien finalnie zaakceptować na sędziów SN? Kto i kiedy będzie nowym prezesem SN?

Na razie rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Maciej Mitera, zapewnia, że kolejne zebranie KRS będzie dopiero we wrześniu. Obecną KRS wybrał w niekonstytucyjny sposób PiS i Kukiz 14. Zasiadają w niej sędziowie powiązani na różne sposoby z obecnym resortem sprawiedliwości.

Ale nie można wykluczyć, że KRS zbierze się jednak nagle w sierpniu i szybko zaopiniuje osoby, które – jej zdaniem – powinien wybrać prezydent Andrzej Duda. Środowisko sędziowskie, które broni niezależności, jest przekonane, że właśnie taki szybki wariant obsadzenia 44 stanowisk w SN będzie zrealizowany.

Gdy prezydent odbierze przysięgę od nowych sędziów, zapewne wskaże spośród nich osobę, której powierzy kierowanie Sądem Najwyższym do czasu wyboru nowego prezesa. To ten tymczasowy nominat Andrzeja Dudy zwoła Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego, które wybierze pięciu kandydatów na prezesa. I z tego grona prezydent wskaże nowego prezesa SN.

W ten sposób PiS obejdzie się obecną prezes SN Małgorzatę Gersdorf, która nie zamierza ustąpić ze stanowiska i nie zwoła Zgromadzenia, bo PiS niezgodnie z Konstytucją przerwał jej kadencję.

Kiedy Zgromadzenie i jakie quorum?

To największa niewiadoma. Wszystko zależy od scenariusza przejęcia kontroli nad Sądem Najwyższym i układu sił w Sądzie Najwyższym pomiędzy obecnymi sędziami, a nowymi.

Pierwotnie według ustawy o Sądzie Najwyższym, którą PiS uchwalił w grudniu 2017 r., Zgromadzenie kandydatów na prezesa miało wybrać po obsadzeniu 110 stanowisk z liczby 120 możliwych w SN.

Problem w tym, że ta ustawa odsyła na przymusową emeryturę starszych sędziów, powyżej 65 roku życia, w tym obecną prezes Małgorzatę Gersdorf. Ustawa daje też prawo przejścia na wcześniejszą emeryturę młodszym sędziom. Mają oni czas na decyzje do jesieni. Nie wiadomo więc ilu zostanie obecnych sędziów. Na razie można spekulować o liczbie ok. 40 sędziów.

Ma to znaczenie, bo do wyboru kandydatów na nowego prezesa potrzebne jest tzw. kworum, czyli minimalna ustawowo liczba sędziów. A jeśli obecna władza chce mieć „swojego” prezesa, musi mieć też większość na Zgromadzeniu.

Dwie trzecie z dwóch trzecich

PiS o tym wie i już znowelizował swoją ustawę z grudnia obniżając wymóg obsadzonych stanowisk w SN do 2/3, tak by szybciej można było zwołać Zgromadzenie.

Problem w  tym, że i to może okazać się progiem nie do przekroczenia. Bo obecni sędziowie stoją murem za obecną prezes Gersdorf.

Wystarczy, że nie przyjdą na Zgromadzenie zwołane przez nominata prezydenta i nie uda się wskazać następcy Gersdorf, bo nie będzie kworum.

Ustawa mówi, że na Zgromadzeniu musi być 2/3 wszystkich sędziów SN. W takiej sytuacji będzie można zwołać kolejne Zgromadzenie, na którym może już być mniej sędziów – 3/5.

Nie wykluczone, że jednak część obecnych sędziów na Zgromadzenie przyjdzie.

I to PiS może szybko obejść. Wystarczy, że prezydent szybko ogłosi kolejne nabory kandydatów do SN (sędziów może być maksymalnie 120). Wtedy nowi sędziowie będą  mieli większość i sami wybiorą nowego prezesa.

Jest jeszcze jeden czynnik, który należy wziąć pod uwagę w tych prognozach. Komisja Europejska przyspiesza zz procedurą z art.7 i może jesienią zaskarżyć do Trybunału Sprawiedliwości UE ustawę o Sądzie Najwyższym.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się prawem, sądami i prokuraturą.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym