0:000:00

0:00

Komunikat wydany 28 marca 2017 miał uspokoić opinię publiczną poruszoną depeszami o pełnym wycofaniu Polski z Eurokorpusu.

Nie jest prawdą, że Polska wycofuje się z Eurokorpusu. Decyzją Ministra Obrony Narodowej Polska jedynie zrezygnowała z ubiegania się o status państwa ramowego w dowództwie Eurokorpusu oraz stopniowo zredukuje w perspektywie 3-4 lat swój wkład
Decyzja Macierewicza oznacza marginalizację Polski w siłach Eurokorpusu
Komunikat MON,29 marca 2017

Komunikat MON zamiast uspokoić, wzmocnił obawy o skutki decyzji min. Macierewicza. Różnica między całkowitym wyjściem z Eurokorpusu, a rezygnacją z wejścia do grona państw ramowych, czyli kluczowych graczy, jest bowiem kosmetyczna.

W praktyce decyzja ministra Antoniego Macierewicza oznacza pełny odwrót, marginalizację Polski w siłach Eurokorpusu, redukcję do statusu biernego obserwatora.

W dowództwie Eurokorpusu pracuje teraz 120 polskich oficerów, większość ma wrócić. "Tak naprawdę chodzi tylko o to, by oficerów z Eurokorpusu ulokować w polskich strukturach wojskowych, bo tu są ogromne i rosnące braki. Z armii odeszło lub zostało wyrzuconych wielu dobrze przygotowanych, mających doświadczenie na europejskim szczeblu, oficerów" - mówi OKO.press gen. Waldemar Skrzypczak, b. wiceminister obrony i b. dowódca sił lądowych.

Polska jest członkiem Eurokorpusu od 2002 r. jako tzw. państwo delegujące oddziały, ale nie decydujące. W 2009 r. Warszawa podjęła negocjacje, by stać się - jak Belgia, Francja, Niemcy, Luksemburg i Hiszpania - tzw. państwem ramowym, pełnym członkiem uczestniczącym w planowaniu i podejmowaniu decyzji. Taki status mieliśmy uzyskać w 2016 r., ale termin przesunięto na początek 2017 r. W 2019 r. Polska miała nawet objąć dowództwo nad Eurokorpusem (jednostka ma rotacyjny system dowodzenia).

Macierewicz przekreślił te plany. "To zła decyzja" - mówi OKO.press Tomasz Siemoniak, poprzedni minister obrony, dziś poseł PO. "Polska, która od początku wejście do UE promowała wspólną politykę bezpieczeństwa, nagle zaczęła się z niej wycofywać".

Oficjalne i rzeczywiste przyczyny

MON w komunikacie tłumaczył, że Polska musi wzmacniać wschodnią flankę NATO. Zarzuca Eurokorpusowi, że zmniejsza zaangażowanie w działania NATO (nie wiadomo o co chodzi, ale jako państwo ramowe Polska mogłaby temu rzekomemu rozwodowi z NATO zapobiec, a wycofując się całkowicie traci na to wpływ). I wreszcie MON twierdzi, że polski wkład jest zbyt duży w porównaniu z innymi krajami, które ubiegają się o status państwa ramowego.

Te argumenty nie przekonują jednak gen. Skrzypczaka. Jego zdaniem, rzeczywistą przyczyną jest negatywne nastawienie rządu do UE.

"Właśnie przez takie posunięcia Polska systematycznie traci na znaczeniu w Unii. Tak politycznie, jak i militarnie. Zaczynam przy tym odnosić wrażenie, że komuś zależy na rozkładzie polskiej armii" - mówi generał.

Inaczej analizuje to Marek Świerczyński, szef działu Bezpieczeństwo w Polityka Insight. Dla niego krok resortu jest w pewnym stopniu zrozumiały w kontekście planów Sojuszu Północnoatlantyckiego. "W Polsce mają powstać dwa dowództwa NATO: w Szczecinie i w Elblągu. Potrzebni są oficerowie, którzy znają języki obce i już współpracowali z kolegami-żołnierzami z zagranicy. A takich nie ma zbyt wielu. Trzeba ich więc ściągnąć z Eurokorpusu" - tłumaczy ekspert.

Tyłem do Europy

Świerczyński podkreśla też, że "rząd PiS wielokrotnie dawał przykłady tego, że nie jest zainteresowany większą integracją europejską, również na płaszczyźnie wojskowej". Postrzega ją jako zagrożenie dla NATO i strategicznego sojuszu z USA.

Na to wszystko nakłada się zły polityczny klimat. Zarówno ten wokół Polski, jak i w kraju.

"Przecież obecna władza podsyca nastroje antyfrancuskie i antyniemieckie. Wystarczy włączyć 'Wiadomości' TVP, by zobaczyć, że Niemcy są prezentowani nie jako sojusznik z NATO, ale raczej polityczny wróg Polski" - mówi Świerczyński.

Zdaniem Siemoniaka decyzja Macierewicza obniża wiarygodność Polski jako sojusznika. Szczególnie w oczach Francji i Niemiec, które stworzyły Eurokorpus i zaprosiły do niego nasz kraj. "Stawia mocny znak zapytania co do współpracy z Polską przy wszystkich tego rodzaju przyszłych przedsięwzięciach" - komentuje polityk.

Doświadczenie i potencjał

Powstały w 1992 r. jako formacja francusko-niemiecka międzynarodowy Eurokorpus jest jednostką szybkiego reagowania. Tworzy go pięć państw ramowych (członkowskich) - Francja, Niemcy, Hiszpania, Belgia i Luksemburg. Status państwa stowarzyszonego - delegującego - mają pięć państw (Włochy, Grecja, Rumunia, Polska, Turcja). Z nich Polska miała awansować na pełnego członka w styczniu 2017.

Eurokorpus ma brać udział operacjach kryzysowych, humanitarnych i ratunkowych, a także działaniach wymuszania i utrzymania pokoju. Może zostać użyty w operacjach wojskowych NATO lub Unii Europejskiej, a także wystawia wojska do Sił Odpowiedzi NATO. Ma siedzibę Strasburgu.

"Eurokorpus jest w chwili obecnej jakby w okresie przejściowym" - mówi OKO.press Świerczyński z Polityka Insight. "Zakończył swoje największe i najpoważniejsze misje: w Afganistanie i na Bałkanach. W tej chwili dowodzi dosyć ograniczoną operacją szkoleniowo-policyjną w Mali" - dodaje.

"Jednak potencjał Eurokorpusu jest ogromny, ponieważ może dowodzić kilkoma dywizjami, a więc nawet 100 tys. żołnierzy" - mówi Świerczyński. W dowództwie Eurokorpusu w Strasburgu służy ok. tysiąca żołnierzy.

W stronę europejskiej armii

Gen. Skrzypczak wskazuje, że w Eurokorpusie szkoli się wspólnie kadra oficerska z różnych państw członkowskich UE i NATO. "Praktyka w tej formacji jest ważnym doświadczeniem w karierze każdego oficera, znacznie podnosi jego kompetencje" - mówi.

Świerczyński podkreśla, że należy się spodziewać tego, że oficerowie Eurokorpusu będą wykorzystani podczas kształtowania nowej tożsamości obronnej UE. "Nie zapominajmy, że w tym roku dojdzie do zawiązania Europejskiej Unii Obronnej" - mówi. - "W tym procesie kluczową rolę odgrywają Niemcy i Francja, a więc państwa, które tworzyły Eurokorpus. Jest on więc takim polem doświadczalnym dla stworzenia przyszłej - jeśli ona powstanie - europejskiej armii, której zalążkiem może być Unia Obronna".

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze