Dla Madiny i jej rodziny deportacja do Tadżykistanu to wyrok. Koledzy i koleżanki z Warszawy piszą do Komendanta Straży Granicznej: "Jest częścią naszej szkolnej społeczności, koleżanką i przyjaciółką. Prosimy, żeby mogła z nami zostać". Śpieszą się i zbierają podpisy, bo decyzja o deportacji może zapaść w każdej chwili. "Będziemy walczyć do końca".

Na początku było trudno – język polski w niczym nie przypominał tadżyckiego. Była w nowym miejscu i nikogo nie rozumiała. Wszystko jest jednak lepsze od ciągłego strachu o rodzinę. A w Tadżykistanie jej rodzicom grożą więzienie i tortury. Szczególnie teraz, kiedy jej starsza siostra Amina będzie pełnoletnia. „Władze nie będą się już przejmować, kto zajmie się trójką młodszych dzieci, kiedy zabiorą rodziców” – mówi OKO.press Natalia Gebert z Domu Otwartego.

  • Czym jest Dom Otwarty?

    Inicjatywa nieformalna Dom Otwarty powstała w styczniu 2016 r. w odpowiedzi na falę ksenofobii i pogardy oraz propagowanie fałszywych informacji o uchodźcach i migrantach.

    Dom Otwarty oferuje wsparcie dla cudzoziemców w Polsce, organizuje zbiórki potrzebnych rzeczy, debaty o uchodźcach, wspomaga organizacje pozarządowe i dba o to, żeby w debacie publicznej nie zabrakło rzetelnego głosu na temat uchodźców i migracji opartego na sprawdzonych informacjach.

Dyktatura nie znosi sprzeciwu

W Tadżykistanie nie ma wojny. Ale prawa człowieka są tam regularnie łamane. „To klasyczna dyktatura” – uważa Gebert. W 2015 roku sytuacja drastycznie się pogorszyła. Główna partia opozycyjna i drugie co do wielkości ugrupowanie w kraju — Partia Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu (PIOT) nie przekroczyła progu wyborczego i nie dostała się do parlamentu, mimo szerokiego poparcia społecznego.

  • Dowiedz się więcej o PIOT

    Partia Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu to jedna z najstarszych partii w kraju. Niefortunny w obecnym kontekście przymiotnik „islamski” wywodzi się z tradycji oddolnych ruchów opozycyjnych z lat 80, kiedy poprzez działalność edukacyjną i kulturową partia sprzeciwiała się sowieckiemu reżimowi.

    Islam odgrywał tu podobną rolę jak katolicyzm w „Solidarności”. Religia rozumiana była jako oś tożsamości narodowej Tadżyków — najsilniejszy system wartości, który mógł być przeciwwagą dla systemu sowieckiego.

    PIOT była głównym trzonem opozycji podczas wojny domowej w latach 90., a po jej zakończeniu stała się jedyną realną siłą polityczną, która patrzyła władzy na ręce.

    Po zamachu 11 września, kiedy islamskość zaczęła kojarzyć się z terroryzmem, nazwę partii próbowano zmienić — nie pozwolił na to jednak prezydent Emamoli Rahmon.

Wszyscy podejrzewali fałszerstwo. Emamoli Rahmon u władzy jest od 1992 roku. W Tadżyckiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej trwała wtedy wojna domowa. Przedstawiciel rządzącej Partii Komunistycznej, Rahmon podpisał z opozycją ugodę – ich partie miały zostać zalegalizowane, zagwarantowano im również 1/3 miejsc w parlamencie.

Szybko okazało się, że Rahmon władzą dzielić się nie zamierza. Opozycjoniści, dziennikarze i aktywiści byli represjonowani i odsuwani od władzy. W odpowiedzi na powyborcze protesty w 2015 roku — PIOT zdelegalizowano i uznano za grupę terrorystyczną.

Aresztowano ponad 200 opozycyjnych działaczy, porywano ich także za granicą. Czystki nie ominęły dziennikarzy i działaczy organizacji pozarządowych, a nawet prawników i adwokatów, którzy zgodzili się reprezentować zatrzymanych działaczy PIOT. O sytuacji w Tadżykistanie pisaliśmy już tu:

Do PIOT należała mama Madiny i Aminy. Nie zajmowała w partii istotnego stanowiska, ale brat mamy — tak. Udało mu się uciec do Turcji. Dalej krytykował dyktaturę, władza skupiła się więc na jego rodzinie. Dzieci wujka ukrywały się w domu Madiny i Aminy. Zaczęli pojawiać się funkcjonariusze — przeszukiwali dom, zabierali mamę na przesłuchanie, grozili. Nigdy nie było wiadomo, czy wróci.

„Takie rzeczy się w Tadżykistanie zdarzają. Ktoś znika, a potem władza mówi, że znaleziono przy nim narkotyki albo że był terrorystą” — mówi Gebert. Helsińska Fundacja Praw Człowieka wylicza sposoby, na które w Tadżykistanie łamie się prawa człowieka:

  • brak swobód politycznych i wolnych wyborów;
  • arbitralne aresztowania, tortury i nadużycia wobec osób zatrzymanych;
  • zwalczanie działaczy politycznych i grup opozycyjnych;
  • ograniczanie swobód religijnych, wolności słowa, prasy i swobodnego przepływu informacji;
  • przemoc i dyskryminacja wobec kobiet;
  • brak prawa do rzetelnego procesu.

Na zmianę sytuacji w Tadżykistanie nie ma na razie co liczyć. W 2015 Rahmon za pomocą ustawy nadał sobie tytuł „Przywódcy Narodu”. Przyznał też sobie i swojej rodzinie dożywotni immunitet. Od maja 2016 roku na podstawie wyników referendum Przywódca Narodu także władzę może sprawować dożywotnio. Na wszelki wypadek referendum obniżyło też minimalny wiek dla kandydata na prezydenta tak, żeby jego 29- letni syn mógł kandydować w 2020 roku.

Od 2015 roku 1726 Tadżyków złożyło w Polsce wnioski o ochronę międzynarodową. Zaledwie 74 nich otrzymało którąś z form ochrony — tak wynika z danych Urzędu ds. Uchodźców.

„Nie jestem terrorystką, jestem nastolatką!”

Na początku 2016 roku rodzina Madiny i Aminy trafia do Polski. Siostry zaczynają chodzić do szkoły w Warszawie. Madina i Amina są bardzo aktywne — uczą się polskiego i angażują w co tylko mogą. „Są absolutnie wyjątkowe — zawsze pierwsze do każdej inicjatywy. Rzadko widzi się takie zaangażowanie i tak dobrą integrację z nowym otoczeniem” — mówi Natalia Gebert.

16-letnia Madina bardzo chce być dziennikarką. Ma okazję obserwować jednego z dziennikarzy OKO.press przy pracy. Dopytuje o wszystko. Z kolei starsza Amina planuje zostać prawniczką albo zaangażować się w politykę. Przede wszystkim chcą jednak normalnego życia i bezpieczeństwa.

W marcu 2018 roku Amina przemawia podczas demonstracji antyfaszystowskiej w Warszawie. Kiedy opowiada o komentarzach z jakimi spotyka się na ulicy, głos jej się załamuje. „Ja nie jestem terrorystką, jestem nastolatką!” – mówi przez łzy.

Amina (z mikrofonem w ręku) podczas demonstracji antyfaszystowskiej

W międzyczasie Urząd ds. Cudzoziemców, potem Rada ds. Uchodźców, a na końcu sąd odrzucają podanie o status uchodźcy. Dlaczego? Bo skoro rodzina Madiny nie została nigdy formalnie zatrzymana ani oskarżona to znaczy, że na pewno nic im w Tadżykistanie nie grozi.

Straż Graniczna przez telefon informuje, że decyzja w sprawie deportacji zapadnie 19 października (wciąż jej nie ma). Kiedy dowiadują się o tym koledzy i koleżanki z klasy Madiny w tołecznym Liceum Społecznym Startowa 4k, postanawiają działać. Jedyną nadzieją jest to, że Komendant Straży Granicznej przyzna rodzinie prawo pobytu ze względów humanitarnych.

Szkoła się nie poddaje

„Polityka polityką, ale dlaczego ktoś ma mieć prawo do odbierania innym wolności, manipulowania czyimś życiem?” – pyta Kajetan. Michał nie ma wątpliwości, że Madiny będą bronić do końca: „Jest teraz jedną z nas, jest częścią społeczności, a społeczność powinna się wspierać”. Madina się uśmiecha i przyznaje, że jest onieśmielona tym zamieszaniem wokół własnej osoby.

„Nie pozwolimy na tę deportację, bo dla nas Madina dużo znaczy, a nikt nie wie, co się tam z nią może stać” – mówi Lera (na zdjęciu głównym obok Madiny). Bardzo angażuje się w pomoc Madinie, półtora roku temu była w podobnej sytuacji – groziła jej deportacja na Ukrainę. Walczyła o nią wtedy cała szkoła. Udało się. Dzisiaj jest z Madiną w jednej klasie i wspiera ją jak może.

Warszawskie Społeczne Liceum Startowa 4k, do którego chodzą Madina i Lera od lat pokazuje, że o drugiego człowieka warto walczyć. Nieważne jakiej jest narodowości i w jakiej sytuacji prawnej. Nieważne czy ma zespół Aspergera i poprzednia szkoła ostrzega, żeby „nie brać”.

„Jesteśmy otwarci na wszystkich, bo lubimy tę naszą różnorodność. Wszelka inność jest u nas mile widziana” – tłumaczy OKO.press dyrektorka szkoły Ewa Korulska.

Pierwsza cudzoziemka trafiła do szkoły 12 lat temu. Nie umiała pisać i czytać, bo w Tybecie nie miała wcześniej szans na edukację. „Jasne, że było trudno, ale pamiętam chwilę, kiedy udało mi się wytłumaczyć jej skąd bierze się dzień i noc. Kręciłyśmy się naśladując Ziemię i słońce. Zrozumiała i rozpłakała się z emocji, to był nasz moment przełomowy. A dzisiaj? Studiuje medycynę.” – wspomina Aneta Derda, która jest teraz nauczycielką Madiny.

#SaveMadinaToday

W walkę uczniów o Madinę nauczyciele nie ingerują. „Sami wymyślili hashtag, zrobili z nią wywiad, zdjęcia, napisali petycję. My służymy radą i wspomagamy”. Pomagają też absolwenci i rodzice. 19 października Studencki Komitet Antyfaszystowski zorganizował protest przeciwko deportacji Madiny i jej rodziny.

W odręcznie napisanej petycji do Komendanta Straży Granicznej, która zawisła w szkole koledzy i koleżanki Madiny napisali:

„Pragniemy, aby Madina została w Polsce i nie żyła w ciągłym strachu. Jej rodzina i ona znaczą dla nas wiele. Jest częścią naszej szkolnej społeczności, koleżanką i przyjaciółką wielu z nas. Razem uczymy się, rozwijamy, mamy wspólne cele. Wierzymy, że Madina może wiele osiągnąć w Polsce, a Tadżykistan przekreśli przyszłość jej i jej rodziny. Marzeniem Madiny i naszym jest to, by mogła zostać w Polsce, uczyć się tu i studiować upragnione dziennikarstwo. Dlatego prosimy o to, by mogła zostać z nami”.

Pod internetową wersją petycji można podpisać się tutaj.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym