Czy dopuszcza się czynu społecznie szkodliwego obywatel, który umieszcza na Pałacu Prezydenckim napis, memento, przestrogę „Zdradza ojczyznę, kto łamie jej najwyższe prawo”? - pyta mecenas Stępiński. I porównuje ten czyn do aktu Marcina Lutra i do biblijnej opowieści o "Mane, tekel, fares", które pojawiły się na ścianie pałacu króla Baltazara.

„Uważam, że Sąd powinien ustalić, że Pan Bajkowski zachował się nie tylko odważnie, ale i mądrze ” – mówił podczas procesu mecenas Krzysztof Stępiński.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uniewinnił 7 marca 2018 roku działacza OSA Macieja Bajkowskiego, który podczas kontrmiesięcznicy 10 marca 2017 roku wyświetlał przez kilkanaście minut na murach Pałacu Prezydenckiego napis: „Zdradza ojczyznę, kto łamie jej najwyższe prawo”. Policja wnosiła o ukaranie go grzywną w wysokości 500 zł.

Sędzia Łukasz Biliński uznał, że choć Bajkowski złamał prawo, jego czyn nie był „szkodliwy społecznie”, „miejsca publiczne służą całemu społeczeństwu”, a chwilowe zakłócenie estetyki nie może być ważniejsze od prawa do wyrażania poglądów.

Poniżej publikujemy mowę końcową mecenasa Krzysztofa Stępińskiego wygłoszoną podczas rozprawy.


Wysoki Sądzie!

Proszę o uniewinnienie Pana Macieja Bajkowskiego z powodów oczywistych. W ogólnoludzkim rozumieniu słowa „czynić zło” Pan Bajkowski nie zrobił nic złego. Nie zrobił nic, co byłoby sprzeczne z prawem.

Uważam, że Sąd powinien ustalić, że Pan Bajkowski zachował się nie tylko odważnie, ale i mądrze.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że ja w ramach tego procesu nie będę się domagał od Wysokiego Sądu, aby Wysoki Sąd przesądził – bo przecież oceniamy zachowanie Pana Bajkowskiego – czy i ile razy pan prezydent Andrzej Duda złamał Konstytucję. Proszę natomiast, żeby z pola widzenia Sądu nie uciekł oto ten rzeczywisty fakt.

W procesie, w którym mamy oceniać, czy działanie oskarżonego było umyślne, Pan Bajkowski twierdzi z podniesioną przyłbicą, że działał z premedytacją, w sposób umyślny. I żadnych faktów, jeśli chodzi o to zdarzenie, nie kwestionujemy.

Najciekawszym problemem jest proces motywacyjny.

Dlaczego sprawca czynu o formalnych znamionach przestępstwa albo wykroczenia podjął decyzję, że zrealizuje takie a nie inne działania?

Chciałbym zaznaczyć – i tu posłużę się ulubioną formułą posła Morawieckiego seniora i pana posła Piotrowicza – że ten budynek [Pałac Prezydencki] należy do suwerena. To nie jest własność pana prezydenta Andrzeja Dudy. To nie jest również własność Kancelarii Prezydenta. To jest własność nas wszystkich.

A więc jak wszyscy, to wszyscy. Jest więc w takim razie w jakiejś części również własność pana Bajkowskiego. (…)

Chciałbym, żebyśmy przez chwilę zastanowili się i poddali analizie to, co pan Bajkowski na tym budynku wyświetlił. Pan Bajkowski wyświetlił na tym budynku przy pomocy laserowego rzutnika – [a czyn ten] w żaden sposób nie mógł uszkodzić budynku – napis następujący: „Zdradza ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo”.

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że w tym napisie nie ma nic wulgarnego. W tym napisie nie ma nic obraźliwego, nie ma w tym napisie żadnej groźby. W tym opisie wyrażona jest pewna opinia. Albo coś więcej.

Ale o tym „coś więcej” będę mówił w dalszej części mojego wystąpienia.

Zdrada

Bardzo ciekawy jest desygnat słowa zdrada. Zdrada, Wysoki Sądzie, to – cytując za słownikiem – „świadome złamanie przysięgi lub odstępstwo od przyjętych (przez siebie, najbliższe osoby lub daną społeczność) norm czy wartości, działanie przeciwko tym normom i wartościom, zaparcie się ich, a także jawna lub skryta ich negacja”.

Człowiek dopuszczający się zdrady określany jest słowem „zdrajca”.

Czy konstytucja jest najwyższym prawem? W tym kraju Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest najwyższym prawem. Ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że nasza procedura prawna nie przewiduję pytań kierowanych przez obrońcę do sędziego, to ja rzucę takie pytanie w próżnię.

Będzie to więc tak zwane pytanie retoryczne. Mianowicie moje pytanie brzmi w sposób następujący: „Czy Pan, panie Sędzio zgadza się ze stwierdzeniem in abstracto, że »zdradza ojczyznę ten, kto łamie jej najwyższe prawo«”?

Ja to pytanie rzucam w próżnię

Zaznaczę, że ja nie odnoszę [tego pytania] do prezydenta Andrzeja Dudy. Ja to pytanie rzucam w próżnię. My mieliśmy już iluś prezydentów i będziemy mieli kolejnych iluś prezydentów. W związku z czym ja mówię o osobie, która jest niezdefiniowana.

Moje pytanie brzmi: „Czy prezydent, który łamie konstytucję zdradza najwyższe prawo?”. Ja uważam, że łamie. Dlaczego? Dlatego, że przysięgał na Konstytucję, że Konstytucji będzie przestrzegał.

Wysoki Sąd śledzi z pewnością publikacje i zna na pewno listę tych wszystkich profesorów konstytucjonalistów – łącznie z profesorami akademickimi z macierzystej uczelni prezydenta Andrzeja Dudy – którzy twierdzą i udowodnili to, że prezydent Duda wielokrotnie złamał Konstytucję.

Ja tylko przypomnę, że prezydentowi Dudzie przytrafiły się następujące zachowania, które można potraktować jako złamanie, czy też zdradzenie Konstytucji:

  • odmówił przyjęcia przysięgi przez prawidłowo wybranych członków sędziów Trybunału Konstytucyjnego,
  • zaprzysiągł dublerów wybranych na obsadzone miejsca, podpisał ustawę o Trybunale Konstytucyjnym,
  • podpisał pakiet ustaw sądowych i ustaw o Sądzie Najwyższym,
  • ułaskawił niewinnego.

Te działania są kontynuowane.

Różnego rodzaju podpisy pana prezydenta Dudy mają prawo usprawiedliwiać działania obywateli niezadowolonych z takich działań. Klasycznym przykładem jest podpisanie ostatnio ustawy o IPN. I dzisiejsza wycieczka szefa gabinetu prezydenta, który jedzie – przepraszam za wyrażenie – ze spuszczonymi uszami wyjaśniać, co takiego wydarzyło się, że w Departamencie Stanu zapanowała powszechna niechęć do tego, żeby Biały Dom był odwiedzany przez naszego prezydenta.

Pan Bajkowski, który interesuje się tym, co się dzieje w tym kraju – i ma prawo się tym interesować – działa w oparciu o przepis artykułu 54. Konstytucji, który to zapis każdemu z nas zapewnia wolność wyrażania swoich myśli i poglądów.

Pan Bajkowski również ma świadomość tego, że istnieje Europejska Konwencja Praw Człowieka, która ma nie mniejsze znaczenie w Polsce, bo jest ponad ustawowa. Zapewnia ona każdemu z nas prawo wolności wyrażania opinii.

Wiem, że już o tym mówiłem jakiś czas temu, w tym samym składzie, na tej samej sali. Ale ponownie chciałbym zwrócić uwagę, że konstrukcja wykroczenia zawiera w sobie pewne elementy materialne i formalne.

Przepis artykułu pierwszego kodeksu wykroczeń mówi o tym, że wykroczenie to nie czyn społecznie szkodliwy, to jest tak zwany element materialny. Wskazówką do tego, jak należy oceniać taką szkodliwość czynu niech będzie wyrok Sądu Najwyższego. A tutaj się kłania zasada samodzielności sądu, która niestety w [coraz częstszych] sytuacjach zostaje ograniczana.

Chciałbym wspomnieć o dwóch wyrokach Sądu Najwyższego w dwóch procesach rehabilitacyjnych, gdzie Sąd wyraźnie stwierdził, że

„czyn nie jest szkodliwy społecznie, jeśli jest niebezpieczny dla grupy sprawujących władzę, ale nie jest niebezpieczny, a nawet jest wskazany, dla całego społeczeństwa”.

Zapytam więc: jeśli mamy do czynienia z prezydentem, który łamie Konstytucję i mamy do czynienia z obywatelem, który widzi, że dzieje się to na jego oczach, to czy ten obywatel – któremu Konstytucja gwarantuje prawo wyrażania poglądów, który zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka ma prawo wyrażać takie poglądy – czy on dopuszcza się czynu społecznie szkodliwego?

Czy dopuszcza się czynu społecznie szkodliwego obywatel, który umieszcza na Pałacu Prezydenckim – w którym tymczasowo pracuje i mieszka prezydent – napis, memento, przestrogę?

Chciałbym zwrócić uwagę Wysokiemu Sądowi, że w 31 października 1517 roku na drzwiach kościoła w Wittenberdze Marcin Luter przybił kilkadziesiąt – a nawet sto ileś – tez. To były tak zwane tezy odpustowe.

Marcin Luter widział, co się dzieje z kościołem. Jak się frymarczy pewnego rodzaju wartościami i jaki jest upadek pewnych wartości. I ja nie przypominam sobie, żeby Marcin Luter – od którego zaczęła się historia protestantyzmu i którego poglądy oraz zasady wyznawania religii i stosunku do Boga (a w uproszczeniu stosunku do reguł panujących w kościele rzymskokatolickim) – poniósł jakąś karę.

Druga rzecz na którą chciałbym zwrócić uwagę Wysokiego Sądu, to jest rok 539 przed Chrystusem – uczta Baltazara. Są tacy, którzy twierdzili, że Księga Daniela jest księgą napisaną przez autora i nie koresponduje z faktami [historycznymi]. Jednakże badacze, którzy przekopywali Bliski Wschód odkryli napisy, z których świadczyło, że król Baltazar rzeczywiście żył.

Mane tekel fares

Żydzi to jest naród, który często walczy o wolność. Chyba częściej niż inne narody. W każdym razie ów Baltazar był ciemiężycielem narodu wybranego i któregoś dnia 539 roku p.n.e. podczas uczty Baltazara tajemnicza ręka za plecami króla namalowała napis następującej treści: „Mane, tekel, fares”.

„Mane” – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres.

„Tekel” – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki.

„Fares” – twoje królestwo uległo podziałowi, oddano je Medom i Persom.

Po polsku, tak jak to się przyjmuje tłumaczyć, napis ten znaczy: „Policzono, zważono, rozproszono”.

Memento, przestroga. To, co umieścił pan Maciej Bajkowski na Pałacu Prezydenckim to jest nic więcej jak tego rodzaju memento.

Oczywiście, ja nie życzę panu prezydentowi Dudzie losu króla Baltazara. Wręcz przeciwnie. Życzę mu, żeby dożył późnej starości otoczony wnukami. Życzę panu prezydentowi również, żeby w kolejkach linowych nie malowano mu nad głową: „mane, tekel, fares”, by mógł spokojnie jeździć na nartach.

Natomiast życzę mu również, żeby nauczył się przestrzegać Konstytucji. I dlatego wnoszę o uniewinnienie pana Macieja Bajkowskiego.

Poniżej zapis wideo mowy końcowej mecenasa Krzysztofa Stępińskiego.


Kontrolujemy władzę. Prowokujemy opozycję.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Masz cynk?