Minister Dworczyk twierdzi, że nowa ustawa o cenach energii jest zgodna z przepisami UE – powołuje się na analizy, jednak nie potrafi ich pokazać. Eksperci ostrzegają, że dostawcy prądu mogą być zmuszeni do zwrotu rekompensaty z odsetkami jako niedozwolon pomoc publiczną. Dla małych firm energetycznych to widmo upadłości. KE już zajmuje się sprawą

Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zapewniał w czwartek 3 stycznia 2019, że przewidziane w tworzonej w chaotycznej atmosferze nowej ustawie dot. cen energii rekompensaty zmniejszonych dochodów dla spółek energetycznych, to nie pomoc publiczna.

  • Co jest w ustawie

    29 grudnia 2018 prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę przeciwdziałającą wzrostowi cen prądu w 2019 roku. Nowelizacja obniża akcyzę na energię elektryczną do 5 zł/MWh z 20 zł/MWh i obniża stawki opłaty przejściowej o 95 proc. w 2019. Ustala także poziom cen i stawek opłat za przesył i dystrybucję energii na poziomie nie wyższym niż poziom z dnia 31 grudnia 2018 oraz stawek opłat dotyczących sprzedaży energii na poziomie nie wyższym niż poziom z dnia 30 czerwca 2018.

    Przedsiębiorstwa, które z tego tytułu miałyby ponieść stratę otrzymają odpowiednie środki z Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny.

Według niego nie zachodzi więc ryzyko interwencji Komisji Europejskiej. Gdyby jednak KE dopatrzyła się tutaj niedozwolonej ingerencji w rynek, wsparcie musiałoby zostać zwrócone z odsetkami, co wprowadziłoby dodatkowy chaos w sektorze energetycznym (a co za tym idzie, w całej gospodarce), a małych dostawców energii mogłoby doprowadzić do upadku.

Rzeczniczka KE Mina Andreewa podkreśliła w czwartek 3 stycznia w Brukseli, że państwa członkowskie są zobowiązane do notyfikowania Komisji Europejskiej o wszelkich działaniach pomocy publicznej przed ich wdrożeniem. Do tej pory nie otrzymaliśmy notyfikacji od polskich władz, ale tego byśmy oczekiwali — zaznaczyła rzeczniczka Komisji. „Działamy na podstawie prawa europejskiego. Zgodnie z nim takie działania powinny być notyfikowane, aby Komisja mogła się im przyjrzeć. Tą kwestią zajmiemy się, gdy otrzymamy notyfikację„.

Rządowa ekspertyza-widmo

Minister Dworczyk powoływał się w „Salonie politycznym Trójki” na posiadane przez rząd „ekspertyzy, które jednoznacznie wskazują, że nie zostały tu złamane żadne przepisy”. By wzmocnić swoją wypowiedź, używa porównania z ulgami w transporcie publicznym.


Jeżeli mamy ulgi w zakupie biletów kolejowych, to za te ulgi spółce PKP z budżetu państwa są zwracane środki. W związku z tym [w przypadku cen energii] mamy również podobną sytuację, gdzie pewne ulgi wprowadzone przez państwo są rekompensowane z budżetu.

Michał Dworczyk, „Salon polityczny Trójki” - 03/01/2019

Fot. Wikipedia


raczej fałsz. Ulgi w zakupie biletów podlegają tzw. kryteriom Altmark. Według ekspertów rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych nie wyczerpują tych kryteriów


  • Zobacz kryteria z Altmark, które wykluczają pomoc publiczną

    Za dokumentem Stosowanie zasad UE dotyczących pomocy państwa w odniesieniu do usług
    świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym od 2005 roku oraz wyniki konsultacji
    społecznych:

    Aby wykazać, że rekompensata z tytułu usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym nie stanowi pomocy państwa, spełnione muszą być następujące „cztery kryteria Altmark”:

    • po pierwsze, przedsiębiorstwo będące beneficjentem powinno być rzeczywiście obciążone
      wykonaniem zobowiązań w zakresie świadczenia usług publicznych i zobowiązania te
      powinny być jasno określone;
    • po drugie, wskaźniki, na podstawie których wyliczana jest rekompensata, należy ustalić uprzednio w obiektywny i przejrzysty sposób, aby uniknąć przyznawania korzyści gospodarczych, które dawałyby przedsiębiorstwu będącemu beneficjentem przewagę nad konkurującymi z nim przedsiębiorstwami;
    • po trzecie, wysokość rekompensaty nie może przekraczać kwoty niezbędnej do pokrycia całości lub części kosztów poniesionych w trakcie wywiązywania się ze zobowiązań z tytułu świadczenia usług publicznych, przy uwzględnieniu odpowiednich wpływów i rozsądnego zysku z wywiązywania się z tych zobowiązań;
    • po czwarte, w przypadku gdy wyboru przedsiębiorstwa mającego wywiązywać się ze zobowiązań z tytułu świadczenia usług publicznych nie dokonuje się zgodnie z procedurą udzielania zamówień publicznych, która pozwoliłaby na wybór oferenta świadczącego te usługi za cenę najkorzystniejszą dla danej społeczności, poziom rekompensaty należy określić na podstawie analizy kosztów, jakie typowe, dobrze zarządzane przedsiębiorstwo dysponujące odpowiednimi środkami poniosłoby, wywiązując się z tych zobowiązań, przy uwzględnieniu odpowiednich wpływów i osiągniętego zysku z wywiązywania się z tych zobowiązań.

Od czwartku OKO.press wielokrotnie – i niestety bezskutecznie – prosiło Centrum Informacyjne Rządu o udostępnienie tekstów tych ekspertyz lub chociaż podanie powodu, dla którego nie zdecydowano się ich udostępnić opinii publicznej.

Nie udało nam się również uzyskać informacji, kiedy jakąkolwiek odpowiedź moglibyśmy otrzymać.

Wiceprzewodnicząca klubu .Nowoczesnej Paulina Hennig-Kloska, wskazuje jednak na istniejącą ekspertyzę prezesa fundacji ClientEarth Marcina Stoczkiewicza. Stwierdza ona, że 4 mld zł rocznie, które mają być przekazane spółkom obracającym energią w związku z utraconymi przychodami z rachunków, stanowi pomoc publiczną.

Także przewidziane obniżenie akcyzy budzi zastrzeżenia, czy sektor energetyczny nie został uprzywilejowany względem reszty gospodarki.

Podobnego zdania jest dr Magdalena Porzeżyńska, adiunkt w Katedrze Prawa Europejskiego na wydziale prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego, której wypowiedź ma się ukazać w przyszłym tygodniu w „Pulsie Biznesu”.

„Taki mechanizm rekompensaty budzi zastrzeżenia, czy wybrane przedsiębiorstwa nie zostały uprzywilejowane względem pozostałych” – mówi OKO.press. Zaznacza też, że jeśli zachodzi podejrzenie wystąpienia pomocy publicznej, pomoc taka powinna zostać Komisji zgłoszona.

Nawet jeśli rząd jest zdania, że wsparcie nie stanowi pomocy publicznej, przy bardziej złożonych mechanizmach wsparcia uprzednie zgłoszenie Komisji okazuje się być wręcz pożądane przez wzgląd na pewność prawa – zdarzało się bowiem w przeszłości, że Komisja miała odrębne zdanie niż zainteresowane państwo członkowskie, np. w przypadku rumuńskiego systemu wsparcia energii odnawialnej w postaci tzw. zielonych certyfikatów (podobne przykłady można wyszukać w rejestrze pomocy publicznej KE).

Nie wiesz, czy łamiesz prawo? Zapytaj Unię

Artykuł 107 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej zakazuje jakiejkolwiek pomocy publicznej, „która zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji poprzez sprzyjanie niektórym przedsiębiorstwom lub produkcji niektórych towarów”.

  • Pełna treść Art. 107 TFUE

    1. Z zastrzeżeniem innych postanowień przewidzianych w Traktatach, wszelka pomoc przyznawana przez Państwo Członkowskie lub przy użyciu zasobów państwowych w jakiejkolwiek formie, która zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji poprzez sprzyjanie niektórym przedsiębiorstwom, lub produkcji niektórych towarów, jest niezgodna z rynkiem wewnętrznym w zakresie, w jakim wpływa na wymianę handlową między Państwami Członkowskimi.

    2. Zgodna z rynkiem wewnętrznym jest:

    a) pomoc o charakterze socjalnym przyznawana indywidualnym konsumentom, pod warunkiem, że jest przyznawana bez dyskryminacji związanej z pochodzeniem produktów;

    b) pomoc mająca na celu naprawienie szkód spowodowanych klęskami żywiołowymi lub innymi zdarzeniami nadzwyczajnymi;

    c) pomoc przyznawana gospodarce niektórych regionów Republiki Federalnej Niemiec dotkniętych podziałem Niemiec, w zakresie, w jakim jest niezbędna do skompensowania niekorzystnych skutków gospodarczych spowodowanych tym podziałem. Pięć lat po wejściu w życie Traktatu z Lizbony, Rada, na wniosek Komisji, może przyjąć decyzję uchylającą niniejszą literę.

    3. Za zgodną z rynkiem wewnętrznym może zostać uznana:

    a) pomoc przeznaczona na sprzyjanie rozwojowi gospodarczemu regionów, w których poziom życia jest nienormalnie niski lub regionów, w których istnieje poważny stan niedostatecznego zatrudnienia, jak również regionów, o których mowa w artykule 349, z uwzględnieniem ich sytuacji strukturalnej, gospodarczej i społecznej;

    b) pomoc przeznaczona na wspieranie realizacji ważnych projektów stanowiących przedmiot wspólnego europejskiego zainteresowania lub mająca na celu zaradzenie poważnym zaburzeniom w gospodarce Państwa Członkowskiego;

    c) pomoc przeznaczona na ułatwianie rozwoju niektórych działań gospodarczych lub niektórych regionów gospodarczych, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem;

    d) pomoc przeznaczona na wspieranie kultury i zachowanie dziedzictwa kulturowego, o ile nie zmienia warunków wymiany handlowej i konkurencji w Unii w zakresie sprzecznym ze wspólnym interesem;

    e) inne kategorie pomocy, jakie Rada może określić decyzją, stanowiąc na wniosek Komisji.

Jak podkreśla jednak dr Porzeżyńska,

KE może uznać pomoc za dopuszczalną, jeśli państwo członkowskie wykaże, że pozostaje ona zgodna z unijnymi regułami pomocy publicznej, w szczególności z wydawanymi przez Komisję wytycznymi.

Tak było np. w przypadku wsparcia 804 milionami zł restrukturyzacji PLL LOT albo 40 mld zł na program wsparcia zielonej energii.

Podobnie KE może uznać i w tym przypadku. Jednak nie musi – tym bardziej że wsparcie dla dostawców energii będzie finansowane ze sprzedaży praw do emisji dwutlenku węgla, z których połowa zysków powinna być (według unijnej dyrektywy o handlu emisjami) przeznaczona na rozwój odnawialnych źródeł energii.

W rządowej ustawie — której koszty opiewają na 9 mld zł, tylko 1 mld ma być przeznaczony na bliżej niesprecyzowane zasilenie „Krajowego systemu zielonych inwestycji”.

„W przeszłości przyjmowano już regulacje, co do których istniały uzasadnione wątpliwości z perspektywy zgodności z regułami pomocy publicznej. A wsparcie stanowiące pomoc publiczną udzielone z naruszeniem obowiązku uprzedniego zgłoszenia do Komisji i zatwierdzenia, wiąże się z ryzykiem zwrotu takiej pomocy” – mówi dr Porzeżyńska. W tym kontekście mowa np. o tzw. ustawie antywiatrakowej, zakazie handlu w niedzielę, czy wreszcie regulacjach wprowadzających podatek handlowy.

„A wsparcie stanowiące pomoc publiczną udzielone z naruszeniem obowiązku uprzedniego zgłoszenia do Komisji i zatwierdzenia, wiąże się z ryzykiem zwrotu takiej pomocy”

– ostrzega ekspertka europejskiego prawa.

Najbardziej zagrożeni mali dostawcy

Jak dodaje prawniczka, na tym etapie sprawa jest już w gestii rządu i KE. Jako obywatele zasadniczo nie możemy już zrobić więcej, niż podnosić ten problem w debacie publicznej. Ta forma nacisku zdawała już egzamin – np. w przypadku systemu aukcyjnego przewidzianego w ustawie OZE, który mimo wcześniejszych oporów ostatecznie został Komisji zgłoszony.

Stawka jest wysoka. Chociaż duzi dostawcy, tacy jak Tauron czy Energa, mogą sobie poradzić z niespodziewanymi wydatkami, to – jak zauważali byli członkowie zarządu koncernu PGE na antenie TOK FM – w Polsce działają również mniejsze przedsiębiorstwa obracające energią, dla których szok związany z koniecznością zwrotu rekompensat z odsetkami mógłby się okazać zabójczy.

Średnie ceny prądu na Towarowej Giełdzie Energii w 2018 r.

Sytuacja jest bez wyjścia? Nie.

Wystarczyłoby się zawczasu upewnić, że KE nie zablokuje kontrowersyjnego programu pomocy dla węglowej energetyki.

O wzroście cen na rynku energii wiadomo było co najmniej od marca 2018 roku, a w sierpniu – gdy ceny na Towarowej Giełdzie Energii osiągnęły rekordową wysokość – konieczność przyszłej zmiany cen dla konsumentów zdawała się już ewidentna.

Rząd albo przeoczył skalę problemu, albo nie chciał go podnosić przed wyborami samorządowymi. Tak czy inaczej, wprowadził niepotrzebny chaos, szukanie rozwiązań na ostatnią chwilę i niepewność po stronie konsumentów i przedsiębiorców. Trudno sobie wyobrazić coś gorszego dla gospodarki.

W komunikacie wydanym 3 stycznia Ministerstwo Energii zapowiedziało, że „będzie stałym kontakcie z Komisją Europejską i deklaruje stałą współpracę jak dotychczas”. Nie mówi jednak nic o procedurze notyfikacji i zaprzecza, jakoby rekompensaty stanowiły pomoc publiczną.


OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Dla OKO.press pisze o protestach, polityce ekonomicznej i wpływie gospodarki na życie każdego z nas. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”.


Masz cynk?