Znów tylko akademie, recytacja martyrologicznych wierszy i suche deklaracje miłości do mitycznej Ojczyzny. Wszystkie te akcje równie dobrze mogłyby się odbyć z okazji 93 i 139 rocznicy. Jeśli celem uczczenia niepodległości jest kształtowanie postaw patriotycznych, to trzeba uczniom pozwolić wyrazić siebie, Ojczyzna to oni - komentują znani nauczyciele

„Ponad 20 tys. szkół przyłączyło się do akcji Rekord dla Niepodległej” – chwaliło się 7 listopada na Facebooku Ministerstwo Edukacji Narodowej.

9 listopada o godzinie 11:11 w zgłoszonych do akcji szkołach ma odbyć się uroczysty apel, podczas którego uczniowie i uczennice „wspólnie odśpiewają 4-zwrotkowy hymn narodowy”.

„A wszystkie przedszkola, szkoły i placówki oświatowe, które wezmą udział w biciu Rekordu dla Niepodległej, otrzymają pamiątkowe dyplomy z podziękowaniami od Minister Edukacji Narodowej. Podsumowanie akcji nastąpi w piątek, 9 listopada 2018 roku” – informuje OKO.press rzeczniczka prasowa MEN Joanna Ostrowska. 

Trudno wymyślić bardziej sztywną formę świętowania tak ważnych i radosnych obchodów. Ministerstwo – podobnie jak rząd – na przygotowanie obchodów miało przecież aż trzy lata.

Artefakty, rekonstrukcje i wierszyki

Minister Anna Zalewska faktycznie rok szkolny 2017/2018 ogłosiła „Rokiem dla Niepodległej”. W ramach rządowego programu „Niepodległa” MEN w latach 2017-2021 ma przekazać szkołom 6,9 mln zł na wydarzenia związane z obchodami.

W ramach „Niepodległej” ministerstwo uruchomiło też konkurs „Godność, Wolność, Niepodległość”, w którym – jak informuje nas rzeczniczka MEN Joanna Ostrowska – finansowo (kwotą od 3 do 10 tys. zł) wspiera organizację:

  • wystaw pamiątek zgromadzonych przez uczniów związanych z odzyskaniem oraz budową przez Polskę niepodległości;
  • wycieczki patriotycznej, związanej tematycznie z wydarzeniami historycznymi, postaciami oraz polskimi osiągnięciami z okresu II Rzeczypospolitej

oraz innych działań, w szczególności mowa tu m.in. o koncertach, inscenizacjach, rekonstrukcjach historycznych, spotkaniach ze świadkami historii, grach terenowych lub imprezach sportowych”.

W tygodniu poprzedzającym obchody MEN zachęcał też uczniów i uczennice do:

  • wysyłania prac na konkurs poezji patriotycznej;
  • i wzięcie udziału w quizie wiedzy o niepodległej.

Jak na tak poważną datę, to trochę mało. A przede wszystkim mało kreatywnie.

To znów tylko starej daty akademie, recytacja martyrologicznych wierszy i suche deklaracje miłości do mitycznej Ojczyzny. Co poszło nie tak i jak można to robić inaczej?

Nauczyciele mówią. Prawa wyborcze kobiet i zniesienie tytułów szlacheckich

Dr Jakub Lorenc, nauczyciel historii w Monnet International School w Warszawie, współautor bloga dla nauczycieli doklasy.pl:

„Dla mnie z całego tego katalogu uroczystości głębszy sens ma tylko wspólne śpiewanie hymnu. To akurat coś, co ma szansę łączyć wszystkich ponad codziennymi podziałami. Reszta – mówiąc delikatnie – trąci myszką. Mam wrażenie, że zabrakło pomysłu na to, co szczególnego mogłoby się wydarzyć z okazji takiej rocznicy. Wszystkie te akcje mają charakter jednorazowy. Równie dobrze mogłyby się odbyć z okazji 93 i 139 rocznicy.

Dobrym pomysłem byłyby działania, które miałyby szansę na dłużej zaczepić się w pamięci i pozostawić trwalsze ślady. Co dokładnie? Na przykład program stypendialny „Niepodległej”, w którym mogliby brać udział najwybitniejsi uczniowie i uczennice, lub ci, którzy najbardziej takiego wsparcia potrzebują.

Mogłyby to być granty przyznawane szkołom przeznaczone na przykład na wyposażenie szkolnych bibliotek – 100 bibliotek na stulecie niepodległości. Dlaczego nie? Walorem tych akcji byłaby trwałość.

Pomysłów na ciekawe przedstawienie historii 1918 roku jest tyle, ilu nauczycieli. Ja organizuję lekcję historii Polski dla całej mojej szkoły metodą dramy. Chodzi o to, żeby był to nie tylko wykład, ale też sporo zabawy. Żeby tak było, będę przede wszystkim angażował uczniów do udziału w zajęciach, przebierał ich i odgrywał wspólnie krótkie scenki. Część moich uczniów nie jest Polakami albo Polska jest drugim krajem ich identyfikacji. Chciałbym żeby dla nich była to szczególna atrakcja.

Chciałbym pokazać w czym wyrażała się niepodległość w różnych epokach, co znaczyła nie tyle dla Polaków, co dla mieszkańców Polski – bo za mało mówi się o tym, że ta wspólnota nie ograniczała się tylko do Polek i Polaków.

Na lekcjach historii warto uwypuklać to, co w w odzyskaniu niepodległości jest aktualne. W moim odczuciu za mało docenia się fakt uzyskania praw wyborczych przez kobiety czy nieco późniejsze zniesienie tytułów szlacheckich. A te wydarzenia znacząco zdefiniowały kształt naszego kraju w XX wieku.

Podczas gdy nieustannie wałkujemy wydarzenia polityczne przez pryzmat postaci Dmowskiego, Piłsudskiego, Paderewskiego i – daj boże – Daszyńskiego, wciąż zbyt mało dostrzegamy znaczenia wydarzeń społecznych.

Dla nas dziś to normalne, że kobiety mogą wrzucić głos do urny i uczestniczyć w życiu politycznym, a na siłę naszego głosu nie ma większego wpływu to czy pochodzimy z rodziny arystokratycznej, czy chłopskiej, ale na początku XX w. rzeczywistość społeczna była inna”.

„Tu nie chodzi o to, kto głośniej śpiewa hymn”

Iga Kazimierczyk, fundacja „Przestrzeń dla Edukacji”, nauczycielka:

„Umiłowanie ojczyzny to coś, co ma się dziać w umyśle i emocjach młodego człowieka. Musi się odwoływać do jego doświadczeń.

To nie ma być przyjęcie do głowy suchych faktów i ukłon w stronę idei, której znaczenia się nie rozumie.

Sama pracuję w szkole. Od ministerstwa nie dostaliśmy żadnej oferty zachęcającej do tłumaczenia dlaczego niepodległość jest tak cenna, z czym się wiązała, jakie problemy mieli wtedy ludzie i jaki był cały europejski kontekst jej odzyskania. Przecież rok 1918 był kluczowym momentem nie tylko dla Polski, ale właśnie dla całej Europy.

W naszej szkole oddając powagę wydarzeniu odśpiewamy hymn, ale nie przystąpimy do żadnego konkursu. Tu chodzi o tysiące osób, które w walce o niepodległość straciły życie, a nie o to kto bardziej i głośniej będzie dziś śpiewał. Hymn i historia polskiej państwowości to poważna sprawa dlatego uczniowie klasy piątej – jak co roku – przygotowują też spektakl na temat praw obywatelskich.

Prostym i sprawdzonym sposobem celebracji stulecia państwowości Polski byłoby stworzenie projektów, w których uczniowie odkrywaliby lokalnych patriotów. Tych postaci, które zrobiły coś dla miasta, wsi czy danej dzielnicy.

Uczniowie mogliby sprawdzić, co takiego udało się lokalnym bohaterom i patriotom dokonać, że my dziś możemy żyć w lepszym świecie.

Takie działanie jest niesamowicie angażujące i pozwala na odkrycie tej najbliższej im historii. Odwołuje się do ciekawości uczniów i jest autentyczne – bo chodzi przecież o prawdziwe osoby.

Dobrym pomysłem jest też oddanie uczniom pola do aktywności twórczej. To nie muszą być wielkie dzieła, ale np. małe formy teatralne, muzyczne.

Dlaczego nie ma konkursu plastycznego, w którym uczniowie mogliby wyrazić to kim oni są w niepodległości, co dla nich znaczy niepodległość? Jak sami widzą?

Zamiast tego są zachęcani do zbierania artefaktów, które dostępne są po jednym kliknięciu w sieci. To nie fascynuje.

Jeśli celem uczczenia niepodległości jest kształtowanie postaw patriotycznych, to trzeba uczniom pozwolić wyrazić siebie, Ojczyzna to oni”.

Zabawa jako forma nowoczesnego patriotyzmu

Dorota Łoboda, działaczka edukacyjna, Fundacja „Rodzice mają głos”, radna Warszawy:

„W naszej szkole rada rodziców od lat szykuje dla dzieci grę miejską. Wszyscy uczniowie podzieleni na klasy dostają mapę i ruszają na wyprawę po Żoliborzu śladami miejsc pamięci. Dzieciaki zdobywają punkty i dostają karty patrolowe.

W zadaniach pytamy nie tylko o Piłsudskiego, ale też np. postać Haliny Skibniewskiej, czyli reprezentantkę tej małej lokalnej historii. W tym roku – w rocznicę uzyskania praw wyborczych przez kobiety – szczególnie podkreślaliśmy kobiece bohaterki.

Zabawa to forma nowoczesnego patriotyzmu. Dzieci robią to, co sprawia im frajdę, a jednocześnie poznają bliską im lokalną historię. To nie ma być nudna akademia, ale coś co sprawi im przyjemność.

Gdy moja córka przyszła do szkoły jedyną formą świętowania był apel, na którym pieśni patriotyczne śpiewał chór, a dzieci recytowały wiersze o tym jak pierś ojczyzny rozrywana jest bagnetem.

To święto powinno kojarzyć się z czymś radosnym. Z całym szacunkiem dla hymnu i wierszy kombatanckich – nie wiem, co dla siebie mają w tym odnaleźć nasze dzieci”.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press