Wciąż ponad milion Polek i Polaków boryka się z problemami związanymi z brakiem zatrudnienia. Większość nie może liczyć na skuteczną pomoc państwa. Chociaż Fundusz Pracy dysponuje 8 mld zł nadwyżki, nie ma obiecanej podwyżki zasiłków. Rekordowo niskie bezrobocia sprawia, że bezrobotni zniknęli z pola widzenia znacznej części społeczeństwa i rządzących

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło, że 2017 był dobrym rokiem dla pracy. Rok 2018 zapowiada się nawet lepiej. W kwietniu padł kolejny rekord – stopa bezrobocia wyniosła zaledwie 6,3 proc., czyli w urzędach pracy zarejestrowanych było 1 mln 42 tys. osób. To najniższy wynik od 1991 roku.

Sytuacja wygląda jeszcze lepiej, gdy pod uwagę weźmiemy jedynie te osoby, które rzeczywiście w danym momencie poszukują pracy. Tylko takie przypadki uwzględnia BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności), z których wynika, że w pierwszych miesiącach 2018 stopa bezrobocia wyniosła 4,4 proc., czyli w pierwszym kwartale tego roku rzeczywiście szukało pracy zaledwie 709 tys. osób.

Niskie wskaźniki bezrobocia sprawiają, że przestaje być postrzegane jako problem społeczny. Sprzyja to lekceważeniu sytuacji, w jakiej znalazły się te osoby, które poszukują zatrudnienia, oraz te, które nie są w stanie znaleźć dla siebie miejsca na rynku pracy.

To spora i zróżnicowana grupa ludzi, którym niezbędna jest pomoc państwa. Warto też przypomnieć, że bezrobocie wśród młodych wciąż jest prawie trzykrotnie wyższe niż w ogóle społeczeństwa, a

ponad połowa wszystkich zarejestrowanych w Państwowych Urzędach Pracy to osoby długotrwale bezrobotne.

Gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę, że niski poziom bezrobocia to również efekt niskiej aktywności zawodowej polskiego społeczeństwa, a zwłaszcza kobiet, oraz faktu, że ponad 2 mln osób przebywa na emigracji, sytuacja nie przedstawia się już tak optymistycznie.

Wyższy zasiłek dla bezrobotnych miał być, ale go nie ma

Bardzo niska stopa bezrobocia oraz dobra koniunktura gospodarcza, dzięki której wzrastają wpływy ze składek odprowadzanych przez pracodawców, sprawiają, że w budżecie Funduszu Pracy, z którego m.in. wypłacane są zasiłki dla bezrobotnych, znalazło się 8 mld zł nadwyżki.

Mogłoby się wydawać, że to dobry moment na przemyślenie polityki społecznej dotyczącej bezrobocia i aktywizacji zawodowej. Na razie jednak nic nie zapowiada radykalnych zmian, szczególnie w obszarze zasiłków.

Co prawda na początku 2017 roku po przeglądzie resortu pracy premier Beata Szydło ogłosiła, że minister Elżbieta Rafalska będzie wnioskowała o podniesienie zasiłku dla bezrobotnych do wysokości 1000 zł, czyli 50 proc. płacy minimalnej obowiązującej w zeszłym roku.

Jednak żadne szczegóły, poza kosztem podwyżki oszacowanym przez resort na 500 mln zł, nie zostały podane do publicznej wiadomości. Nie wiadomo, czy ten 1000 zł to miała być kwota brutto, czy na rękę, ani czy okres wypłacania zasiłku pozostałby taki sam, czy uległby zmianie.

Przedstawiciele ministerstwa zapowiedzieli jedynie, że podwyżka miałaby wejść w życie najpóźniej od stycznia 2018 roku. Jednak dotąd nic się nie wydarzyło.

Polski zasiłek najniższy w Europie

Tymczasem polski zasiłek jest jednym z najniższych w Europie. W dodatku nie jest uzależniony od poziomu wynagrodzenia, co jest dość częstym rozwiązaniem w krajach europejskich, a jedynie od stażu pracy.

  • Podstawowa stawka to 831,10 zł brutto, czyli 717,30 zł na rękę, wypłacane przez pierwsze trzy miesiące.
  • Następnie zostaje ona obniżona do 652,50 zł brutto (572,87 zł netto).
  • Taki zasiłek otrzymają jednak tylko te osoby, które mogą się pochwalić stażem pracy przekraczającym 5 lat.
  • Bezrobotni z krótszym stażem dostaną jedynie 80 proc. podstawowej stawki.
  • 120 proc. kwoty podstawowego zasiłku przysługuje za to osobom, które przepracowały ponad 20 lat. Nawet w ich przypadku wysokość świadczenia (997,40 zł brutto) to mniej niż minimum socjalne.

Łatwo utracić prawo do zasiłku

Wystarczy, że nie przyjmiemy oferty pracy zaproponowanej przez PUP z nieuzasadnionych z punktu widzenia przepisów przyczyn lub w sposób satysfakcjonujący nie uzasadnimy nieobecności w urzędzie w wyznaczonym terminie.

Jest to zrozumiałe, ale z drugiej strony nie każda oferowana przez pośrednika praca spełnia choćby minimalne oczekiwania osoby poszukującej zatrudnienia, nawet jeśli zdaje się być zgodna z jej kwalifikacjami.

Wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłaby uwzględniona w przepisach możliwość odrzucenia chociaż jednej oferty bez konieczności podania uzasadnienia.

Szkolenie i staż – bez zasiłku

Na pewno więcej wątpliwości budzi fakt, że okres wypłaty zasiłku zostaje skrócony w sytuacji odbywania przez bezrobotnego bezpłatnego stażu lub szkolenia. Jak czytamy na stronie warszawskiego PUP-u: „Okres pobierania zasiłku ulega skróceniu (…) o okres odbywania stażu, szkolenia lub przygotowania zawodowego dorosłych przypadający na okres, w którym przysługiwałby zasiłek”.

Obcięcie zasiłku z powodu podjęcia przez bezrobotnego działań na rzecz aktywizacji zawodowej to bardzo dziwny, a z punktu widzenia polityki społecznej wręcz chybiony pomysł, bo zamiast zachęcać i nagradzać aktywność poszukujących pracy, zwyczajnie ją karze.

Równie zniechęcający efekt ma przepis, który pozbawia statusu bezrobotnego i, co istotne, ubezpieczenia zdrowotnego, każdego, kto podejmie pracę w jakiejkolwiek formie. Nawet jeśli to dorywcze zajęcie w wymiarze kilku dni lub godzin w miesiącu na podstawie umowy o dzieło, która nie zapewnia prawa do ubezpieczenia.

W związku z tym niejedna osoba bezrobotna, której nie stać na samodzielne comiesięczne opłacanie składki na ubezpieczenie dobrowolne (to aż 9 proc. przeciętnego wynagrodzenia, czyli na dzień dzisiejszy 423,01 zł), staje przed wyborem – bierność zawodowa lub praca na czarno.

W takiej sytuacji znalazła się Joanna, 26-latka z Wrocławia, zarejestrowana jako bezrobotna po raz drugi w ciągu 2 lat. Nie ma prawa do zasiłku. W trakcie poszukiwania stałego zatrudnienia mogłaby dorobić na tłumaczeniach w ramach umowy o dzieło. Niestety nie stać jej na samodzielne opłacanie składki zdrowotnej, a boi się zostać bez ubezpieczenia.

„To bezsens. Chciałabym pracować, ale nie mogę, bo mnie na to nie stać. A na pomoc urzędu nie mogę liczyć” – oburza się .

Zasiłek w formie proponowanej przez polskie państwo nie spełnia ani funkcji aktywizacyjnej, ani osłonowej.

  • Niska kwota zasiłku nie zabezpieczy finansowo osób, które nagle straciły źródło dochodu i potrzebują wsparcia od państwa, by złagodzić skutki chwilowego kryzysu i skoncentrować się na poszukiwaniu nowej pracy.
  • Nie wspomoże też osób długotrwale bezrobotnych, które pozostają bez pracy przez ponad rok i dłużej czy z jakichś względów nie mają szans na zatrudnienie. W takim wypadku zasiłek dla bezrobotnych mógłby być narzędziem chroniącym przed wykluczeniem.

W sondażu przeprowadzonym dla serwisu gazetapraca.pl w 2008 roku ponad połowa pytanych za najważniejszy powód bezrobocia uznało lenistwo. To niesprawiedliwa i krzywdząca ocena. Bezrobocie to nie żadna sielanka czy wakacje.

Sama mam za sobą doświadczenie bezrobocia, jak i pracy z bezrobotnymi w PUP, i wiem, jakim obciążeniem psychicznym jest brak zatrudnienia i poczucie finansowej niepewności.

85 proc. nie dostaje zasiłku

Podstawowy problem to brak zasiłku. Tylko garstka spośród wszystkich bezrobotnych uprawniona jest do tego, by je otrzymać. Potwierdzają to dane resortu pracy z końca 2017 roku. Wynika z nich, że w tym okresie tylko 14,8 proc. spośród zarejestrowanych w urzędach pracy osób miało prawo do zasiłku, a

85,2 proc. bezrobotnych nie dostawało od państwa na utrzymanie ani złotówki.

Przyczyną są niezwykle rygorystyczne warunki, jakie trzeba spełnić, ubiegając się o zasiłek. Przede wszystkim musimy zarejestrować się w urzędzie pracy i wykazać, że w ciągu 18 miesięcy poprzedzających rejestrację pracowaliśmy się w sumie przez co najmniej 365 dni.

To jednak nie wystarcza, bo zasiłek będzie należał się jedynie tym osobom, które otrzymywały wynagrodzenie nie niższe niż wysokość płacy minimalnej i od którego odprowadzana była składka na Fundusz Pracy.

Takie same warunki dotyczą zarówno pracowników etatowych, jak i osób zatrudnionych w oparciu o umowy agencyjne czy wykonujące prace zlecone na podstawie umowy zlecenia.

Na zasiłek nie mają raczej co liczyć pracujący na umowie o dzieło.

To kolejny przykład tego, jak bezbronne są osoby zatrudnione na tzw. śmieciówkach – nie dość, że pozbawione praw pracowniczych, to jeszcze bez szans na jakiekolwiek świadczenia i pomoc państwa.

Tylko na 6-12 miesięcy

Jeśli znajdziemy się wśród 15 proc. szczęśliwców uprawnionych do zasiłku, długo na nim nie pożyjemy. Zasiłek przyznawany jest w Polsce przez okres od 6 do 12 miesięcy. Dłuższy okres wypłacania zasiłku przysługuje m.in. osobom po 50 roku życia, osobom samotnie wychowującym dzieci czy mieszkańcom regionów dotkniętych wysokim bezrobociem.

Zostaje skrócony, jeśli sami rozwiązaliśmy umowę o pracę. W takim przypadku przez 3 pierwsze miesiące, często kluczowe przy poszukiwania pracy, nie otrzymamy świadczenia.

Popłoch wśród pracodawców?

Wstrzymanie obiecanych podwyżek zasiłku może być zarówno wciąż spadające bezrobocie i małe zainteresowanie opinii publicznej tym tematem, jak i fakt, że zapowiedź podniesienia zasiłków wywołała prawdziwy popłoch wśród pracodawców.

Według nich wyższy zasiłek miałby spowodować odpływ pracowników, bo różnica między płacą minimalną a zasiłkiem byłaby tak mała, że wiele osób uznałoby, że nie opłaca im się pracować i lepiej pożyć na państwowym garnuszku.

Zapomnieli chyba, że zasiłek wypłacany jest krótko, a 1000 zł to bardzo niewielka suma. Co więcej, tylko osoby zwolnione z pracy otrzymywałyby zasiłek przez 6 lub 12 miesięcy. Natomiast te, które skuszone perspektywą 1000 zł same zrezygnowałyby z pracy, przez pierwsze 3 miesiące nie dostawałyby nic. Obawy pracodawców są zatem grubo przesadzone. Możliwe jednak, że rządzący wzięli je sobie do serca.

OKO.press zapytało ministerstwo rodziny, czy zapadły jakieś decyzje w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź.

Tymczasem od 1 czerwca tego roku zasiłek po raz pierwszy od kilku lat ma zostać waloryzowany.

Oznacza to, że jego kwota zostanie podniesiona o kilkanaście złotych.

Najlepszy czas na reformę

Niska stopa bezrobocia ułatwia bezrobotnym znalezienie pracy i poprawia sytuację już pracujących. Trzeba jednak pamiętać, że taki stan nie będzie trwał wiecznie i właściwie każdy narażony jest na utratę pracy w jakimś momencie swojego życia.

Dlatego w naszym wspólnym interesie jest zadbać, by osoby bezrobotne mogły liczyć na skuteczną pomoc i finansowe wsparcie ze strony państwa.

Jednak polityka społeczna w tym obszarze od wielu lat pozostaje właściwie niezmienna – trudno dostępne i niskie zasiłki, bezsensowne przepisy skłaniające do podejmowania pracy na czarno i często mocno nieadekwatna oferta szkoleń.

Reforma jest konieczna, ale chyba jeszcze długo na nią poczekamy. Być może jedną z przyczyn jest fakt, że

w oczach dużej części społeczeństwa bezrobotni to lenie, którym zwyczajnie nie chce się pracować, więc godny zasiłek to nic innego tylko utrzymywanie darmozjadów.

W takiej sytuacji trudno się dziwić, że rządzący nie odczuwają presji, by gruntownie przebudować system wsparcia dla bezrobotnych i w najlepszym razie poprzestają na kosmetycznych zmianach.

Trudno wyjść z bezrobocia

Warto też prześledzić strukturę osób bezrobotnych. Sytuacja jest bardzo trudna, bo w Polsce bezrobocie ma charakter długotrwały. Ponad połowa zarejestrowanych bezrobotnych pozostaje bez pracy dłużej niż rok, a co czwarty bezrobotny szuka zatrudnienia ponad 24 miesiące.

Wśród badanych przez CBOS (sondaż Bezrobotni 2018)

aż 30 proc. spośród osób, które określiły się jako bezrobotne, pozostawało bez pracy przez ponad 5 lat! To ta grupa jest szczególnie narażona na społeczne wykluczenie i najbardziej potrzebuje wsparcia państwa – którego nie dostaje.

Długotrwałe bezrobocie to niebezpieczna spirala – im dłużej pozostaje się bez pracy, tym trudniej ją znaleźć. Osoby będące na bezrobociu przez wiele lat stają się właściwie niezatrudnialne.

Wynika to w dużej mierze z przyczyn obiektywnych, które charakteryzują tę grupę, takich, jak:

  • relatywnie niskie kwalifikacje,
  • niski poziom wykształcenia
  • czy krótki staż pracy,
  • także fakt, że osoby z wielką czasową wyrwą w CV są zwyczajnie mało atrakcyjne dla pracodawców.

Znaczenie ma jednak też indywidualna sytuacja bezrobotnego i jego stan psychiczny. Długotrwałe bezrobocie wpędza w biedę, która ogranicza możliwości poszukiwania pracy, sprzyja depresji i apatii. Wyklucza z wielu obszarów aktywności człowieka, a w konsekwencji spycha na margines życia społecznego.

Źródło: Komunikat CBOS. Bezrobotni 2018

Według danych Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Socjalnej z marca 2018 roku.

polski bezrobotny to najczęściej osoba po pięćdziesiątce lub młoda do 30 roku życia.

Mimo że bezrobocie spada we wszystkich grupach wiekowych, stopa bezrobocia wśród młodych pozostaje względnie wysoka. Jak wynika z badań metodą BAEL pod koniec 2017 wynosiła ona 13,4 proc. i tym samym była trzykrotnie wyższa niż stopa bezrobocia ogółem.

Głównymi barierami, na które napotykają młodzi ludzie na rynku pracy, jest brak doświadczenia zawodowego i brak kwalifikacji wymaganych przez pracodawców.

Aktywizacja kuleje

Choć obecnie ponad 40 proc. osób zarejestrowanych jako bezrobotne w wieku do 30 lat udaje się znaleźć pracę i pozostają w rejestrach PUP względnie krótko, to niestety część z nich po okresie zatrudnienia lub stażu do nich wraca, niektórzy nawet kilkukrotnie.

Wyniki polityki aktywizacyjnej prowadzonej przez państwo nie są więc imponujące.

W innej sytuacji znajdują się najstarsi bezrobotni. Mimo że bezrobocie wśród osób powyżej 50 roku życia jest nawet niższe niż w ogóle społeczeństwa, to jeśli osoby już stracą pracę, to na dłużej.

W 2016 r. co trzeci bezrobotny w tym wieku pozostawał bez pracy przez ponad 2 lata, a ponad połowa osób powyżej 50 roku życia była bezrobotna przez ponad 12 miesięcy. Jedną z istotnych przyczyn jest fakt, że znaczna część tej grupy to osoby o niskich kwalifikacjach i z niższym wykształceniem.

Z raportu GUS z lat 2016-2017 wynika, że ponad 1/3 bezrobotnych powyżej 50 roku życia miała wykształcenie gimnazjalne i niższe. Inną kwestią jest niewątpliwa dyskryminacja starszych na rynku pracy, której mają przeciwdziałać dopłaty PUP dla pracodawców zatrudniających takie osoby.

Dla części najstarszych bezrobotnych rozwiązaniem okazał się obniżony wiek emerytalny, który obowiązuje od października 2017 roku. Wedle słów minister Rafalskiej, w ciągu miesiąca od  wprowadzenia obniżonego wieku emerytalnego liczba bezrobotnych powyżej 50 roku życia zarejestrowanych w UP spadła o 29,8 proc. „To duży ubytek. Powodem było osiągnięcie wieku emerytalnego przez 17 400 kobiet i 12 400 mężczyzn”.

Jednak nie wszystkie te osoby chciały wyrejestrować się PUP-ów i przejść na emeryturę, na co zwraca uwagę wyborcza.biz. Zgodnie z prawem bezrobotnymi są osoby między 18. a 60. rokiem życia w przypadku kobiet i 65 w przypadku mężczyzn.

Oznacza to, że każdy, kto wszedł w wiek emerytalny, jest automatycznie usuwany z rejestrów urzędu pracy, nawet jeśli nadal zainteresowany jest poszukiwaniem zatrudnienia.

Nierzadko znalezienie pracy ma kluczowe znaczenie, bo pozwala na dalsze odprowadzanie składek i podwyższenie głodowej emerytury. Niestety, państwo takiej osobie już nie pomoże, mimo że przecież nie wszyscy mogą liczyć na emeryturę minimalną, która uzależniona jest od stażu pracy – 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn.

W szczególnie złej sytuacji znajdują się osoby długotrwale bezrobotne, bo przez cały okres, gdy pozostawały bez pracy, nie odprowadzały składek. A jak podaje resort pracy

aż 77,8 proc. osób, które zostały usunięte z rejestrów urzędów pracy z powodu wejścia w wiek emerytalny, było długotrwale bezrobotnymi. Część z nich czeka krańcowa bieda.



Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!