Minister Bańka dekomunizuje sport i tropi korupcję. Sport rozumie jako wyczyn, a swoje zadanie jako wspieranie "zawodników medalodajnych". Pozamykał programy ministry Muchy aktywizujące dzieci, a poprzedniczkę podsumowuje: dbała, żeby były kwiatki w MSiT. Sam troszczy się o relacje z "panem prezesem" i zachwyca tym, jak Kaczyński "czuje sport"

Ministra sportu w rządzie PO-PSL (2011-2013) Joanna Mucha powiedziała  w 2012 roku, że krytyka, która ją spotyka to „takie bańki mydlane, każdego dnia wychodzi taka bańka mydlana, która pęka i okazuje się, że w niej nic nie ma”. Teraz krytyka spotka ją ze strony Witolda Bańki, ministra sportu w rządzie PiS.


Przez ostatnie lata w ogóle nie dbano o dzieci i młodzież, nie dbano o strategie szkoleniowe. Nie ma następców Tomka Sikory. Min. Mucha dbała, żeby były kwiatki i Madonna miała wygodnie na stadionie. My dbamy, żeby był sport dzieci i młodzieży

Witold Bańka, Wypowiedż w RMF FM - 12/06/2017

Wypowiedż w RMF FM

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Mucha dbała o sport dzieci i młodzieży, Bańka stawia na wyczyn


Zgodnie z ogólną tezą PiS, że to, co było wcześniej jest nic nie warte, w RMF FM Bańka przejechał się też po innych ministrach sportu: „Drzewiecki hasał po cmentarzach, Biernat biegał po spotkaniach partyjnych”. OKO.press skupi się jednak na ocenie ministry Joanny Muchy i porównaniu, jak swoją misję widzi Bańka, a jak widziała ją Mucha. Rzecz może być dodatkowo interesująca dla czytelników, którzy mają dzieci w szkole.

Męski bokser

W pogardliwym dezawuowaniu trojga poprzedników Witold Bańka przypisał ministrze Musze zachowania wpisane w stereotyp „kobietki”, która potrafi tylko dbać o kwiaty. Drzewiecki i Biernat zdaniem Bańki też nie zajmowali się pracą na rzecz sportu, ale przynajmniej robili rzeczy poważne, Mucha poświęcała czas na kobiece duperele, a poza kwieciem dbała też o to, „żeby Madonna miała wygodnie na stadionie”.

Środowisko sportowe jest zmaskulinizowane i antykobiece, czego wyrazem były kpiny dziennikarzy z kobiety-ministry. Dziennikarze demaskowali niewiedzę Muchy o rozgrywkach III ligi hokeja, w czym, jak się okazało, sami się pomylili. Bańka poszedł za tym kpiarskim odruchem.

Minister już raz wykazał się szowinizmem, gdy w czasie tzw. audytu rządów PO-PSL 12 maja 2016 roku, jak wszyscy ministrowie PiS, odsądzał poprzedników od czci i wiary.  Rozwijał metafory z dziedziny jeździectwa: „jeźdźcy bez głowy”, „i tak sobie galopowaliście marnotrawiąc środki publiczne, może będzie osiem medali, a może 14…” itp.

Gdy oburzona posłanka opozycji usiłowała protestować, Bańka pokiwał na nią ręką (dosłownie): „Proszę tak nie podskakiwać, jak instruktorka zumby”. Klub PiS nagrodził go salwą śmiechu.

Szacunek dla prezesa

O ile dla kobiet w męskich rolach posłów czy ministrów Bańka nie wyraża uznania, to dla „pana prezesa” owszem. 16 marca 2017 roku opowiadał  „Rzeczpospolitej”:

„Poszedłem na jedno z pierwszych spotkań, a pan prezes mówi: Sądząc po sylwetce, był pan typem zawodnika 400/800 metrów. Lekko się zdziwiłem, bo miał rację, a to jednak specjalistyczna wiedza. Takie rzeczy trzeba czuć. Interesujesz się boksem [do dziennikarza „Rz” – przypis red.], ale myślę, że prezes mógłby cię zawstydzić swoją wiedzą. Doskonale wie, kto, kiedy i z kim walczył (…) Prezes Jarosław Kaczyński czuje sport”.

„Czuje sport?” – dopytywał się zaskoczony dziennikarz.

„No właśnie tak. Bardzo mnie to podbudowało”.

Sport według Muchy

Nie oceniając całej ministerialnej działalności Joanny Muchy (rocznik 1976, uprawiała karate), OKO.press skupi się na jej działaniach na rzecz sportu masowego dzieci. Punktem wyjścia były zastraszające informacje o aktywności fizycznej. Zalecane przez WHO 60 minut codziennych ćwiczeń fizycznych (w tym WF) wypełnia tylko 31 proc. chłopców i 23 proc. dziewczynek 11-letnich. Ten wskaźnik spada z roku na rok aż do 18 proc. dla chłopców i 4 proc. dla dziewcząt w wieku 17 lat. Badania AWF wskazują też na spadek sprawności dzieci od 1979 roku, raporty NIK na rosnącą najszybciej w UE otyłość, kontrole MEN na unikanie lekcji WF (17 proc. absencji w podstawówkach, 24 proc. w gimnazjach, 38 proc. w szkołach ponadgimnazjalnych).

Odpowiedzią były programy, które miały zachęcić do sportu i aktywności fizycznej dzieci:

  • Mały mistrz, dla klas I-III (6 mln zł), w którym dzieci zdobywały odznaki sprawności w takich dziedzinach jak rowerzysta-turysta, gimnastyk-tancerz, piłkarz, lekkoatleta, pływak-wodniak itp.;
  • Program Multisportowy dla klas IV-VI (4,6 mln) – ćwiczenia i trening z dyscyplin indywidualnych i zespołowych;
  • Umiem Pływać dla klasy III (13,0 mln) – 20 godzin lekcyjnych;
  • WF z klasą – zapisało się (bez żadnych zachęt finansowych) 7 tys. nauczycieli/lek WF z 3 tys. szkół. Ich zadaniem było uatrakcyjnienie lekcji, angażowanie uczniów, rozwiązywanie problemów braku sprzętu, odpowiedniej sali czy natrysków itp.

Mucha ogłosiła też kampanię „Stop zwolnieniom z WF”, z udziałem m.in. Anny Lewandowskiej.

Zasadą programów Muchy było:

  • uczestnictwo wszystkich dzieci (też dziewczynek) i zachęcanie dzieci mniej sprawnych;
  • uzupełnianie lekcji WF zajęciami pozalekcyjnymi i pozaszkolnymi, m.in. z wykorzystaniem „orlików”;
  • łączenie zabawy i treningu, uatrakcyjnianie zajęć, bez ograniczania ich do piłki nożnej i ew. siatkówki;
  • współfinansowanie programów przez władze lokalne, udział klubów sportowych i organizacji pozarządowych;
  • dowartościowanie zawodu nauczyciela WF (nie mylić z trenerem), tradycyjnie nisko w szkolnej hierarchii.

Sport według Bańki

Minister Bańka (rocznik 1984, w kadrze Polski na 400 m, z rekordem 46,11) rozumie sport wąsko – jako rywalizację o sukcesy. Idzie o więcej medali i lepsze miejsce w rankingu dla Polski.

Tłumaczy: „To nie jest tak, że przyszedł sobie jakiś Bańka i odkrywa Amerykę. Chodzi o to, by pieniądze szły za sportowcem od młodości przez każdy etap szkoleniowy”. Minister skupia się właśnie na młodzieży sportowo uzdolnionej, zwłaszcza już uprawiającej sport.  I chwali się bez umiaru: „To jest najbardziej prosportowy rząd w historii Polski”.

Bańka zamknął programy Muchy (choć, jak twierdzi, kontynuował w 2016 roku program nauki pływania w klasach I-III). Ma je zastąpić reaktywacja popularnych w PRL SKS-ów, czyli zajęć dla uzdolnionej sportowo młodzieży, przede wszystkim chłopców.

Programy Bańki:

  • Team 100, dla 100 najlepiej rokujących juniorów (po 40 tys. zł rocznie);
  • „Klub” – „Najlepsze koncepcje zawsze pojawiają się wtedy, gdy biegam. Program Klub to taki sportowy 500 plus. W 2016 roku dofinansowanie otrzymało 2142 małych klubów”. Wypełniają kwestionariusz i dostają po kilkanaście tysięcy (koszt 24 mln zł);
  • SKS, czyli 40 mln zł dla nauczycieli WF za prowadzenie tej „sprawdzonej formuły zajęć pozalekcyjnych”;
  • wsparcie dla sportowców – „minister przyznaje okresowe stypendia sportowe kadrowiczom, którzy np. z powodu kontuzji nie wypełnili kryterium wynikowego”.

Bańka skupia się też na dofinansowywaniu inwestycji, którymi zarządza bezpośrednio ministerstwo, a nie (jak poprzednio) wojewodowie: w 2016 roku inwestycji było 700 za 420 mln zł. Cały system Bańki cechuje centralne zarządzanie i finansowanie.

W co Bańka wierzy

Minister składa też deklaracje, które pozostają w luźnej relacji do sportu. We własnej karierze sportowej dostrzega rękę Opatrzności: „Cenię wartości chrześcijańskie. Wiara pomaga. Szczególnie jak jesteś sportowcem, a sukces nie przychodzi. Dziś patrzę na moją sportową przeszłość z dystansem i myślę, że musiał być w tym wszystkim jakiś plan”.

Prowadzi też działalność w poszukiwaniu „złogów” oraz wyeliminowanie „układów”. Służy temu nowelizacja ustawy o sporcie, która ma go uczynić „czystym w każdym wymiarze”. Przewiduje „zakaz pełnienia funkcji przez byłych funkcjonariuszy aparatu represji, czyli SB i UB”. W ramach walki z korupcją wprowadził Bańka Kodeks Dobrych Praktyk Sponsoringowych.

  • Zobacz uzasadnienie projektu

    Głównym celem projektu nowelizacji ustawy jest zwiększenie przejrzystości działania polskich związków sportowych. Wykluczenie zjawisk korupcji i nepotyzmu w sporcie wymaga ograniczenia powiązań kapitałowych, organizacyjnych i personalnych z członkami organów związkowych. Jednym z najważniejszych rozwiązań jest zakaz powiązań kapitałowych dla członków zarządu i ich rodzin, czyli brak możliwości bycia członkiem zarządu, jeśli osoby bliskie świadczą usługi na rzecz związku.

    Przejrzystość działania polskich związków sportowych zwiększy też zakaz sprawowania funkcji członka zarządu polskiego związku sportowego przez byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa państwa PRL. Rząd dążymy do tego, by polski sport był czysty w każdym wymiarze. Osoby zaangażowane w funkcjonowanie polskich związków sportowych powinny cieszyć się nieposzlakowaną opinią, tak by nie można im było zarzucić zachowań sprzecznych z normami moralnymi, etycznymi oraz prawnymi.

    W projekcie przewidziano również zwiększenie nadzoru ministra sportu i turystyki nad polskimi związkami sportowymi, poprzez badanie zgodności ich działalności z regulacjami wewnętrznymi związku (np. regulaminami czy instrukcjami). Nowe rozwiązanie pozwoli w znacznie szerszym niż dotychczas stopniu nadzorować funkcjonowanie władz polskich związków sportowych, takich jak zarząd czy organ kontroli wewnętrznej (najczęściej komisja rewizyjna).

    Zgodnie z projektem, minister sportu i turystyki będzie mógł przyznawać okresowe stypendium sportowe zawodnikom, którzy z przyczyn niezależnych od siebie (np. kontuzja, niekontrolowany upadek, wykluczenie z rywalizacji, uszkodzenie sprzętu, itp.) nie uzyskali wyniku sportowego uprawniającego do otrzymania świadczenia. Umożliwi to sportowcom, którzy znaleźli się w szczególnej sytuacji, kontynuację przygotowań do imprez rangi mistrzowskiej wskazanych w ustawie.

    Zwiększeniu przejrzystości działania polskich związków sportowych i zapobieganiu konfliktom interesów ma służyć szereg dodatkowych ograniczeń. Zgodnie z projektem nowelizacji, członek zarządu polskiego związku sportowego nie będzie mógł łączyć tej funkcji m.in. z pracą w ministerstwie sportu i turystyki. Nie będzie mógł także być trenerem kadry narodowej oraz pełnić funkcji w sztabie szkoleniowym w tej samej dyscyplinie sportowej.

Autor tego tekstu był pomysłodawcą i jednym z animatorów programu „WF z klasą”

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!