Minister „odnotowuje napastliwe wypowiedzi KOD” i obawia się, że organizacja może prowokować starcia 11 listopada. Tymczasem marsze KOD są zawsze nadzwyczaj spokojne, a podczas Marszów Niepodległości organizowanych przez narodowców regularnie dochodziło do burd. Po co Mariusz Błaszczak wygaduje takie rzeczy?


[W kontekście 11 listopada] Odnotowujemy napastliwe wypowiedzi ludzi związanych z KOD-em. Kiedy weźmiemy pod uwagę to, co wydarzyło się w Gdańsku, (...) to była prowokacja (…). KOD (...) będzie pewnie zmierzał [11 listopada] do prowokacji.

Mariusz Błaszczak, „Rozmowa Poranka”, Polskie Radio24 - 12/10/2016

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Do tej pory to środowiska narodowe demolowały Warszawę, a nie KOD


Polskie Radio24 (stacja publiczna) zapytało Mariusza Błaszczaka, czy 11 listopada będzie spokój. Minister, stwierdził, że „odnotowuje napastliwe wypowiedzi ludzi związanych z KOD-em”, sugerując, że zagrożeniem dla mieszkańców stolicy podczas listopadowego święta mogą być działania ze strony sympatyków Komitetu Obrony Demokracji. Jako dowód przytoczył wydarzenia z Gdańska, które miały miejsce w związku z pogrzebem Inki i Zagończyka. Zdaniem ministra „to była prowokacja”.

Nie po raz pierwszy Mariusz Błaszczak manipuluje, opisując tę sprawę. Pisaliśmy już o tym, że to nie Komitet Obrony Demokracji wywołał awanturę podczas uroczystości pogrzebowych, ale narodowcy. Całe zdarzenie można obejrzeć na wideo i wnioski sa jednoznaczne: grupka KOD-owców była atakowana słownie i fizycznie.



Przypomnijmy natomiast jaki przebieg miały Marsze Niepodległości. Być może minister Błaszczak nie wie – chociaż trudno w to uwierzyć – kto wzniecał burdy podczas tych wydarzeń.

Zadyma rok w rok

Pierwsze większe zadymy podczas Marszu Niepodległości miały miejsce w 2011 roku. Po bijatykach z policją zatrzymano 210 osób. Ugrupowania prawicowe tłumaczyły, że burdy były wynikiem prowokacji ze strony zagranicznych organizacji anarchistycznych, w tym „Antify”. Rzeczywiście, w starciach brali udział obcokrajowcy. Wśród zatrzymanych znalazło się 95 obywateli innych narodowości, w tym 92 Niemców. Resztę, czyli 115 osób stanowili Polacy.

Na kolejnych marszach zatrzymywani byli już sami Polacy. W 2012 roku zatrzymano 176 osób. W 2013 r. 72 osoby. Rekordowy był rok 2014 – 308 zatrzymanych osób.

 



Spokojnie było natomiast w roku 2015, już za rządów PiS. Marsz był hałasliwy, poleciało sporo petard, dochodziło do przepychanek, ale policja zatrzymała tylko kilka osób, które prawdopodobnie nie brały udziału w samym Marszu.

Możemy rozsądnie założyć, że osoby zatrzymywane, to ludzie związani ze środowiskami skrajnej prawicy i kibicowskim. Obie grupy zresztą często się pokrywają. Od 2011 do 2015 roku zatrzymano około 670 Polaków i 95 obcokrajowców.

Przypomnijmy, że Komitet Obrony Demokracji powstał 18 listopada 2015 roku, a więc już po ostatnim Marszu Niepodległości. Nie mógł więc być tą organizacją, która prowokowała starcia z policją.

KOD czyli siła spokoju

Piotr Wieczorek z Komitetu Obrony Demokracji szacuje, że od listopada 2015 odbyło się ponad 20 marszów i manifestacji KOD w największych miastach w Polsce i kilkadziesiąt w mniejszych miejscowościach. Nie pamięta, aby na którejkolwiek doszło do zatrzymania przez policję choćby jednej osoby.

Mamy więc do czynienia z jednej strony z wydarzeniem, które cyklicznie (z wyjątkiem ubiegłego roku) kończyło się zadymami, a z drugiej strony z organizacją, która zorganizowała kilkadziesiąt pokojowych manifestacji, podczas których nikt nie został zatrzymany.

Za manipulację faktami by pognębić przeciwnika politycznego Mariusz Błaszczak zasłużył na co najmniej trzy dyzmy, ale możemy przyznać tylko jedną. Za to tak wielką, jak kibic, który właśnie opuścił siłownię.

Abonament na wolność słowa

Podchodzimy najbliżej barierek. Dla Was.
Wesprzyj OKO, byśmy mogli działać dalej.

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich.
W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press