Służba Zdrowia w Polsce to tonący statek. Zapotrzebowanie na opiekę medyczną rośnie wraz ze starzeniem się populacji, liczba lekarzy się zmniejsza - umierają z przepracowania lub emigrują, pozostawiając jeszcze więcej pracy do wykonania dla tych, co zostali. Środowisko medyczne od lat deprecjonowane przez polityków jest zdesperowane

2 października 2017 zacznie się rotacyjny strajk głodowy lekarzy rezydentów. Ma być on połączony z ogólnopolską akcją oddawania krwi, co oznacza, że tego dnia części białego personelu nie będzie w pracy. Jeśli akcja nie przyniesie efektu, planowana jest eskalacja działań.

Większość osób spoza środowiska lekarskiego nie ma pojęcia kim są rezydenci. Dla wyjaśnienia, rezydentura jest umową o pracę, którą lekarz po studiach podejmujący specjalizację podpisuje ze szpitalem, ale jego pensja wypłacana jest z budżetu państwa. Jest to umowa na czas określony – na okres szkolenia specjalizacyjnego, który wynosi od 4 do 6 lat. Szczegółowy opis kim jest „rezydent”  i ścieżki zawodowej lekarza czytaj tu rezydenci.org.pl/kim-jest-rezydent/.

Protest jest zwieńczeniem prawie dwuletniej kampanii, jaką prowadzi Porozumienie Rezydentów OZZL (organizacja zrzeszająca lekarzy w trakcie specjalizacji afiliowana przy Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy) na rzecz poprawy warunków leczenia pacjentów i bezpieczeństwa pracy lekarzy.

Fiasko mediacji

A jest o co walczyć, o czym może świadczyć choćby głośna seria zgonów lekarzy z przepracowania. Dr Stefan Karczmarewicz w swoim felietonie wylicza:

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, to co się przebija do mediów. Większość lekarzy umiera w domu, po powrocie z pracy. Częściej chorują na depresję, a nawet popełniają samobójstwa.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł pytany o zapowiedź strajku głodowego rezydentów, ocenił, że „jest to forma nieadekwatna do sytuacji”. “Rozumiem ich niezadowolenie i oczekiwania, ale wydaje się, że tego typu akcje można rezerwować na sytuacje bardziej ekstremalne, w których dzieją się rzeczy dramatyczne; ta sytuacja tego nie uzasadnia” – stwierdził.

Trudno oczekiwać innej wypowiedzi od kogoś, kto publicznie głosi, że “lepszy lekarz zmęczony niż żaden” i świadomy niskich zarobków młodych lekarzy, sam zachęca ich do dorobiania na dodatkowych dyżurach.

Osobiście, doskonale rozumiem Pana Ministra. Rzetelne egzekwowanie limitu czasu pracy lekarzy przyspieszyłoby tylko upadek i tak już niewydolnego systemu. Wystarczy spojrzeć na liczby.

Lekarzy jest dramatycznie mało, a będzie jeszcze mniej

Wg danych OECD, Polska ma 2,2 lekarza na 1000 mieszkańców, podczas gdy średnia w tej grupie najbogatszych krajów świata, do której należymy, wynosi 3,3. Średnia w krajach Unii Europejskiej wynosi 3,4, a Niemcy ze wskaźnikiem 4,0 z roku na rok “importują” coraz większą liczbę lekarzy, również z Polski.

O tym, że lekarzy w Polsce jest dramatycznie mało, nie trzeba przekonywać nikogo, kto ma problem ze zdrowiem trochę tylko poważniejszy niż przeziębienie. Wg wszelkich raportów dostępności do świadczeń zdrowotnych okres oczekiwania na planowe zabiegi (w szczególności operację zaćmy i biodra) jest najdłuższy spośród wszystkich badanych krajów.

Co ciekawe, nie wynika to wcale z niewydolnej pracy białego personelu. Przeciwnie: polscy lekarze udzielają więcej konsultacji i świadczeń niż w innych krajach: przeciętnie 7,1 konsultacji na obywatela na rok, podczas gdy w UK wskaźnik ten wynosi 5,0, a średnia dla krajów OECD wynosi 6,6.

Potwierdzają to dane Naczelnej Izby Lekarskiej, wg której lekarze pracują średnio 64 godziny tygodniowo (ponad 1,5 etatu).

Alarmująca jest również struktura demograficzna środowiska – średni wiek specjalisty to ponad 54 lata (54,5). Czynni zawodowo lekarze w wieku emerytalnym stanowią ok. 15 proc. specjalistów. Wg badania Dolnośląskiej i Śląskiej Izby Lekarskiej lekarze żyją nawet 8 lat krócej niż statystyczny Polak. Jeżeli dodamy do tego, że

za granicą – czasowo lub na stałe – pracuje już ok. 8 proc. lekarzy, a 37 proc. lekarzy w wieku do 35 roku życia czynnie przygotowuje się do emigracji

(uczęszcza lub ukończyło kurs językowy, załatwia formalności związane z uznaniem Prawa Wykonywania Zawodu itp.), to możemy stwierdzić, że “mamy powody do niepokoju”.

“Niech jadą (w oryginale słowo wulgarne), na ich miejsce przyjmie się Ukraińców” – czyta się często w internetowych komentarzach. Faktycznie, mogłoby tak się stać, ale liczby temu przeczą – od początku prowadzenia rejestrów – liczba lekarzy-cudzoziemców nie przekroczyła 2 proc. całkowitej liczby lekarzy w Polsce (to najmniejszy odsetek w krajach UE), podczas gdy imigranci stanowią 8 proc. kadry medycznej w Niemczech i aż 28,7 proc. w UK. Można się domyślać, że lekarze z krajów na wschód od Polski, jeśli mieliby już emigrować, wolą pojechać trochę dalej, do bardziej atrakcyjnych krajów niż Polska.

Nakłady na ochronę zdrowia rażąco za niskie

Pomimo kłamliwej propagandy o źle zarządzanych placówkach medycznych (większość długów szpitali wynika z niepłacenia przez NFZ za wykonane świadczenia, czytaj: leczenie pacjentów), u źródła większości problemów systemowych leży głębokie niedofinansowanie sektora ochrony zdrowia.

Polska znajduje się w ogonie krajów OECD jeśli chodzi o wielkość przeznaczanych na leczenie pieniędzy z budżetu (liczonych jako procent PKB). Dla przykładu:

  • Rumunia przeznacza 5,57 proc. PKB,
  • Polska 4,5 proc.,
  • Niemcy 11,3 proc.,
  • Szwajcaria 11,6 proc.

Pamiętajmy, że porównujemy odsetki, różnica w liczbach bezwzględnych jest więc jeszcze bardziej uderzająca. Co ważniejsze, wielkość przeznaczanych na ochronę zdrowia pieniędzy jest skorelowana ze wskaźnikami zdrowotności obywateli. Dla przykładu, średnia długość życia dla krajów OECD wynosi 80,4 lat, dla Polski 77,1 lat, dla Rumunii 75, w Niemczech to już 80,9 lat, a w Szwajcarii 82,9 lat.

Poza tym, “oszczędności” związane z cięciem kosztów na leczenie obywateli są tylko pozorne – w 2013 prawie 30 proc. ogółu nakładów na leczenie pochodziło bezpośrednio z kieszeni obywateli. Tymczasem minister Konstanty Radziwiłł zapowiedział zwiększenie nakładów do zalecanego przez WHO minimalnego poziomu 6 proc. do 2025 roku.

Mityczne zarobki

Ograną od czasów PRL taktyką stosowaną przez polityków do dyskredytowania żądań płacowych lekarzy jest odnoszenie się do ich rzekomo bajońskich zarobków. Realne liczby pokazują jednak, że są one wynikiem wielogodzinnej pracy (wspomniana wcześniej praca na 1,5 etatu).

Okazuje się, że średnie wynagrodzenie zasadnicze lekarza zatrudnionego na umowę o pracę wynosi dla rezydenta przeciętnie około 20 zł brutto za godzinę pracy, dla specjalisty około 35 zł, a dla kierowników oddziałów około 50 zł. Dodatkowo, mimo że przeciętne wynagrodzenie w Polsce rośnie (i to zarówno biorąc pod uwagę średnią arytmetyczną, medianę jak i dominantę), wynagrodzenie rezydentów, czyli lekarzy w trakcie specjalizacji, regulowane rozporządzeniem – nie wzrosło od 8 lat.

Odwoływanie się do zarobków lekarzy za granicą może oburzać przeciętnego obywatela i łatwo to zrozumieć – “na Zachodzie” każdy zarabia lepiej. Jeśli jednak porównamy całościowe wynagrodzenie lekarzy (łącznie z wynagrodzeniem za dyżury i prace dodatkowe) w stosunku do średnich zarobków w danym kraju, okazuje się, że polscy lekarze, mimo że zarabiają ok. 1,6 “średniej krajowej” i tak są w końcówce Europy – ich koledzy z Węgier i Estonii zarabiają co najmniej dwukrotnie tyle, co przeciętny obywatel ich kraju, a zarobki lekarzy z krajów niemieckojęzycznych są co najmniej trzy-czterokrotnie większe niż średnia krajowa. Mimo to, 38 proc. Polaków ankietowanych w badaniu TNS z 2014 stwierdziło, że zarobki polskich lekarzy są “za wysokie”.

Pacjenci nie ufają lekarzom

Niepokojący jest również spadający gwałtownie poziom zaufania pacjentów do lekarzy. W niezależnym badaniu przeprowadzonym w 29 krajach przez „The New England Journal of Medicine” w 2013 roku Polska znalazła się… na ostatnim miejscu, za Rosją. Tylko 43 proc. ankietowanych pacjentów stwierdziło, że “lekarzom jako grupie zawodowej można ufać”. Tak fatalne wyniki potwierdzają również inne badania (np. European Trusted Brands) i doświadczenia empiryczne.

Oprócz oczywistego dyskomfortu w relacji lekarz – pacjent, tak niski poziom zaufania niesie za sobą również mniej oczywiste reperkusje. Brak stosowania się do zaleceń lekarza może być groźny dla zdrowia i życia. Powątpiewanie w diagnozę postawioną przez jednego lekarza, może generować niepotrzebne konsultacje u innych, blokując dostęp dla innych pacjentów. Wreszcie, wydłuża czas konsultacji, w trakcie której więcej czasu trzeba poświęcić na rozwianie nieufności pacjenta.

Tonący statek

“Służba Zdrowia” (ten termin już nie istnieje od lat) w Polsce to tonący statek. Zapotrzebowanie na opiekę medyczną będzie rosło wraz ze starzeniem się populacji, podczas gdy liczba lekarzy zmniejsza się – umierają z przepracowania lub emigrują w poszukiwaniu lepszego życia, pozostawiając jeszcze więcej pracy do wykonania dla tych, co zostali. Środowisko medyczne od lat jest deprecjonowane przez polityków, w sukurs przychodzą media, podając często nierzetelne dane.

W efekcie Polacy nie ufają lekarzom, czekają na konsultację miesiącami (lub na godzinami na pomoc doraźną), a gdy już spotkają się z lekarzem, przelewają swoje żale na niewydolność systemu, na zmęczoną z przepracowania osobę, która nie ma już dosyć siły, by asertywnie przeprowadzić rozmowę. Jeśli dojdzie do utarczki słownej, dochodzi do negatywnego wzmocnienia opinii o środowisku i koło się zamyka.

W sytuacji, w której nie ma widoków na poprawę, dla przeciętnego lekarza realnym rozwiązaniem jest właściwie tylko wyjazd z kraju, co też czynią. Coraz liczniej.

Panie Ministrze, zgodzę się  panem – strajk głodowy nie jest formą adekwatną do sytuacji – potrzeba czegoś więcej.

Bibliografia:

  • Buchan, James, et al. „Health Professional Mobility in a Changing Europe.”
  • Blendon RJ, Benson JM, Hero JO. Public trust in physicians–U.S. medicine in international perspective. N Engl J Med. 2014;371(17):1570-2.
  • Goryszewski Łukasz “Lekarze w badaniach opinii społecznej w 2013 roku”. Ośrodek Studiów, Analiz i Informacji Naczelnej Izby Lekarskiej 2014
  • “Sytuacja makroekonomiczna w Polsce na tle procesów w gospodarce światowej w 2014 roku”  Gus 2015
  • Kozakiewicz, Chodorski “Perspektywy zawodowe lekarzy specjalistów na obszarze Izb Lekarskich: Śląskiej i Dolnośląskiej – problemy demograficzne.”
  • OECD (2015), Health at a Glance 2015: OECD Indicators, OECD Publishing, Paris. http://dx.doi.org/10.1787/health_glance-2015-en
  • “Służba zdrowia wczoraj i dziś” TNS Polska 2014
  • Dane zbiorcze: Bank Światowy, Naczelna Izba Lekarska, Główny Urząd Statystyczny

Autor Krzysztof Ostaszewski – to lekarz, redaktor naczelny portalu Będąc Młodym Lekarzem. Członek Porozumienia Rezydentów, organizacji walczącej o warunki pracy lekarzy w trakcie specjalizacji. W trakcie specjalizacji z onkologii klinicznej. Prywatnie wielbiciel rowerowych podróży po świecie.


Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!