0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by Elena COVALENCO / AFP)Photo by Elena COVAL...

We wtorek, 28 lipca, podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Ministrów, rząd Mołdawii wprowadził na okres 30 dni stan alarmowy w sektorze energetycznym oraz hydrologiczny stan alarmowy, również na okres 30 dni.

To nie pierwszy raz, kiedy te mołdawskie sektory są dotknięte kryzysem w tym roku. 31 stycznia awaria ukraińsko-mołdawskiego systemu elektroenergetycznego, związana m.in. z oblodzeniem linii wysokiego napięcia, spowodowała rozległy blackout, obejmujący też stolicę.

Znacznie poważniejsza sytuacja nastąpiła 23–25 marca, gdy rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną południowej Ukrainy wyłączyły kluczową trasę importu energii z Rumunii, pokrywającą około 60–70 proc. zapotrzebowania prawobrzeżnej Mołdawii. Prognozowany wysoki deficyt skłonił rząd do wprowadzenia 60-dniowego stanu wyjątkowego w energetyce. Kryzys opanowano dzięki alternatywnym połączeniom i awaryjnemu importowi, a uszkodzoną linię naprawiono w ciągu pięciu dni.

W marcu doszło też do skażenia Dniestru, który obszernie opisywaliśmy w OKO.press. Po rosyjskim ataku na kompleks hydroenergetyczny w Nowodniestrowsku do Dniestru przedostały się substancje ropopochodne. Rząd ogłosił 15-dniowy alarm środowiskowy. Wyłączono część ujęć i ograniczono dostawy wody m.in. w Sorokach, Bălți, Florești i Sîngerei, a bez bieżącej wody znalazły się dziesiątki tysięcy mieszkańców.

Problem był szczególnie poważny, ponieważ system dostaw wody oparty na Dniestrze zaopatruje około 80 proc. ludności kraju. Wodę dystrybuowano przy użyciu cystern, a kryzys zażegnano dzięki wsparciu europejskich partnerów, w tym Polski.

Przeczytaj także:

Latem sytuację hydrologiczną pogorszyła susza: na początku lipca władze informowały o przedłużających się niskich stanach wód, spowodowanych niedoborem opadów i wysokimi temperaturami, a średnie przepływy Dniestru spadły wyraźnie poniżej wieloletniej normy.

Brakuje oleju napędowego

Obecny stan alarmowy w sektorze energetycznym ogłoszono w związku z zakłóceniami na regionalnym rynku paliw. Wynikają one z wielu nakładających się na siebie kryzysów: wzrost światowych cen ropy naftowej i oleju napędowego przez konflikt na Bliskim Wschodzie, czasowe wstrzymanie dostaw kazachskiej ropy przez terminal w Noworosyjsku oraz niski poziom Dunaju.

Problem z kazachską ropą jest pośrednio skutkiem ukraińskich ataków dronowych na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Mołdawia jest istotnym odbiorcą kazachskiej ropy dostarczanej przez rumuński koncern Rompetrol.

Rafineria Petromidia nad Morzem Czarnym przerabia kazachską ropę, a następnie mołdawski dział Rompetrolu eksportuje wyprodukowaną benzynę, olej napędowy i inne produkty na rynek mołdawski.

W pierwszym kwartale 2026 r. Petromidia przerobiła prawie 1,2 mln ton surowców, głównie ropy kazachskiej. Łańcuch dostaw wygląda więc w uproszczeniu następująco: ropa wydobywana w Kazachstanie trafia rurociągiem Caspian Pipeline Consortium (CPC) przez terytorium Rosji do terminalu w Noworosyjsku, następnie tankowcami przez Morze Czarne do terminalu Midia w Rumunii, gdzie jest przerabiana w Petromidii, a gotowe paliwa trafiają m.in. do Mołdawii.

Ponieważ kazachska ropa nie jest objęta unijnym embargiem, sam fakt, że przepływa przez rosyjskie terytorium lub jest ładowana w rosyjskim porcie, nie czyni jej rosyjskim surowcem i można ją kupować mimo sankcji.

Problem polega jednak na ogromnej zależności logistycznej od Rosji: ponad 80 proc. kazachskiego eksportu ropy przechodzi przez rurociąg CPC kończący się w Noworosyjsku, co oznacza, że europejscy odbiorcy mogą kupować niesankcjonowaną kazachską ropę, korzystając z infrastruktury na terytorium Rosji.

Stąd, ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną, często mogą pośrednio uderzyć w europejskich odbiorców. 19 i 20 lipca 2026 r. doszło do ataków dronowych na tankowce podczas załadunku w terminalu CPC w Noworosyjsku; załadunek został czasowo wstrzymany. Efektywnie wpłynęło to na przerwanie dostaw do Mołdawii.

Niski poziom Dunaju = brak diesla w regionie

Drugim ważnym aspektem jest spadek poziomu wody w Dunaju, co wyłącza kluczowy kanał transportu paliw w regionie. Brak wody odsłonił setki kilometrów kwadratowych łach piasku i dna, a nawet wraki z II wojny światowej w dorzeczu Dunaju.

Susza sprawiła, że rumuńska część Dunaju ma najniższy poziom od 1996. Poziom wody w dopływie Dunaju rzece Prut przepływającej przez Mołdawię, również jest niski, co znacząco wpłynęło na gospodarkę, w szczególności na sektor energetyczny: Dunaj jest jednym ze szlaków, przez który transportuje się paliwa na wielkich barkach transportowych. Przy tak płytkiej wodzie w rzece barki nie mogą być w pełni załadowane, miałyby zbyt duże zanurzenie.

Obniżenie poziomu wody w Dunaju odczuwa cały region. W Rumunii wyłącza się z tego powodu elektronie atomowe, serbska minister energii poinformowała, że import paliwa osiągnął zaledwie 25 proc. wielkości planowanej na lipiec, ponieważ barki i tankowce mogą wykorzystywać ułamek swojej ładowności.

Dla Mołdawii oznacza to przede wszystkim ograniczenie dostaw do położonego nad Prutem portu Giurgiulești, który jest kluczowy dla importu produktów naftowych do kraju.

Mołdawia to kraj niemal całkowicie zależny od importu paliw, szczególnie z Rumunii – pochodzi stamtąd aż 99 proc. benzyny i 70 proc. oleju napędowego. Jak donosi mołdawska agencja prasowa Moldpress, komercyjne zapasy oleju napędowego spadły z bezpiecznego poziomu odpowiadającego 17,6 dnia zużycia do 6,9 dnia pod koniec czerwca, a 27 lipca na 53 stacjach paliw w Mołdawii (z około 580) olej napędowy był niedostępny.

Zatwierdzone przez mołdawski rząd we wtorek środki umożliwią usprawnienie importu, priorytetową odprawę celną oraz utworzenie zielonych korytarzy na granicy, a także zapobieganie zakupom spekulacyjnym i utrzymanie ciągłości dostaw paliwa na stacjach.

Tymczasowo podniesiono marżę przy ustalaniu maksymalnej ceny diesla o równowartość 25 USD za tonę, aby zachęcić importerów do zwiększenia dostaw. Import paliw otrzymał priorytet na granicach poprzez szybszą odprawę celną, specjalne przejścia dla cystern oraz pierwszeństwo w transporcie kolejowym.

Wprowadzono również limit zakupu diesla do pojemników o maksymalnej pojemności 40 litrów (z tego wyłączeni są rolnicy), aby ograniczyć spekulacyjne gromadzenie zapasów. Instytucje publiczne mają natomiast zmniejszyć zużycie oleju napędowego o 20 proc., bez ograniczania działania podstawowych usług.

„Ważne jest, aby działać z wyprzedzeniem i zapobiec niedoborom oleju napędowego na rynku, szczególnie teraz, w sezonie prac rolniczych, oraz zapewnić ciągłość dostaw paliwa w kraju” – powiedział premier Vasile Tofan.

Kryzys dotyczy też wody

Hydrologiczny stan alarmowy wprowadzono w związku ze znacznym zmniejszeniem zasobów wodnych w dorzeczu Dniestru. 27 lipca poziom wody w zbiorniku na Dniestrze wynosił 113,24 metra, podczas gdy normalny poziom to 121 metrów. Jak podkreślają źródła rządowe, istnieje ryzyko, że przepływ wody ze zbiornika w Nowodniestrowsku spadnie poniżej poziomu 100 m³ na sekundę, co może wpłynąć na funkcjonowanie stacji poboru wody i zaopatrzenie w wodę.

Na części małych rzek sytuacja jest jeszcze gorsza: rzeki Vilia, Draghiște, Cubolta, Căinar i Botna osiągały około 10 proc. normy swoich wieloletnich przepływów, co oznaczało czerwony kod hydrologiczny.

Susza i problemy z wodą w Mołdawii są powracające i istnieje obawa, że ich kumulujące się skutki doprowadzą do katastrofy. Latem 2025 r. Mołdawię dotknęły susza i silne upały, szczególnie szkodliwe dla uprawianej tam kukurydzy i słonecznika. Skala szkód była na tyle duża, że w maju 2026 r. rząd przeznaczył 50 mln lei na rekompensaty dla gospodarstw, w których oficjalnie stwierdzono straty wynoszące co najmniej 50 proc. Kolejny rok suszy i problemów z nawadnianiem pól wynikający z przerw w dostawach wody może mieć katastrofalne efekty o wieloletnich skutkach.

W ramach podjętych działań, władze przeanalizują alternatywne źródła zaopatrzenia, przeprowadzą inwentaryzację punktów poboru wody na Dniestrze i jego dopływach oraz przygotują awaryjne punkty poboru i metody dystrybucji wody. Rząd zobowiązał operatorów sieci wodnych do zaktualizowania swoich plany zapewnienia ciągłości dostaw wody, między innymi poprzez ograniczenie strat w sieciach, natomiast Ministerstwo Środowiska będzie na bieżąco monitorować sytuację hydrologiczną.

W celu koordynacji tych działań rząd zatwierdził natychmiastowe wejście w życie przepisów umożliwiających uruchomienie Krajowej Komisji Zarządzania Kryzysowego, której przewodniczy premier.

Naddniestrze ma swoje kryzysy

O ile prawobrzeżna Mołdawia znacznie zmniejszyła zależność od rosyjskiego gazu, to Naddniestrze nadal ma bardzo niestabilne i kruche struktury energetyczne. Region wcześniej przez dekady korzystał z bardzo taniego rosyjskiego gazu, a po zakończeniu jego tranzytu przez Ukrainę musiał przejść na droższe i mniej pewne dostawy europejskie oraz dostawy gazu arbitralnie opłacane przez Rosję, idące przez spółki z Dubaju i Europy.

W styczniu 2025, bezpośrednio po zamknięciu tranzytu przez Ukrainę, doszło do krytycznego kryzysu energetycznego, którego skutkiem były ofiary śmiertelne wśród mieszkańców. Chociaż kryzys zażegnano, dostępność gazu zależy jednak od humoru rosyjskiego patrona (który potrafił przykręcić dostawy po np. niezadowalającym wyniku wyborczym w Mołdawii w zeszłym roku), zmieniającej się sytuacji i możliwości pośredników oraz relacji z Mołdawią i europejskimi partnerami.

Stan nadzwyczajny w naddniestrzańskiej gospodarce, obowiązujący od grudnia 2025 r., był przedłużany w styczniu i lutym do 17 marca; po trzydniowej przerwie wprowadzono go 20 marca, a następnie przedłużano w kwietniu, maju, czerwcu i na kolejne 30 dni. Pozwala on władzom racjonować zużycie gazu i innych nośników energii oraz priorytetyzować wydatki i dostawy dla infrastruktury krytycznej. W marcu 2026 r. Naddniestrze ponownie zaczęło oficjalnie ściśle racjonować gaz, ograniczając m.in. zużycie przemysłowe i ogrzewanie. Bezpośrednim impulsem były zawirowania na europejskim rynku gazu związane z atakiem USA i Izraela na Iran.

W czerwcu rząd wprowadził więc obowiązek utrzymywania dla regionu zapasów bezpieczeństwa odpowiadających co najmniej 15 proc. średniego rocznego zużycia. W całej separatystycznej republice w 2026 nie używa się oświetlenia ulicznego (poza kilkoma kluczowymi ulicami w największych miastach), latem 2026 r. mieszkańcy kolejnych części Naddniestrza doświadczali trwających od tygodnia do kilku tygodni wyłączeń ciepłej wody związanych z remontami zdegradowanej infrastruktury ciepłowniczej. Można założyć, że remonty były też jednym z pretekstów mających na celu oszczędzenia gazu.

Czy powracające kryzysy utrudnią Mołdawii drogę do UE?

O komentarz poprosiliśmy Anę Pisarenco, mołdawską analityczkę i dziennikarkę, zajmująca się tematem polityk publicznych i integracji z UE.

Paweł Jędral: W jakim stopniu te powtarzające się alerty w sektorze energetycznym wynikają z czynników zewnętrznych( takich jak wojna czy zakłócenia klimatyczne) i w związku z tym mogą być traktowane jako siła wyższa, a w jakim stopniu odzwierciedlają strukturalny brak odporności mołdawskiego systemu energetycznego i instytucji publicznych?

Anna Pisarenco: Ataki na Ukrainę i ekstremalne zjawiska pogodowe pozostają poza kontrolą Mołdawii, ale ich konsekwencji wewnętrznych nie można w całości tłumaczyć siłą wyższą. Marcowe zakłócenie funkcjonowania linii Isaccea–Vulcănești ujawniło znaną słabość: znaczna część energii elektrycznej importowanej na prawy brzeg Dniestru nadal przepływa jednym korytarzem, podczas gdy bezpośrednie połączenie Vulcănești–Kiszyniów nie jest jeszcze operacyjne. Sam wstrząs ma charakter zewnętrzny. Jednak uzależnienie Mołdawii od jednej trasy oraz powtarzająca się konieczność sięgania po środki nadzwyczajne są problemem odporności krajowego systemu, który wciąż pozostaje nierozwiązany

Czy te powtarzające się problemy i brak odporności w sektorze energetycznym wpływają na proces akcesji Mołdawii do UE? Z jednej strony proces akcesyjny postępuje wyjątkowo szybko; widzimy polityczną wolę i idące za nią decyzję, z drugiej, powtarzająca się konieczność stosowania środków nadzwyczajnych wydaje się rodzić pytania o zdolność Mołdawii do spełnienia wymogów członkostwa w UE.

Nie sądzę, aby same ostrzeżenia zaszkodziły procesowi akcesyjnemu Mołdawii. Dorobek Mołdawii w zakresie ustawodawstwa energetycznego pokazuje, że kierunek polityczny jest jasny. Pytanie brzmi, czy rząd będzie teraz w stanie zapewnić infrastrukturę i zdolności administracyjne niezbędne do wdrożenia tych reform: dokończyć połączenia międzysystemowe z Rumunią, zabezpieczyć alternatywne trasy dostaw oraz ograniczyć częstotliwość interwencji nadzwyczajnych.

Aktualizacja:

Późnym popołudniem 29 lipca Moldpress podał, że minister energii Dorin Junghietu, poinformował, że Mołdawia zaimportowała około 400 ton benzyny oraz około 900 ton oleju napędowego, próbując rozwiązać tworzący się kryzys.

Paweł Jędral

Analityk Fundacji Kaleckiego, absolwent MISH, realizował projekty badawcze m.in. związane z Partnerstwem Wschodnim

Komentarze