Dziennikarze akredytowani przy UE w Brukseli dostali od premiera Morawieckiego pełną fałszów notatkę polskiego rządu o reformach sądownictwa. "Premier polskiego rządu prowadzi opartą na nieprawdzie kampanię przeciwko konstytucyjnemu organowi Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest Sąd Najwyższy" - skomentował rzecznik SN sędzia Michał Laskowski

Premier Mateusz Morawiecki rozdawał 10 stycznia 2018 w Brukseli zagranicznym dziennikarzom kilkustronicową notatkę przez nikogo nie podpisaną, w której odpowiada na zarzuty Komisji Europejskiej dotyczące reformy sądownictwa. Dzisiaj notatka wyciekła do mediów, opublikowała ją „Gazeta Wyborcza”.

Rozdawany przez Morawieckiego dokument powtarza większość przekłamań opublikowanych przez premiera w tekście publicystycznym w „Washington Examiner” w grudniu 2016. OKO.press pisało o tym. Odpowiedziała na ten tekst także trójka prawników. Ich komentarz OKO.press też publikowało.

Premier Morawiecki jednak wykazuje się odpornością na merytoryczna krytykę i po raz kolejny usiłuje dotrzeć do zagranicznych mediów z fałszywym obrazem reformy sądownictwa. Już w pierwszym zdaniu rozdawanego w Brukseli dokumentu manipuluje:


KRS wciąż będzie zdominowana przez sędziów (17 – w stosunku do 8 nie-sędziów). Będą oni mianowani przez Parlament 3/5 większości głosów na 4-letnie kadencje bez możliwości [wcześniejszego] odwołania ich z Rady lub pozbawienia mandatu sędziowskiego.

Mateusz Morawiecki, Materiał dla zagranicznych dziennikarzy - 10/01/2018

20.06.2016 Warszawa . Minister rozwoju w rzadzie PiS Mateusz Morawiecki podczas konferencji " Od papieru do cyfryzacji ". Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


fałsz. Fałsz. Morawiecki aż trzy razy minął się z prawdą - na trzy różne sposoby.


Po pierwsze, wedle nowej ustawy o KRS, jeśli nie uda się przegłosować w Sejmie wyboru członków KRS większością ⅗ głosów (której obecnie PiS nie ma), to w następnym głosowaniu wystarczy już zwykła większość (którą PiS ma). Premier Morawiecki więc po prostu mówi nieprawdę.

Po drugie, zapowiedź Morawieckiego, że 4-letnie kadencje członków KRS będą niemożliwe do skrócenia, w obecnym kontekście politycznym nie budzi zaufania. Skoro Rząd PiS za pomocą zwykłej zmiany ustawy przerywa określone w konstytucji kadencje sędziów KRS, a także odwołuje sędziów Sądu Najwyższego manipulując wiekiem ich przejścia na emeryturę, to poprzez kolejne “korekty” ustawy może dyscyplinować ewentualnych “niepokornych” sędziów KRS. W tym wypadku wypowiedź Morawieckiego należy ocenić jako po prostu niewiarygodną.

Po trzecie, Morawiecki nie odpowiada na zarzut Komisji Europejskiej, że w nowej KRS „nominaci polityczni” będą mieli większość. Zamiast tego zapewnia, że “Rada wciąż będzie zdominowana przez sędziów”. Czyli odpowiada na zarzut, który w ogóle nie został postawiony. W istocie bowiem wszyscy członkowie KRS (sędziowie i nie-sędziowie) będą nominowani politycznie.


W Sądzie Najwyższym wciąż zasiadają sędziowie, którzy byli zaangażowani w ferowanie surowych, politycznie umotywowanych wyroków, w czasie stanu wojennego w latach 80. Inni byli poufnymi informatorami komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Mateusz Morawiecki, Materiał dla zagranicznych dziennikarzy - 10/01/2018

fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


raczej fałsz. Raczej fałsz. Sąd Najwyższy został co do zasady zdekomunizowany.


Jak pisał Stanisław Zakroczymski na łamach OKO.press, Sąd Najwyższy – w latach PRL symbol zależności władzy sądowniczej od PZPR – został poddany daleko posuniętej dekomunizacji. Zaraz po Okrągłym Stole zdecydowano się na rozwiązanie radykalne: wygaszono przed terminem kadencję ówczesnego składu SN i powierzono Krajowej Radzie Sądownictwa powołanie zupełnie nowych sędziów do tego zaszczytnego grona. W efekcie w Izbie Karnej nie znalazł się ani jeden sędzia orzekający do tego czasu, w Izbie Pracy i w Izbie Wojskowej – po jednym, a w Izbie Cywilnej – kilku.

Nie oznacza to wprawdzie, że wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego mają nieposzlakowane biografie – rozliczenia z poprzednim systemem w środowisku sędziowskim nie zostały bowiem przeprowadzone konsekwentnie. Rację ma tutaj jednak Komisja Europejska, która pisze, że „jeśli władze mają wątpliwości co do lojalności poszczególnych sędziów, powinny wobec nich zastosować istniejące procedury dyscyplinarne lub lustracyjne, a nie zmieniać wiek emerytalny”.

Skarga nadzwyczajna to nic niezwykłego?

Komisja Europejska rekomenduje także rezygnację z instytucji skargi nadzwyczajnej, która pozwoli na wznowienie przez Sąd Najwyższy spraw rozpatrzonych od 1997 roku. “System może doprowadzić do sytuacji, w której żadne orzeczenie nie będzie już ostateczne” – ostrzega Komisja Europejska. Premier Morawiecki przekonywał, że nie ma w tym nic nienormalnego.


Po wyczerpaniu zwyczajnych środków każdy i wszystkie wyroki sądowe są ostateczne i egzekwowalne – chyba że sprawa zostanie ponownie otwarta z powodu nadzwyczajnych okoliczności, (...). Tak jest od lat i pozostanie po reformie.

Mateusz Morawiecki, materiał dla zagranicznych dziennikarzy - 10/01/2018

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta


półprawda. Półprawda. Teraz będzie można wznawiać sprawy z byle powodu.


Premier powołuje się na przepisy istniejące w kodeksie postępowania karnego i kodeksie postępowania cywilnego, które pozwalają bezterminowo wznowić sprawę po uprawomocnieniu wyroku. Rzeczywiście, takie wznowienie jest już teraz możliwe, ale tylko w dobrze uzasadnionych przypadkach, na przykład gdy wyszły na jaw istotne fakty.
Tymczasem skarga nadzwyczajna pozwoli sądowi wznowić sprawę ze względu na bardzo mgliste i szerokie przesłanki: “pogwałcenie zasad lub praw i wolności osób i obywateli chronionych przez Konstytucję”, “rażące naruszenie prawa na gruncie błędnej interpretacji lub niewłaściwego zastosowania”, albo “pojawienie się oczywistej sprzeczności pomiędzy wnioskami sądu a zgromadzonym materiałem dowodowym”.

W konsekwencji podważone mogą być miliony wyroków. Obawiać się tego muszą szczególnie osoby i instytucje skonfliktowane z obecną władzą, ponieważ skargi nadzwyczajne rozpatrzy nowa izba Sądu Najwyższego, którą w całości obsadzi nowa upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa.

PiS będzie dyscyplinował sędziów

Komisję Europejską niepokoi fakt, że prezydent i minister sprawiedliwości będą mieli wpływ na postępowania dyscyplinarne wobec sędziów Sądu Najwyższego. Czyli będą mogli doprowadzić nawet do usunięcia sędziego ze stanowiska. Premier odpowiada, że przecież to nie prezydent ani minister osobiście osądzą sędziów.


Ani Prezydent, ani Minister Sprawiedliwości nie będzie miał jurysdykcji nad sądami dyscyplinarnymi, do których należy ostateczna decyzja czy sędzia naruszył zasady postępowania.

Mateusz Morawiecki, materiał dla zagranicznych dziennikarzy - 10/01/2018

Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta


półprawda. Półprawda. To PiS zdecyduje, kto będzie oskarżał i sądził sędziów.


Oczywiście, ani prezydent, ani minister nie będą osobiście wydawać wyroków, ale obaj będą mogli samodzielnie wszczynać postępowania dyscyplinarne wobec sędziów Sądu Najwyższego i wyznaczać rzeczników dyscyplinarnych (czyli oskarżycieli). Samo wszczęcie postępowania przez przedstawicieli władzy wykonawczej może być już formą nacisku politycznego, czyli ograniczeniem niezależności sędziego.

Politycy PiS będą mieli jednak realny wpływ nie tylko na oskarżenie, ale i na wyrok sądu dyscyplinarnego. Wyroki będzie wydawać Izba Dyscyplinarna SN, którą w całości obsadzi Krajowa Rada Sądownictwa zdominowana przez nominatów klubu PiS. Co więcej, prezesa Izby Dyscyplinarnej mianuje Prezydent za zgodą premiera (kontrasygnatą).

Politycy PiS będą mieć więc realny wpływ na to, kto będzie oskarżał i sądził sędziów Sądu Najwyższego. To poważne ograniczenie ich niezależności.

Notatkę Morawieckiego skomentował też sędzia Michał Laskowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego. Oto pełna treść.
OŚWIADCZENIE Rzecznika Prasowego Sądu Najwyższego

„W związku z publikacją w «Gazecie Wyborczej» z 22 stycznia 2018 pt. «Premier i kłamstwa o sędziach» oraz zawartą w niej informacją o treści dokumentu przekazanego 10 stycznia 2018 roku przez Premiera Mateusza Morawieckiego zagranicznym dziennikarzom w Brukseli stwierdzić trzeba, że Premier polskiego rządu prowadzi opartą na nieprawdzie kampanię przeciwko konstytucyjnemu organowi Rzeczypospolitej Polskiej, jakim jest Sąd Najwyższy.

Nieprawdą jest, że w Sądzie Najwyższym orzekają poufni informatorzy (agenci) komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. W SN zasiadają wprawdzie sędziowie, którzy orzekali w czasie stanu wojennego, ale nieprawdą jest, że wydawali wówczas politycznie umotywowane wyroki. Każdemu należy w sposób niewątpliwy wykazać jego winy, inaczej traktować go należy jak osobę niewinną. Jeśli Pan Premier dysponuje konkretnymi informacjami, proszę je publicznie zaprezentować.

Nieprawdą jest, że Sąd Najwyższy nietknięty przeszedł z ery totalitarnego komunizmu w nowoczesną demokrację. Przypomnieć należy, że w roku 1990 w Sądzie Najwyższym nastąpiła weryfikacja ówczesnych sędziów. Większość (80 proc.) weryfikacji tej nie przeszła.

Wzywamy do zaprzestania posługiwania się, zwłaszcza za granicą, niepotwierdzonymi uogólnieniami i nieprawdą. Godzi to w dobre imię poszczególnych sędziów Sądu Najwyższego oraz w dobre imię organu, który jest częścią tego samego państwa co Rada Ministrów.

SSN Michał Laskowski”

Dziennikarz, filozof, kulturoznawca, doktorant na Wydziale „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Autor książki "Fluks. Wspólnota płynów ustrojowych" (PWN 2017). Zajmuje się współczesną filozofią polityczną.

Daniel Flis
Daniel Flis

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press