Swoje wystąpienie w szkole o.Rydzyka wicepremier Morawiecki zakończył wezwaniem do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Wcześniej wychwalał wpływ Kościoła - a szczególnie zakonu cystersów - na rozwój gospodarczy Polski w średniowieczu. Czy miał rację, zapytaliśmy prof. Jerzego Strzelczyka, wybitnego historyka i autora książek o cystersach

Wicepremier Morawiecki wierzy, że Bóg pomaga we wzroście gospodarczym – swoje wystąpienie na sobotniej konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę” u o. Rydzyka w Toruniu zakończył następująco:

Wcześniej mówił m.in. „Polska jest ewenementem w skali światowej. W naszą politykę rozwoju gospodarczego bardzo mocno wbudowała się działalność Kościoła” i dodawał:


To Cystersi jako pierwsi w okresie średniowiecza budowali w różnych regionach kraju, też tych zacofanych ówczesnej Polski, pierwsze huty, kuźnie wodne, nowoczesne młyny czy browary.

Mateusz Morawiecki, Konferencja „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę” - 04/02/2017

Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


Raczej fałsz. Ekspert nie zgadza się z wicepremierem


O to, czy miał rację, OKO.press zapytało znakomitego polskiego historyka, prof. Jerzego Strzelczyka, autora m.in. książek „Historia i kultura cystersów w dawnej Polsce i ich europejskie zwia̧zki” (1987) oraz „Cystersi w kulturze średniowiecznej Europy” (1992), laureata Nagrody Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (nazywanej „polskim Noblem”) w 2009 r.

„To jest znaczna przesada, chociaż jest w wypowiedzi wicepremiera racjonalny element. Cystersi, zresztą nie tylko w Polsce, ale wszędzie tam, gdzie byli, przyczynili się do pewnego awansu gospodarczego. W Polsce tym bardziej, że początkowo rekrutowali się z Zachodu, a więc przynieśli nowe rozwiązania. Ale tak jak to ujął wicepremier, to bym nie powiedział.

To znaczna przesada. Można z tego wnosić, że na ziemiach polskich nic nie było przedtem, a to nieprawda.”

Nie jest jasne, dlaczego mówiąc o rozwoju Polski w średniowieczu wicepremier nie wspomniał np. o osadnictwie na prawie niemieckim – dzięki przyniesionym z Niemiec zwyczajom (a często także niemieckim osadnikom) rozwinęła się w średniowieczu w całej Europie Środkowej gęsta sieć miast, a w nich rzemiosło.

Tak pisał o tym w klasycznej „Historii powszechnej średniowiecza” historyk Benedykt Ziętara (Warszawa 1996, s. 298): „Przybysze z Niemiec przynosili na ziemie słowiańskie prawo miejskie, które szerzyło się w wersji przyjętej w Magdeburgu, Lubece czy Norymebrdze (…) Przeniesione przez osadników niemieckich prawo i ustrój wsi i miast przyjęły się (…) w całej nieomal Europie Środkowej łącznie z Mołdawią, Ukrainą i Białorusią.

Oczywiście wszędzie tam zmiany w ustroju miast i wsi odbywały się głównie miejscowymi siłami, przez przenoszenie istniejących osad na nowe prawo, czasem w połączeniu z regulacją układu przestrzennego, na wsi z reguły z wprowadzeniem trójpolówki [nowocześniejszej metody uprawiania roli, importowanej także przez cystersów – przyp. AL].”

A zatem: wicepremier Morawiecki zapędził się – to nie jest prawda, że bez Kościoła mieszkalibyśmy w ziemiankach i jedli żołędzie. Sporo też zawdzięczamy Niemcom.


Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym