Morawiecki wychwala PiS za podwyżki dla nauczycieli w kontraście do rządów PO-PSL, które nie dały "ani grosza". Trick polega na wycinaniu ze społecznej pamięci pierwszych 5 lat rządów PO-PSL, kiedy podwyżki wyniosły 44 proc. Premier zaskakuje bzdurą, że budżet 2016 (bez podwyżek) był jeszcze PO-PSL. I uderza w rywali Zagłobą, przy okazji mordując metaforę

Jarosław Kaczyński nie poruszył niewygodnego tematu strajków nauczycieli ani na sobotniej (13 kwietnia 2019) konwencji PiS w Lublinie, ani w wywiadzie dla TVP Info  (fakt, że ta usłużna stacja nie zapytała go o to, można uznać za Rów Mariański dziennikarstwa).

Także Mateusz Morawiecki skupiał się w Lublinie na czym innym (zagrożeniu, jakim dla Polski byłoby wprowadzenie euro, przed czym tylko PiS może nas uchronić), ale zadeklarował lirycznie, że „my proponujemy okrągły stół, zapraszamy wychowawców, pedagogów, nauczycieli, związkowców, ale oczywiście również rodziców. Wszystkich, którym leży na sercu dobro polskiej szkoły”.

Taką konstruktywną postawę przeciwstawił „naszym poprzednikom”:


Jak pokazujemy cztery lata rządów, 2013, 2014, 2015 i 2016, gdzie budżet był przygotowywany przez naszych poprzedników, przez cztery lata nauczyciele nie otrzymali ani grosza podwyżki od naszych poprzedników

, Przemówienie na konwencji PiS w Lublinie - 13/04/2019

fot.: Adam Guz/KPRM


Manipulacja. Morawiecki pomija podwyżki PO-PSL w latach 2008-2012 (łącznie 44 proc.) i wypiera się budżetu 2016 r., w którym PiS przeznaczył 17 mld zł na 500+


Nie byłby sobą nie dodając metafory, tym razem zapożyczonej od pana Zagłoby z „Potopu”, tyle że jak zwykle przegadanej: „i teraz ten diabeł ubiera się nie tylko w ornat, komżę, jeszcze świece sobie wziął i ogonem na mszę dzwoni”.

Morawiecki udowodnił, że zawsze potrafi dodać coś od siebie do partyjnego „przekazu dnia”, co zresztą docenił nawet sąd apelacyjny, nakazując mu we wrześniu 2018 sprostowanie kłamstwa wyborczego.

Manipulacja+ w wykonaniu premiera

Zwykła manipulacja PiS polega na tym, że przedstawiając historię podwyżek w czasach rządów PO-PSL (2007-2015) pomijają pierwsze pięć lat, gdy podwyżki były znaczne (łącznie 44 proc.) i ograniczają się do trzech lat 2013-2015, kiedy nie było ich wcale.

Na takim tle rządy PiS (2016-2019), w których czasie podwyżki wyniosły do tej pory 12 proc. nie wyglądają już tak rozpaczliwie źle. Zwłaszcza, gdy dodać do tego obiecane 9,6 proc. we wrześniu 2019 (zapewne od 1 października, ale nie ma to na razie pokrycia w budżecie).

Aby porównanie wyglądało jeszcze lepiej Morawiecki dorzuca rok 2016 do rządów PO-PSL, a tym samym skraca okres lekceważenia potrzeb nauczycieli przez rządy PiS o rok. „Bo przecież budżet 2016 był przygotowywany przez naszych poprzedników” – argumentuje.

Jaka jest prawda, pokazujemy na wykresach przyjmując płace nauczycieli w 2007 roku za = 100.

  • Lista podwyżek od 2008, łącznie z planowaną na wrzesień 2019

    • w styczniu 2008 roku – o 10 proc.,
    • w 2009 dwie, w styczniu i we wrześniu za każdym razem o 5 proc.,
    • we wrześniu 2010 roku  – o 7 proc.,
    • we wrześniu 2011 roku – także o 7 proc. i wreszcie
    • we wrześniu 2012 roku – o 3,8 proc.
    • w latach 2013-2016 – 0 proc.
    • 2017 – o 1,2 proc. waloryzacja od 1 stycznia
    • w kwietniu 2018 – 0 5 proc.
    • w styczniu 2019 – o 5 proc.
    • 2019 (plan na wrzesień) – 9,6 proc.

Innym twórczym przykładem podsumowania „naszych poprzedników” jest zmanipulowany wpis na FB Ministerstwa Edukacji Narodowej.

MEN podaje tu wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego (zasadnicze + dodatki), oczywiście zaczynając od 2012 roku, kiedy przestały rosnąć. Aby podwyżki w czasach PiS wyglądały lepiej zastosowano trick z ustawieniem osi Y na poziomie ok. 1500 zł. Słupki rosną żwawo, a dodatki wydają się jeszcze większe.

Czyj jest budżet 2016?

Faktycznie ogólny zarys budżetu został przygotowany przez rząd PO-PSL i Morawiecki nie może się z nim utożsamiać tak gwałtownie, jak z budżetem 2017, o którym mówił, że „jest w nim zakochany” skromnie dodając, że „jest to miłość odwzajemniona”.

Ale przyjęty w styczniu (2016) budżet na 2016 rok, był przedstawiany jako pierwszy sukces i zapowiedź polityki gospodarczej nowego rządu (zobacz, jak PiS fetował uchwalenie go w Sejmie). A rząd z wicepremierem Morawieckim podkreślał , że

„w budżecie uwzględniono koszty wielu przedsięwzięć prospołecznych, w tym priorytetowy program rządu »Rodzina 500 plus«.

Jednocześnie plan wydatków skonstruowano w sposób, który pozwoli zachować stabilność makroekonomiczną finansów kraju. Program »Rodzina 500 plus« ma przede wszystkim wspierać rodziny z dziećmi, zwłaszcza wielodzietne i sprzyjać poprawie sytuacji demograficznej” itd.

Innymi słowy, rząd znalazł w budżecie ogromną kwotę 17 mld zł na program 500 plus. W tym samym 2016 roku na całą edukację przekazał samorządom (w formie subwencji i dotacji) 46 mld; do czego samorządy musiały dołożyć właśnie 17,5 mld z innych źródeł (w 2018 roku ta „luka oświatowa” wzrosła do 23,4 mld i rośnie dalej).

Przerabiając na swoją modłę budżet 2016 roku, rząd PiS zlekceważył postulaty związków nauczycielskich i rosnące oburzenie całego środowiska, czego wyrazem była choćby wielka manifestację ZNP (w ramach protestu całego OPZZ); 22 tys. związkowców-nauczycieli pod wodzą Sławomira Broniarza domagało się w kwietniu 2015 dymisji ówczesnej minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej sprzeciwiającej się podwyżkom. Ilustruje to zdjęcie sprzed gmachu MEN:

Swoją drogą, polityka PiS lekceważenia postulatów nauczycieli wydaje się szczególnie nieracjonalna. Jednocześnie bowiem rząd PiS zafundował tej ogromnej grupie zawodowej „reformę edukacji”, która oznacza znaczący wzrost wysiłku i stresu.

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym