Polskie prawo zabrania polowania na ptaki wędrowne w pasie ochronnym Bałtyku. Nic z tego nie robią sobie myśliwi, którzy zabijają tam gęsi, kaczki i inne gatunki. „Systemowe łamanie prawa dotyczy Zalewu Wiślanego, Zalewu Szczecińskiego i innych obszarów nadmorskich” – alarmuje koalicja Niech Żyją!

Pod koniec października nieopodal wsi Nowa Pasłęka nad Zalewem Wiślanym (woj. warmińsko-mazurskie) sześciu myśliwych z Włoch zastrzeliło kilkaset ptaków – gęsi i kaczek. Polowali komercyjnie, za zgodą lokalnego koła łowieckiego.

O sprawie zrobiło się głośno, gdy na miejscu zaczęto znajdować dziesiątki martwych ptaków. Okazało się, że Włosi polowali bez psów i nie podnieśli zastrzelonych zwierząt, co jest złamaniem polskiego prawa łowieckiego.

Nie było to jednak jedyne uchybienie związane z tym polowaniem – odbyło się ono w nadmorskiej pięciokilometrowej strefie ochronnej, w której nie wolno strzelać do migrujących ptaków.

”Kto poluje na przelotne ptactwo łowne na wybrzeżu morskim w pasie 3000 m od brzegu w głąb morza lub 5000 m w głąb lądu podlega karze pozbawienia wolności do lat 5” – głosi art. 53 Prawa łowieckiego.

Okazało się jednak – na co zwróciła uwagę koalicja Niech Żyją! – że do takiego samego łamania prawa dochodzi również na innych nadmorskich terenach. „Skala naruszeń prawa może być ogromna. Sprawa polowań na ptaki na Zalewie Wiślanym jest precedensowa i rzuca szersze światło na skalę tego procederu” – mówi OKO.press Tomasz Zdrojewski, koordynator koalicji Niech Żyją!

„Systemowe łamanie prawa, trwające od wielu lat, dotyczy nie tylko Zalewu Wiślanego, ale też Zalewu Szczecińskiego i obszarów nadbrzeżnych otwartego Morza Bałtyckiego – setek polowań i tysięcy nielegalnie zabitych ptaków” – dodaje.

Jego zdaniem ten zakaz nie mógł tak po prostu „umknąć” uwadze myśliwych i PZŁ.



Nad Zalewem Wiślanym zabijano nielegalnie

W październiku 2018 roku przyparty do ściany Polski Związek Łowiecki (PZŁ) przekonywał – powołując się na interpretację prawną Ministerstwa Środowiska – że polowanie Włochów nad Zalewem Wiślanym odbyło się zgodnie z prawem. Ale ta wykładnia ignorowała inny dokument – decyzję gdyńskiego Urzędu Morskiego z 2015 roku, która krawędź Zalewu Wiślanego uznaje za brzeg morski.

I właśnie dlatego w marcu 2019, jak ujawniło Radio ZET, resort nieoczekiwanie zmienił zdanie. Ministerstwo poinformowało prokuraturę – która wszczęła w międzyczasie śledztwo – że „uaktualniło” swoją opinię prawną: „Linia brzegu Zalewu Wiślanego […] stanowi linię brzegu morskiego. Zatem polowanie, które miało miejsce w dniu 18 października 2018 roku na ptactwo łowne na terenie Zalewu Wiślanego […] odbyło się z naruszeniem art. 53 pkt 1 ustawy Prawo łowieckie, tj. w odległości mniejszej niż 5000 m od linii brzegu morskiego”.

To znaczy, że wszystkie polowania na ptaki migrujące w strefie ochronnej Zalewu Wiślanego były nielegalne. I to przynajmniej od końca stycznia 2015 roku, gdy Urząd Morski w Gdyni wydał swoją decyzję. A takich polowań odbywało się tam kilkadziesiąt rocznie.

Nie lepiej jest w innych częściach Polski

Koalicja Niech Żyją! sprawdziła, jak wygląda przestrzeganie art. 53 Prawa Łowieckiego w innych częściach polskiego wybrzeża. Przygotowała mapę, na której nałożyła przebiegającą wzdłuż całej linii Bałtyku strefę ochronną na przybrzeżne okręgi łowieckie PZŁ (w wersji interaktywnej można ją znaleźć tu). Analizę tzw. pozyskania łowieckiego – czyli, mówiąc wprost, zabijania – ograniczono do gęsi i kaczek.

„Zdecydowana większość gatunków dzikich ptaków łownych w Polsce to gatunki wędrowne: trzy gatunki dzikich gęsi – białoczelna, gęgawa i zbożowa, cztery gatunki dzikich kaczek – głowienka, cyraneczka, czernica i krzyżówka, łyski, słonki i gołębie grzywacze” – mówi OKO.press Zdrojewski.

„Właściwie tylko jarząbki, bażanty i kuropatwy bytują u nas na stałe, co do reszty trzeba dokładnej identyfikacji obrączkowanych ptaków, by móc rozpoznać czy dany ptak jest »przelotny«, czy osiadły. W warunkach polowań to zwyczajnie niemożliwe” – dodaje.

Kolorem zielonym oznaczono pięciokilometrowy pas ochronny, a łososiowym – tereny łowieckie. Liczby na mapie oznaczają ilość zabitych kaczek i gęsi (do nich ograniczono analizę) w latach 2016-2018. Interaktywna wersja mapy jest tu. Źródło: Niech Żyją!

Jak łatwo zauważyć, większość obwodów łowieckich tylko częściowo leży w strefie chronionej. „Bez dokładniejszych danych niestety nie da się udowodnić kłusownictwa w tych obwodach – myśliwi zapewne będą twierdzić, że polowali akurat w tym małym fragmencie swojego obwodu nie objętym ochroną” – czytamy w opublikowanej na Facebooku analizie koalicji Niech Żyją! Jednak są takie obwody – choć jest ich niewiele – które w całości znajdują się w pasie ochronnym.

Na ich obszarze w ogóle nie powinno się strzelać do gęsi i kaczek, bo to gatunki migrujące. Tymczasem tak nie jest.

Przykładowo, nad Zalewem Wiślanym są trzy okręgi łowieckie, których obszar pokrywa się z terenem strefy chronionej. I w każdym z nich w latach 2016-2018 zabijano kaczki i gęsi:

  • nr 88 – 88 ptaków,
  • nr 89 – 220 ptaków,
  • nr 110 – 120 ptaków.
Strefa ochronna (kolor zielony) i okręgi łowieckie (kolor łososiowy) nad Zalewem Wiślanym. Liczby na mapie oznaczają ilość zabitych kaczek i gęsi (do nich ograniczono analizę) w latach 2016-2018. Interaktywna wersja mapy jest tu. Źródło: Niech Żyją!

Jeśli chodzi o Zalew Szczeciński – jego brzeg również kwalifikuje się jako morski, a administracyjną granicę między wodami morskimi a śródlądowymi wyznacza tzw. Trasa Zamkowa w Szczecinie – to tutaj również zabija się gęsi i kaczki w okręgach łowieckich leżących w całości w pasie ochronnym:

  • nr 14 – 141 zabitych ptaków,
  • nr 16 – 138 ptaków,
  • nr 165 – 188 ptaków.
Strefa ochronna (kolor zielony) i okręgi łowieckie (kolor łososiowy) nad Zalewem Szczecińskim. Liczby na mapie oznaczają ilość zabitych kaczek i gęsi (do nich ograniczono analizę) w latach 2016-2018. Interaktywna wersja mapy jest tu. Źródło: Niech Żyją!

OKO.press zapytało PZŁ o to, dlaczego zakaz odstrzału ptaków migrujących w nadmorskim pasie ochronnym nie jest respektowany przez myśliwych i czy Związek przewiduje podjęcie jakichś działań zmierzających do zaprzestania tych praktyk. Alicja Fruzińska, p.o. rzecznika prasowego, odpisała nam jedynie, że 19 marca wysłała do Ministerstwa Środowiska prośbę o przesłanie aktualnego stanowiska w kwestii odstrzału ptaków łownych w granicach linii brzegowej Zalewu Wiślanego. I że jeszcze nie otrzymała odpowiedzi. „Jak tylko ją uzyskam, przekażę w komunikacie” – dodała.



Dlaczego prawo zabrania polowań na ptaki wędrowne

Dlaczego nie można polować na ptaki wędrowne w strefie 5 km w głąb lądu i 3 km od wybrzeża Bałtyku? „Zakaz polowań w obszarach nadmorskich wynika z przepisów Dyrektywy Ptasiej i elementarnych wymogów ochrony przyrody. Obszary te mają kluczowe znaczenie dla ptaków wędrownych, jak gęsi, nadlatujących jesienią znad Bałtyku, w swojej wielotysięczno-kilometrowej podróży z pasa tundry i tajgi, z północy Eurazji” – pisze koalicja Niech Żyją!

Paweł Malczyk, ornitolog z Komisji Faunistycznej Sekcji Ornitologicznej Polskiego Towarzystwa Zoologicznego, tłumaczy, że morska linia brzegowa jest tradycyjnym miejscem ptasich wędrówek, a ptaki używają jej jako swoistej „mapy”. Stąd tak ważne jest, by właśnie na tych obszarach do nich nie strzelać – dlatego ten zakaz jest tak ważny i zasadny.

„Ptaki potrafią za jednym razem przebyć nawet kilkaset kilometrów i więcej. Przelot w poprzek Bałtyku z odległych lęgowisk w Skandynawii czy Rosji wymaga od nich ogromnych nakładów energii. Ptaki muszą znaleźć miejsce i czas na uzupełnienie rezerw »paliwa«” – mówi OKO.press Malczyk.

„Polowanie na wyczerpane wędrówką ptaki jest też po prostu niehumanitarne” – dodaje.


OKO tropi krzywdzących zwierzęta.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press