0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: il. Iga Kucharska/OKO.pressil. Iga Kucharska/OK...

Na nagraniu, o którym zrobiło się głośno na forach łowieckich, widać parę młodą i weselnych gości. Wśród nich mężczyzna ubrany w myśliwski mundur, który w pewnym momencie mówi „żeby tradycji stało się zadość”, bierze broń długą i oddaje dwa strzały w powietrze. Strzela przy gościach, między budynkami. To Tomasz Wolanin, łowczy okręgowy z Wałbrzycha.

Jego zachowanie jest ewidentnym złamaniem prawa i zasad bezpieczeństwa, co zauważają również sami myśliwi. Film pojawił się na YouTube, wrzucony na kanał „SEZON – kanał łowiecki” z tytułem „Salwa głupoty”.

Według PZŁ zdarzenie miało miejsce pięć lat temu.

Myśliwy zostanie ukarany?

– Analizując sytuację przedstawioną na nagraniu, można się zastanawiać, czy mieliśmy do czynienia z narażeniem osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia (wywijanie bronią, nieznane miejsce upadku pocisków), czyli z przestępstwem z art. 160 kodeksu karnego, czy też z wykroczeniem – naruszeniem zasad przemieszczania się z bronią – komentuje radca prawny Adam Kuczyński.

Przeczytaj także:

Mecenas Kuczyński nie spodziewa się jednak, że myśliwy poniesie poważne konsekwencje.

– Niezależnie od przyjętej kwalifikacji nie spodziewałbym się surowych sankcji. Tak się bowiem nieszczęśliwie składa, że prokuratorzy i sądy nawet w razie ewidentnego naruszenia zasad polowania, jak strzelanie w nocy do nierozpoznanego celu, przyjmują tłumaczenia myśliwych za dobrą monetę. Uznają, że zabity człowiek był podobny do dzika. Zwróciłbym zatem uwagę na inną, znamienną rzecz, która wynika z nagrania. Otóż zaprezentowany tam poziom arogancji i przeświadczenia, że „wszystko mi wolno”, mówi nam coś o podejściu myśliwych do państwa i współobywateli. Tak zachowuje się ktoś, kto jest przekonany, że państwo jest jego własnością, że to on dyktuje warunki. Niemal sto lat temu Boy Żeleński określił inną umundurowaną formację, która rościła sobie prawo do decydowania o losach Polek i Polaków, mianem „nasi okupanci”. Czy nie pasowałoby to również do współczesnych myśliwych? – komentuje Adam Kuczyński.

Czym jest polowanie?

Zdarzenie to analizuje na Facebooku dr Robert Maślak, biolog z Uniwersytetu Wrocławskiego. Przypomina, że pozwolenie na broń nie jest blankietową zgodą na używanie jej do prywatnych popisów. Ustawa o broni i amunicji mówi, że pozwolenie wydaje się w określonym celu. Decyzja administracyjna określa ten cel — w przypadku myśliwego jest to cel łowiecki. Tymczasem ustawa prawo łowieckie definiuje polowanie jako „tropienie, strzelanie z myśliwskiej broni palnej lub łowienie zwierzyny, zmierzające do wejścia w jej posiadanie”.

Oddawanie strzałów na wiwat młodej parze nie mieści się w tej definicji.

W takiej sytuacji przepisy przewidują konsekwencje. Ustawa o broni i amunicji stanowi, że jeżeli osoba nie przestrzega warunków określonych w pozwoleniu na broń, policja je cofa. Nie ma tu miejsca na dowolność. Jeśli doszło do określonego zdarzenia (w tym wypadku: nieprzestrzeganie warunków określonych w pozwoleniu na broń), to skutek musi nastąpić, czyli pozwolenie na broń powinno zostać cofnięte.

Strzelał łowczy okręgowy

Osobą, która beztrosko złamała przepisy, jest Tomasz Wolanin, od 11 lutego tego roku łowczy okręgowy w Wałbrzychu. Jak podaje PZŁ na swojej stronie internetowej, Tomasz Wolanin jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego od 2000 roku. Od 2003 roku ma uprawnienia selekcjonerskie. W 2022 roku został sędzią oraz instruktorem strzelectwa myśliwskiego, a także prowadzącym strzelania. W 2024 roku ukończył kurs z zakresu zasad selekcji, oceny wieku zwierzyny płowej i muflonów oraz wstępnej wyceny medalowej.

Od początku swojej działalności w PZŁ związany jest z Kołem Łowieckim „Leśnik” Henryków, którego członkiem pozostaje od 2000 roku. Od 2022 roku pełni funkcję prezesa koła. Za pracę na rzecz okręgu wałbrzyskiego został odznaczony medalem „Zasłużony dla łowiectwa wałbrzyskiego”. Wolanin jest też znanym dolnośląskim działaczem PSL.

PZŁ deklaruje wyciągnięcie konsekwencji

Do zdarzenia odniósł się Polski Związki Łowiecki, który podaje, że traktuje tę sprawę z pełną powagą.

– Z potwierdzonych informacji wynika, że zdarzenie miało miejsce około pięciu lat temu. Okoliczności jego przebiegu wymagają pełnego i pilnego wyjaśnienia – mówi Wacław Matysek. specjalista ds. komunikacji PZŁ.

Jak podaje Matysek, po uzyskaniu informacji o sprawie, Polski Związek Łowiecki skierował zawiadomienie do prokuratury oraz rzecznika dyscyplinarnego PZŁ.

– Jednocześnie podkreślamy, że wszelkie działania z użyciem broni palnej muszą odbywać się zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz zasadami bezpieczeństwa. Każde ujawnienie możliwych nieprawidłowości spotyka się z natychmiastową reakcją Polskiego Związku Łowieckiego – mówi Wacław Matysek.

Za pośrednictwem Zarządu Okręgowego PZŁ w Wałbrzychu poprosiliśmy Tomasza Wolanina o komentarz do zdarzenia, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Regina Skibińska

Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.

Komentarze