0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Grupa GranicaFot. Grupa Granica

Aktualizacja:

Zastępca RPO, Wojciech Brzozowski, interweniuje.

"27 maja 2023 r. zastępca rzecznika praw obywatelskich Wojciech Brzozowski rozpoczął postępowanie wyjaśniające w sprawie grupy około 25 cudzoziemców, przebywających pod zaporą biegnącą wzdłuż granicy polsko-białoruskiej. Z doniesień medialnych wynika, że osoby te mogą przebywać w pobliżu zapory, po jej wschodniej stronie, nawet od kilku dni. Z przekazanej Rzecznikowi dokumentacji fotograficznej wynika ponadto, że przynajmniej część osób wchodzących w skład grupy przebywała w odległości nie większej niż 1 metr od zapory, a zatem najprawdopodobniej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Wedle informacji przekazanych Rzecznikowi, członkowie grupy w większości są obywatelami Iraku i Syrii.

Wojciech Brzozowski odbył rozmowę telefoniczną z komendantem Podlaskiego Oddziału SG gen. bryg. SG Andrzejem Jakubaszkiem.

Zwrócił się także pisemnie się do Komendanta Podlaskiego Oddziału SG z pilną prośbą o udzielenie informacji o statusie cudzoziemców a w szczególności, czy znajdują się oni lub znajdowali na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, w jurysdykcji Straży Granicznej. Czy deklarowali chęć ubiegania się w Polsce o ochronę międzynarodową, a jeśli tak, to jakie kroki zostały podjęte przez Straż Graniczną w celu umożliwienia im złożenia odpowiednich wniosków. Zapytał także, czy rozważono prawne możliwości udzielenia cudzoziemcom, wchodzącym w skład grupy, pomocy humanitarnej".

Grupa ok. 25 osób z Iraku, Afganistanu i Syrii dotarła pod mur na granicy z Białorusią. W grupie jest 11 dzieci, w tym bardzo małych, nawet 1,5 rocznych.

Grupa Granica informuje, że uchodźcy przebywają pod murem od trzech dni. I nie mogą zawrócić - zabraniają im białoruscy strażnicy, straszą i szczują psami.

Sytuację relacjonuje dla OKO.press Dominika Ożyńska z Grupy Granica, która jest na miejscu: "Od kilku godzin stoimy 15 metrów od granicznego płotu. Nie możemy nic zrobić, strażnicy nie dopuszczają nas bliżej. Nie możemy podać dzieciom wody i jedzenia. A oni nie mogą zawrócić, bo po drugiej stronie straszą ich białoruscy strażnicy.

W tej grupie jest ok. 25 osób, w tym 11 dzieci, z różnych krajów. Dzieci trzymają się prętów i wyciągają do nas ręce. Od dorosłych z tej grupy wiemy, że po drugiej stronie są strażnicy białoruscy i grupa nie ma jak zawrócić, jest w potrzasku. Białorusini straszą ich psami. Wiemy, że w grupie są chore dzieci, potrzebujące opieki. Grupa cały czas prosi o azyl w Polsce, ale polscy strażnicy nic nie robią, tylko stoją i patrzą. Utrudniają nam też rozmowę z nimi, musimy krzyczeć, żeby się porozumieć".

Fot. Grupa Granica, 27 maja 2023 r., grupa 25 osób, w tym dzieci, prosi o azyl w Polsce

Machińska: jak w Usnarzu

Rozmawiając z aktywistką słyszę w telefonie śpiew. "Śpiewają, my też śpiewamy i tak dodajemy sobie nawzajem otuchy".

Jedna z aktywistek granicznych, Beata Siemaszko, napisała na swoim FB: "Przy granicznym płocie, właściwie za, ale w Polsce, jest grupa, duża grupa osób z dziećmi. Najmłodsze 1,5 roku. Od dawna koczują w lesie. Lwia część z nich to Syryjczycy. Proszą o ochronę w Polsce. Zdesperowani uciekają od Białorusinów, którzy powiedzieli, że jeżeli jeszcze dziś nie przejdą do PL to spuszczą na nich psy. Żeby pokazać, że nie żartują dołączyli do grupy pogryzioną dziewczynę. Aktywiści z Grupy Granica chcą pomóc, obserwują sytuację, proszą Straż Graniczną o otwarcie bramki. Potrzebujemy nagłośnienia! Potrzebujemy waszego wsparcia!"

Przeczytaj także:

O sytuacji informowała także na Facebooku dr Hanna Machińska, była zastępczyni RPO. "Otrzymaliśmy informacje o 11 dzieciach i ich rodzicach pochodzących z Syrii, którzy koczują przy murze po stronie Białorusi. Ich los zależy od wpuszczenia rodzin do Polski. Straż białoruska nie pozwala im cofnąć się. Obawiam się, że mamy sytuację taką jak w Usnarzu. Nie możemy pozwolić, aby dzieci z rodzicami byli skazani na utratę zdrowia, a nawet życia".

W sprawę zaangażowali się przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Poprosili o wyjaśnienia komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej, gen. Andrzeja Jakubaszka.

Kolejne ofiary na granicy polsko-białoruskiej

Kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej trwa. Organizacje humanitarne alarmują, że osób, które próbują przekroczyć zieloną granicę jest coraz więcej, a to oznacza, że coraz więcej osób potrzebuje pomocy.

24 maja z rzeki Świsłocz wyciągnięto zwłoki kolejnej osoby. Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, ciał w rzece może być więcej. Prawdopodobnie utonęła cała grupa.

To co najmniej 45 ofiara śmiertelna kryzysu humanitarnego na granicy. Co najmniej, bo na pewno jest ich więcej, o wielu jeszcze nie wiemy.

Nasze relacje z sytuacji na granicy znajdziecie tutaj.

;

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze