0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

07:53 20-02-2024

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Bosacki: „Inwigilowanych było ponad 100 osób. Około 10 z PiS”

„Pegasus był używany głównie po to, żeby zbierać informacje na temat niepewnych osób we własnym środowisku i innych przeciwników” – mówił w TVN24 wiceprzewodniczący komisji śledczej Marcin Bosacki

„Jeśli chodzi o polityków PiS, to wiem, że to nie było kila osób, tylko więcej. To jest więcej niż 10” – powiedział w TVN24 Marcin Bosacki (KO). Stwierdził, że wie o tym od samych polityków PiS oraz ze służb specjalnych.

Bosacki jest wiceprzewodniczącym komisji śledczej do zbadania wykorzystania oprogramowania Pegasus, a w poprzedniej kadencji był przewodniczącym takiej komisji w Senacie.

Sejmowa komisja rozpoczęła prace 19 lutego 2024. Pierwszym świadkiem ma być Jarosław Kaczyński.

„To nie są tylko politycy”

Prowadzący rozmowę Konrad Piasecki pytał o wiarygodność krążących w sferze publicznej informacji o liczbie osób, wobec których stosowano Pegasusa.

„Nie mam wiedzy co do żadnej listy” – stwierdził Bosacki. Chodzi o pogłoski, że istnieje jedna lista z nazwiskami polityków inwigilowanych Pegasusem. Wiceprzewodniczący komisji ds. Pegasusa powiedział jednak, że chodzi o co najmniej 100 osób. „To nie są tylko politycy”.

„Słyszałem, że są osoby zwłaszcza z kręgów PiS, które mają taką wiedzę [że były inwigilowane], ale nie poddały swoich telefonów badaniu” – dodał.

„Mówię o osobach inwigilowanych w sposób nieuzasadniony” – mówił Bosacki

Dlaczego Pegasus był używany legalnie?

Bosacki twierdzi, że z zasady Pegasus był używany przez polskie służby nielegalnie. Podał dwa argumenty.

Po pierwsze ABW nie udzieliła certyfikacji na użycie Pegasusa. Po drugie sądy nie wiedziały.

„Sądy nie wiedziały, na co się zgadzały. Uważały, że zgadzały się na zwykłą kontrolę operacyjną. A Pegasus nie jest zwykłą kontrolą operacyjną”

Piasecki chciał wiedzieć, czy Pegasus był używany, żeby tropić przestępców, czy wyłącznie po to, żeby podsłuchiwać osoby niewygodne dla PiS.

„Wzbraniam się przed określeniami wyłącznie” – odpowiedział Bosacki. „[Pegasus był używany] głównie w celach takich, żeby zbierać informacje na temat niepewnych osób we własnym środowisku i innych przeciwników, jak prawnicy, dziennikarze, biznesmeni”.

Dodał, że nie słychać o „procesowych efektach” używania Pegasusa. A zatem nie doprowadził on do tego, że służby poszerzyły swoją wiedzę na temat jakichś przestępstw.

„Lata wstecz”. Jak działa Pegasus

Bosacki tłumaczył też, dlaczego nie można uznać zgód, które wydawały sądy, za potwierdzenie legalności użycia Pegasusa:

„Sądy się zgadzają na [inwigilację na] jakiś okres. Pegasus tym się różni od zwykłego podsłuchu, że zbiera dane wstecz”.

Mówił, że już sąd we Wrocławiu uznał w sprawie małżeństwa Brejzów, że użycie Pegasusa było nielegalne, bo zbierał dane na ich temat lata do tyłu.

„Nie może być w ogóle mowy o legalnym stosowaniu?” – pytał Piasecki.

„Ja tak uważam. Ono było legalizowane, ale nieskutecznie” – powiedział Marcin Bosacki w TVN24.

Poseł pytał: „Czy były kryteria używania Pegasusa? Czy sprecyzowano katalog przestępstw, których podejrzenie używania tej najsilniejszej w świecie broni operacyjnej?”

Według niego w sprawie obserwacji siatek pedofilskich czy działań terrorystycznych użycie Pegasusa może być uzasadnione. Ale nie o takie przypadki chodziło w Polsce.

Beata Szydło kupiła Pegasusa?

Podczas Rady Gabinetowej 13 lutego 2024 premier Donald Tusk powiedział, że może przekazać prezydentowi dokumenty potwierdzające inwigilację Pegasusem różnych osób. Stwierdził, że jeśli Andrzej Duda będzie zainteresowany tą wiedzą, minister sprawiedliwości mu ją przekaże.

Później szef gabinetu prezydenta, Marcin Mastalerek, mówił w mediach, że Andrzej Duda żadnych dokumentów nie dostał.

W rozmowie z Konradem Piaseckim Marcin Bosacki zwrócił uwagę, że to prezydent sam musi wystąpić o te dokumenty.

„Prezydent nie wystąpił do ministra sprawiedliwości o tę wiedzę” – powiedział poseł KO. Według niego Andrzej Duda nie podjął odpowiednich kroków formalnych.

Inny ważny wątek to udział Beaty Szydło w stosowaniu Pegasusa. System został kupiony w czasie, gdy Szydło była premierem.

Bosacki powiedział, że rozmowy na temat zakupu Pegasusa toczono w czasie wizyty polskiej premier w Izraelu jesienią 2016 roku „A sfinalizowano te rozmowy latem 2017 roku podczas szczytu Grupy Wyszehradzkiej z udziałem [premiera Izraela] Binjamina Netanyahu”.

Poseł dodał, że nie wie, czy Szydło osobiście negocjowała z Netanyahu. Była premier została wezwana przez komisję śledczą na świadka.