Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Europa musi przestać się łudzić – mówił podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Pierwszy raz od wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie prezydent Wołodymyr Zełenski przyjechał na Światowe Forum Ekonomiczne w szwajcarskim Davos osobiście. W swoim przemówieniu ostrzegał przed eskalacją. „Jeśli ktoś myśli, że w wojnie na Ukrainie chodzi tylko o ten kraj, to głęboko się myli” – mówił. Władimira Putina nazwał „drapieżnikiem”, który nie zadowoli się „zamrożeniem„ konfliktu na Ukrainie. ”Putin chce ponownie wrócić do tego, co skończyło się w latach ubiegłego wieku: do masowych deportacji, równania z ziemią całych miejscowości oraz wywołania przerażającego poczucia, że wojna nigdy się nie skończy" – przekonywał Zełenski.
Prezydent Ukrainy powtórzył, że rosyjską armię trzeba zatrzymać teraz, inaczej wojna rozszerzy się na inne terytoria. "Chciałbym wam zadać szczere pytanie: która armia europejska jest dzisiaj w takiej gotowości bojowej, by powstrzymać agresję Rosji, jak robi to armia ukraińska? Ilu mężczyzn i kobiet są wasze kraje gotowe wysłać, by bronić innych państw i narodów? Czy nie lepiej teraz zatrzymać agresję, gdy nasi mężczyźni i kobiety są gotowi to uczynić? Oni są szansą świata – mówił Zełenski.
Wezwał przywódców Zachodu do przekazania Ukrainie broni dalekiego zasięgu, a także zaostrzenia sankcji na rosyjskich oligarchów.
Wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Śmiszek w rozmowie z Wirtualną Polską poinformował, że w ministerstwie rozpoczęły się prace nad nowelizacją kodeksu karnego, która zakaże homofobicznej mowy nienawiści. „Do końca lutego przepisy powinny wyjść z Ministerstwa Sprawiedliwości” – stwierdził.
To realizacja obietnicy zapisanej w umowie koalicyjnej. A także odpowiedź na postulat społeczności LGBT+, która nie chciała rozmawiać o związkach partnerskich bez gwarancji, że dyskusja nie wzbudzi kolejnej fali homofobii. Penalizacja mowy nienawiści w stosunku do osób LGBT+ może choć trochę ucywilizować debatę publiczną, w której dziś bezkarnie można porównywać homoseksualność do czynów karalnych lub zaburzeń.
Teraz o losach posła Konfederacji zdecyduje głosowanie na sali plenarnej
We wtorek 16 stycznia 2024 członkowie sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych na niejawnym głosowaniu opowiedzieli się za uchyleniem immunitetu Grzegorzowi Braunowi. Chodzi o sytuację z grudnia 2023, gdy poseł Konfederacji przerwał uroczystości chanukowe w Sejmie. Przy pomocy gaśnicy zgasił świece i zaatakował jedną z kobiet biorących udział w wydarzeniu. Potem z sejmowej mównicy wygłaszał antysemickie hasła.
Komisja przedłoży Sejmowi rekomendacje, a ostateczną decyzję podejmą posłowie podczas głosowania na sali plenarnej.
Wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Grzegorza Brauna złożył 9 stycznia 2024 Prokurator Okręgowy w Warszawie. Składa się on z siedmiu zarzutów dotyczących czynów z lat 2022-2023. Wśród nich m.in.: „publiczne znieważenie grupy ludności z powodu jej przynależności wyznaniowej poprzez złośliwe przeszkodzenie publicznemu wykonywaniu aktu religijnego”, „znieważenie uczuć religijnych wyznawców judaizmu” oraz „naruszenie nietykalności cielesnej Magdaleny Gudzińskiej-Adamczyk poprzez skierowanie w jej kierunku strumienia gaśnicy proszkowej”.
„Nawet Kaczyński nie wierzy w żadne wcześniejsze wybory – próbuje zdestabilizować sytuację polityczną w kraju. To jest sposób wojny totalnej” – mówił w Sejmie Jan Grabiec
Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów spotkał się dziś, we wtorek 16 stycznia, z dziennikarzami w Sejmie. Pytany o scenariusz rozpisania wcześniejszych wyborów, kategorycznie stwierdził, że nie ma ku temu żadnych podstaw podstaw prawnych, choć wiadomo, że obecnej koalicji przyniosłoby to najpewniej dodatkowe mandaty w Sejmie. I to tyle, że realistyczna byłaby wizja odrzucania prezydenckiego weta. „Ale ważniejsza jest stabilność państwa” – stwierdził Grabiec.
„Jeśli nie ma podstaw konstytucyjnych do wcześniejszych wyborów, to jesteśmy winni ludziom to, żeby wykonywać swoje obowiązki jako rząd – realizować obietnice wyborcze, a nie szukać kruczków prawnych, aby wykorzystać zacietrzewienie Kaczyńskiego, żeby przeprowadzić wcześniejsze wybory” – dodał szef KPRM.
Według Grabca w ten scenariusz nie wierzy nawet Jarosław Kaczyński. Jego próby rozhuśtania państwa nazwał „wojną totalną”. „Skoro stracili władzę, to przynajmniej zrobią wszystko, żeby ta władza nie mogła wykonywać swoich obowiązków; żeby ciągle była kwestionowana, podważana, żeby stwarzać wrażenie tymczasowości” – mówił szef KPRM.
Pytany o losy budżetu, nad którym pracuje Sejm, odpowiedział: „Nie mam żadnych obaw. Budżet zostanie uchwalony na czas. Chcemy zdążyć w tym pierwszym, styczniowym terminie”.
Chodzi o ewentualne przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy Straży Granicznej w pierwszych tygodniach kryzysu migracyjnego na pograniczu polsko-białoruskim
O wszczęciu śledztwa poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej Szymon Banna. W rozmowie z Polską Agencją Prasową przekazał, że postępowanie jest prowadzone na podstawie decyzji Sądu Rejonowego w Sokółce, który uchylił wcześniejsze postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego. Tym razem prokuratura zajmie się więc sprawą na poważnie.
Chodzi o wydarzenia, do których doszło w 2021 roku w Usnarzu Górnym. Grupa 32 osób z Afganistanu koczowała wówczas prawie dwa miesiące pomiędzy polskimi a białoruskimi pogranicznikami. Pod gołym niebem, bez dostępu do wody pitnej i jedzenia, przy temperaturze spadającej w nocy do 10 stopni. Polscy funkcjonariusze początkowo przynosili im jedzenie, ale gdy sprawą zainteresowały się media i organizacje społeczne, otoczyli ich szczelnym kordonem. Straż Graniczna ignorowała prośby o dopuszczenie grupy do procedury azylowej. Uniemożliwiała przekazanie im leków, suchej odzieży, namiotów i jedzenia. Nie pozwoliła też, by pomocy udzieliła karetka.
To był początek kryzysu migracyjnego na wschodniej granicy. Później rządzące wówczas Prawo i Sprawiedliwość zalegalizowało push backi (proceder wypychania ludzi na drugą stronę granicy). A opinię publiczną pozbawiła dostępu do informacji z pierwszej ręki, wprowadzając na przygranicznych terenach stan wyjątkowy.