Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Sejmowa komisja śledcza ds afery wizowej przesłuchała dziś Adama Burakowskiego, który kierował ambasadą w Indiach w latach 2017-2023
Adam Burakowski, który obecnie jest ambasadorem Polski w RPA opowiadał członkom komisji o systemie outsorcingu wizowego. Podkreślał, że rolą ambasadora nie jest zajmowanie się kwestią wiz – i że leżało to w gestii wydziałów konsularnych.
„Indie są bardzo dużym krajem, który posiada kilkanaście wielkich miast i outsourcing wizowy ma służyć usprawnieniu pracy konsulatów i zwiększeniu komfortu obsługi dla aplikantów. Jak przyjechałem do New Delhi, wszystkie kraje Schengen miały outsourcing wizowy. Polska jako jedyna nie. Uznałem za rzecz naturalną, że taki outsourcing może być” – mówił Burakowski.
Według Burakowskiego kwestią outsorcingu wizowego w Indiach zajmowały się wydział konsularny w New Delhi, konsulat w Mumbaju i departament konsularny MSZ. Zorganizowany został przetarg, do którego stanęły 4 firmy, wygrała go VFS Global pełniąca, co podkreślał Burakowski, funkcję pośrednika wizowego w większości krajów Schengen.
„Utworzono ok. 10 takich punktów w czołowym miastach Indii. W takich punktach są przyznawane wnioski, które następnie są obrabiane przez te punkty. Do konsulatu trafia wniosek kompletny. Konsul odbywa rozmowę z aplikantem i podejmuje decyzję” – tak opisywał działanie firmy VFS Global Burakowski.
Pytany o ewentualne nieprawidłowości w działaniu systemu Burakowski stwierdził po raz kolejny, że sprawami wiz zajmowały się konsulaty. On sam, owszem, coś słyszał. Ale jedynie nieoficjalnie. „Na zasadzie plotek docierały do mnie sprawy wynikające z niedociągnięć biurokratycznych, jak pomyłki w nazwiskach, datach urodzenia” – mówił Burakowski.