Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
W wywiadzie udzielonym Kanałowi Zero opowiadał m.in. o wojnie w Ukrainie, relacjach z Jarosławem Kaczyńskim, planach na przyszłość i swoich działaniach dotyczących sądownictwa
W piątek wieczorem na Kanale Zero ukazał się wywiad Roberta Mazurka i Krzysztofa Stanowskiego z prezydentem Andrzejem Dudą. W rozmowie sporo miejsca poświęcono na historię skazania oraz ułaskawienia dwóch byłych posłów PiS.
Prezydent stwierdził, że wokół kwestii mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika istnieje „bardzo poważny konflikt prawny”. Zdaniem Dudy może on zostać rozstrzygnięty jedynie przez Trybunał Konstytucyjny, do którego skierował w tym tygodniu ustawę budżetową zaraz po jej podpisaniu. Prezydent twierdzi, że może ona być niekonstytucyjna przez to, że w głosowaniu nad nią nie brali udziału Kamiński i Wąsik.
Jego decyzja zrodziła pytania o to, czy w takim razie Duda zamierza kierować do TK wszystkie ustawy , które wyjdą z Sejmu. W komunikacie o skierowaniu ustawy do TK pojawiło się zresztą zdanie, że „analogiczne działania będą podejmowane przez Prezydenta RP każdorazowo w przypadku uniemożliwienia posłom wykonywania ich mandatu, pochodzącego z wyborów powszechnych”.
W wywiadzie Andrzej Duda zaprezentował inne stanowisko:
„Wystarczy że TK raz orzeknie w tej sprawie. Mam nadzieję, że zrobi to szybko. Przecież wystarczy jedno orzeczenie TK i sprawa będzie wyjaśniona i rozstrzygnięta. Będzie jasność” – stwierdził prezydent.
Andrzej Duda odniósł się także do zatrzymania byłych posłów PiS, do którego doszło na terenie Pałacu Prezydenckiego.
„Nikt w Pałacu Prezydenckim ani nie ukrywał ministrów Kamińskiego i Wąsika (...) Nikt ich tutaj nie ukrywał i nikt ich tutaj w żaden szczególny sposób nie chronił” – mówił prezydent.
I stwierdził, że poprosiłby Kamińskiego i Wąsika o wyjście z pałacu, gdyby tylko wcześniej osoba kierująca cała akcją zwróciła się do niego z taką prośbą:
„Taki jest układ prawny, że panowie podlegają, myślę tutaj o SOP, ale również o policji, pod MSWiA (...) Dostali polecenie służbowe i musieli to polecenie wykonać. Można było zrobić tylko jedną rzecz, której nie zrobili i tu jest moja jedyna uwaga: człowiek, który wykonywał to zadanie, zna mnie bardzo dobrze. Pracował ze mną przez wiele lat. Mógł skontaktować się ze mną, przyjść do mnie, powiedzieć mi: panie prezydencie, ma pan w Pałacu Prezydenckim gości, a my mamy rozkazy, jeżeli o tych gości chodzi. Bardzo byśmy prosili, żeby pan porozmawiał z gośćmi i żeby goście wyszli z Pałacu, bo my musimy wykonać nasze zadania i nie mamy wyjścia”.
Robert Mazurek pytał prezydenta o to, kto właściwie zaczął w 2015 roku spór prawny o sądy i czy do chaosu nie przyczyniła się jego decyzja o odmowie odebrania ślubowania od pięciu sędziów TK wybranych przez sejmową większość PO-PSL. Dziennikarz zwrócił uwagę na orzeczenie TK, w którym stwierdzono, że wybór dwóch osób „awansem” odbył się z naruszeniem prawa, ale troje z piątki zostało wybranych prawidłowo. Tymczasem Andrzej Duda zignorował całą piątkę i odebrał ślubowanie od nowej piątki powołanej przez większość sejmową PiS.
Prezydent, odpowiadając na ten zarzut, stwierdził między innymi, że „do dziś uważa, że w istocie wszyscy byli wówczas wybrani ze złamaniem prawa” (chodzi o piątkę wybraną przez większość PO-PSL). Powiedział także, że odebrał ślubowanie od nowych pięciu sędziów, ponieważ nie mógł odwlekać sprawy i czekać na orzeczenie TK. Pominął jednak fakt, że ślubowanie przyjął 2 grudnia 2015 roku, a TK wydał orzeczenie – zgodnie z zapowiedziami – 3 grudnia.
Duda został zapytany także o to, czy przyjaźń i bliskie towarzyskie relacje z Pierwszą Prezes SN Małgorzatą Manowską „to nie jest przypadkiem problem”.
„Ja nie mam z tym problemów, bo ja nie mam swoich spraw w SN i SN moich spraw nie rozstrzyga” – odpowiedział Duda.
W rozmowie kilkukrotnie pojawił się wątek wojny w Ukrainie. Prezydent spytany był między innymi o to, czy uważa, że Ukraina odzyska Krym.
„Nie wiem tego, czy odzyska Krym, ale wierzę w to, że odzyska Donieck i Ługańsk” – powiedział Duda. "Krym jest szczególny również ze względów historycznych, ponieważ w istocie, jeżeli popatrzymy historycznie, to przez więcej czasu był w gestii Rosji.
Prezydent odniósł się także do spekulacji na temat planów Władimira Putina dotyczących dalszych inwazji w Europie. „Dzisiaj cały świat widzi, że jest wysoce prawdopodobne, że Rosja będzie atakowała dalej. Ale Rosja zaatakuje jeśli będzie widzieć słabość (...) Chciałbym doprowadzić do takiej sytuacji, że będziemy na tyle mocni, że nie będzie się nas opłacało atakować” – mówił. „Biorąc pod uwagę dzisiejszy potencjał, nie wierzę, że Rosja zdecyduje się zaatakować państwo NATO”.
Dziennikarze pytali także o to, czy ewentualna prezydentura Donalda Trumpa nie jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa krajów tej części Europy w przypadku inwazji Rosji.
„Poznałem prezydenta Donalda Trumpa. To jest specyficzny, bardzo twardy człowiek, twardy zawodnik. Bardzo doświadczony w twardym biznesie, zresztą z wielkim sukcesem prowadzonym przez dziesiątki lat. I wątpię w to, żeby był krainą łagodności dla Władimira Putina i jego imperialnych dążeń, bo on ma imperialne dążenia. On uważa, że Ameryka powinna być imperium” – stwierdził prezydent.
I dodawał, że Trumpa należy przekonywać, że Stanom Zjednoczonym po prostu gospodarczo nie opłaca się oddawać takich krajów jak Polska w sferę wpływów Rosji, ponieważ lepiej będzie dla nich, jeśli „będziemy kupować amerykański, a nie rosyjski gaz”.
Podczas rozmowy dwukrotnie pojawiał się także wątek relacji Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim i Donaldem Tuskiem.
„Obaj panowie swego czasu ubiegali się o urząd prezydenta. Obu panom się to nie udało. Ja ubiegałem się o urząd prezydenta RP dwukrotnie i za każdym razem zakończyło się to moim zwycięstwem. Jestem drugą kadencję prezydentem RP. Czy sądzicie państwo, że na tej pozycji, na której to prezydent jednoosobowo podejmuje wszystkie decyzje i nikt nie ma na to wpływu, sądzicie że panowie mnie lubią? Myślę że nie” – mówił Duda.
W innym fragmencie ocenił także ich sposób zarządzania partiami, określając go jako „autorytarny, dyktatorski”:
„Mamy dwóch dzisiaj takich bardzo poważnych wiekiem i stażem i pozycją panów na scenie politycznej w Polsce. Jednym z nich jest prezes Jarosław Kaczyński, a drugi premier Donald Tusk. To liderzy dwóch wielkich ugrupowań, którzy od wielu lat na polskiej scenie politycznej toczą ze sobą bardzo zażarty spór. Ci panowie stoją na czele dwóch dużych partii czy największych czy nawet obozów. To władza jednoosobowa tak naprawdę w obu przypadkach. Ci panowie są panami życia i śmierci tych ugrupowań, ponieważ mają w swoim ręku listy wyborcze, którymi układają swoją partię. Każdy z nich. Ich polecenia właściwie wszystkie są wykonywane i można śmiało powiedzieć, że w partiach to władza wręcz autorytarna, dyktatorska. Nie lubią jak ktokolwiek im się sprzeciwia”.
Andrzej Duda został spytany także o to, jak widzi swoją rolę po zakończeniu prezydentury.
"Myślę, że mam wiele jeszcze zadań przed sobą. I moje doświadczenie, które zdobyłem przez te dziewięć lat, to będzie bardzo poważny w pozytywnym sensie bagaż, z którego będę mógł wielu, wielu ludzi obdzielić, dzieląc się swoimi doświadczeniami” – odpowiedział.
„Bardzo zależy mi na tym, żeby obóz polityczny ludzi, którzy mają podobne poglądy na Polskę jak ja, w Polsce miał jak najwięcej do powiedzenia. I żeby wygrywał. Żeby mógł prowadzić polskie sprawy”.