Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Decyzja Donalda Tuska, by nie poprzeć reformy prawa ochrony przyrody (tzw. Nature Restoration Law, NRL) w UE, wzbudziła oburzenie przyrodników. Demonstracja pod siedzibą premiera w Al. Ujazdowskich w Warszawie przypomniała dziś premierowi, że to m. in. dzięki postulatom proekologicznym i proklimatycznym doszedł do władzy
Protestowali aktywiści i naukowcy związani z Centrum Ochrony Mokradeł, fundacją Fota4Climate i poznańskim Prawem do Przyrodym. Protest był niewielki – ok. 30 osób – ale “symbolicznie są tu, myślę, wszyscy, którym zależy na polskiej przyrodzie, klimacie i rolnictwie” – mówił prezes F4C Andrzej Gąsiorowski.
Film z protestu jest TU
Według protestujących zapowiadając odrzucenie NRL, Tusk podważył wiarygodność proprzyrodniczych haseł, z którymi szedł do wyborów. Zgromadzeni naukowcy i aktywiści domagali się od premiera ponownego rozważenia przyjęcia NRL w świetle potrzeb naprawy zdegradowanych ekosystemów Polski, adaptacji polskiego rolnictwa do zmian klimatu i przywrócenia traconych w dużym tempie usług ekosystemowych. Według ekologów Nature Restoration Law wsparłoby realizację następujących ze 100 „konkretów” rządu Tuska. Chodzi o:
"„Setki lat coraz bardziej intensywnego użytkowania gruntów przez rolnictwo doprowadziło do wyjałowienia gleb, a krótkowzroczne projekty melioracyjne i regulacje rzek spowodowały dramatyczne wysychanie naszego kraju. Działania renaturyzacji wód i mokradeł to jedyna szansa dla jednoczesnej poprawy uwarunkowań rolnictwa, przywrócenia siedlisk ginącym gatunkom roślin i zwierząt, a także ograniczenia emisji gazów cieplarnianych w wyniku utraty gleb organicznych” – mówi Wiktor Kotowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, członek Zarządu Centrum Ochrony Mokradeł.
"Być może premier Tusk za wszelką ceną chce uniknąć nawet cienia podejrzenia, że sprzyja Zielonemu Ładowi, którego częścią jest NRL i przeciwko któremu od tygodni nie przebierając w środkach protestują rolnicy".
Według prof. Kotowskiego argumenty o tym, że NRL będzie utrudnieniem dla rolników, są sprzeczne ze stanem faktycznym – prawo o odbudowie przyrody w to inicjatywa mająca zapewnić możliwość długotrwałej zrównoważonej produkcji rolnej w duchu adaptacji do zmian klimatu i w harmonii z przyrodą.
Zarówno ekolodzy, jak i specjaliści w dziedzinie rolnictwa nie mają wątpliwości, że odbudowa zasobów przyrody jest w Polsce bardzo potrzebna wobec pogłębiających się zjawisk suszowych, powszechnej degradacji gleb i innych symptomów zmiany klimatu oraz skutków wielu dekad krótkowzrocznej gospodarki wodnej i przestrzennej. Poprawa produktywności gleb, wzrost retencji wody, czy odtwarzanie populacji owadów zapylających i inne postulaty NRL wychodzą naprzeciw potrzebom polskich rolników, natomiast nie stwarzają wobec nich żadnych zobowiązań.
Zobowiązania stworzenia dobrowolnych mechanizmów wsparcia projekt NRL nakłada natomiast na państwa członkowskie.
"Jeśli więc premier rządu RP odrzuca projekt NRL, zasadne jest pytanie: czy wycofuje się on z powyższych wyborczych obietnic w obawie przed owymi zobowiązaniami? Jako osoby przejęte stanem polskiej przyrody i pogłębiającym się kryzysem klimatycznym, przyrodnicy, naukowcy i aktywiści społeczni, wzywamy Premiera i Rząd RP do ponownego przeanalizowania treści projektu NRL, wsłuchania się w głos naukowców i zmiany aktualnej – błędnej w naszej opinii – decyzji” – mówili demonstrujący.
Sprawa miała być poddana pod wstępne głosowanie podczas piątkowego spotkania ambasadorów państw członkowskich przy UE 22 marca 2024 roku. Okazało się jednak, że nie miałoby szansy na zdobycie większości głosów popierających.
Jeszcze w środę oraz w czwartek było wiadomo, że Polska zagłosuje przeciwko dyrektywie, ale nagle zdanie w sprawie dyrektywy zmieniły Węgry, które zadeklarowały sprzeciw. Tym samym polski głos nie był potrzebny, by prawo mogło zostać zablokowane.
By nie pogrzebać reformy belgijska prezydencja zdecydowała o wycofaniu punktu nt. NRL z obrad poniedziałkowej Rady ds. Środowiska 25 marca 2023 roku.
Z jednej strony to dobra wiadomość – dyrektywa wciąż leży na stole i czeka na lepszy moment. Trudno jednak stwierdzić, czy taki moment w ogóle nadejdzie przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, po których nastąpi wymiana składu unijnych instytucji – niekoniecznie na takie sprzyjające polityce na rzecz klimatu i bioróżnorodności.
Ponadto prezydencję w Radzie w drugim półroczu 2024 roku będą sprawowały Węgry. Przy tym, że są przeciwko wejściu dyrektywy w życie, trudno liczyć na to, że będą się angażować w budowę poparcia dla tego prawa. Podobna sytuacja może mieć miejsce na początku 2025 roku, kiedy prezydencję obejmuje Polska. No chyba, że wiatr nastrojów społecznych znowu zmieni kierunek i Koalicja Obywatelska wróci do swoich zielonych postulatów z kampanii wyborczej.