Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Fundusz Sprawiedliwości nie zawsze służył tym, dla których został stworzony – mówiła z sejmowej mównicy Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Wiceministra sprawiedliwości twierdzi, że Funduszem w dużej mierze ręcznie sterował Zbigniew Ziobro.
„Przez ostatnie lata Fundusz Sprawiedliwości stał się w przestrzeni publicznej symbolem niewłaściwego wykorzystania finansów publicznych, finansowania swoich, współczesnej kiełbasy wyborczej. Był określany prywatnym funduszem Ziobry, funduszem niesprawiedliwości, funduszem reprezentacyjnym” – mówiła dziś w Sejmie Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, podsekretarz stanu w resorcie sprawiedliwości.
„Chcę zacząć od fundamentów. Po co w ogóle jest fundusz sprawiedliwości? Komu fundusz ma służyć? Fundusz sprawiedliwości jest państwowym funduszem celowym. Jako taki stanowi wyjątek od zasady jedności i powszechności budżetu państwa i ma finansować precyzyjnie wskazane cele państwowe. Celem funduszu było i jest stworzenie i utrzymanie sieci pomocy osobom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej: ofiarom przestępstw, na przykład przemocy, świadkom przestępstw, którzy niosą to brzemię. Osobom, które opuszczają zakłady karne – by mogły stanąć na nogi i by mogły wrócić do społeczeństwa” – mówiła Rudzińska-Bluszcz.
Wiceministra sprawiedliwości wyjaśniała, jak wyglądały nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu. Zacytowała fragmenty raportu NIK, który wskazał, że finansowane była edukacja menadżerska aktywistów, działalność kół gospodyń wiejskich czy działania edukacyjne „w obszarze problemów okresy dojrzewania”.
„Problemem działania funduszu nie jest to, że projekty mają rys konserwatywny, czy odwołujący się do wartości chrześcijańskich i narodowych. Problemem funduszu jest to, że gospodarka funduszu była prowadzona z naruszeniem podstawowych zasad finansów publicznych, to jest jawności, celowości i oszczędności wydatków” – mówiła Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Jak dodawała, „brak transparentności i przejrzystości” to jedynie eufemistyczne określenia, które mogłyby opisywać działanie Funduszu.
Przeczytaj także:
„Zadziwiającym było także odkrycie, że komórka audytu wewnętrznego w Ministerstwie Sprawiedliwości rokrocznie od 2019 roku wnosiła o przeprowadzenie zadania audytowego odnośnie funduszu. I decyzją ministra sprawiedliwości to zadanie było przekładane przez kolejne lata na później, co stanowi naruszenie ustawy o finansach publicznych, która przewiduje że w państwowych funduszach celowych musi być prowadzony audyt wewnętrzny” – stwierdziła.
Wiceszefowa resortu wskazała, że w 2017 roku wprowadzono szczególny tryb, który zakłada dotację poza programem poza naborem. Kryteria zastosowania tego trybu są mgliste, mówią o „uzasadnionych przypadkach”, nie wskazując mocniejszych kryteriów, a decyzja o przyznaniu pieniędzy należy wyłącznie do ministra sprawiedliwości. Resort w latach 2017-2023 w tym trybie przyznał ponad 285 milionów złotych. Problematyczne są też wydatki na promocję Funduszu, które rocznie siegają 20 mln złotych.
Po przejęciu sterów w Ministerstwie Sprawiedliwości nowy rząd wstrzymał wypłaty z Funduszu Sprawiedliwości. Od 27 grudnia każdy wypłata podlega ocenie merytorycznej. „Analizujemy każdą płatność” zapewniała Rudzińska-Bluszcz. – „Niezbędne są zmiany legislacyjne, aby ograniczyć wpływ ministra na wydatkowanie środków” – stwierdziła, obiecując „dokładną diagnozę problemów”, które utrudniły dostęp do pieniędzy osobom, którym się one należały.