Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Lewica ostro protestuje przeciwko odkładaniu w czasie prac nad ustawami liberalizującymi aborcję. „Zamrażarkę sejmową zamienił pan na uśmiechniętą chłodnię” – mówiła do Hołowni posłanka Żukowska
Wczoraj marszałek Sejmu Szymon Hołownia zdecydował, że Sejm projektami ustaw liberalizującymi obecne restrykcyjne prawo aborcyjne z czasów rządów PiS zajmie się nie na obecnym, a dopiero na kwietniowym posiedzeniu Sejmu.
Ta decyzja została źle przyjęta przez część koalicji rządzącej – szczególnie oburzona jest Lewica. Mocne głosy sprzeciwu pojawiły się na samym początku dzisiejszego posiedzenia Sejmu, w części dotyczącej wniosków formalnych.
„Szafuje pan jako katolik słowem ”kłamca„. Nazwał pan kłamcą marszałka Czarzastego. Zamrażarkę sejmową zamienił pan na uśmiechniętą chłodnię. Podobno nie ma pan w biurku schowanych projektów, a jednak pan to robi” – mówiła szefowa klubu parlamentarnego Lewicy, Anna-Maria Żukowska. Przemawiała w czarnej marynarce i czarnej koszulce z czerwoną błyskawicą – symbolem protestów po zmianie prawa aborcyjnego z października 2020 roku.
„Nigdy nie jest dobry czas dla mężczyzn rządzących tym krajem. A to wejście do NATO, a to wejście do UE, a to wybory. Dla was nigdy nie jest dobry czas dla kobiet. Dlatego składam wniosek o zamknięcie posiedzenia Sejmu celem uzupełnienia porządku obrad o projekty dotyczące prawa do przerywania ciąży” – mówiła posłanka Lewicy.
W podobnym tonie wypowiadała się ministra do spraw równości, Katarzyna Kotula.
„Dla was nigdy nie jest dobry czas dla kobiet! Dlatego składam wniosek formalny o zamknięcie posiedzenia celem uzupełnienia porządku obrad o projekty dotyczące prawa do przerywania ciąży! ”
„Szanowne panie! Przez 31 lat klasa polityczna na tej sali nie była w stanie przygotować satysfakcjonujących rozwiązań w zakresie prawa aborcyjnego” – powiedział poseł PSL Krzysztof Paszyk, co wywołało oburzenie posłanek Lewicy. Krzyczały ze swoich miejsc do posła, że są trzy gotowe projekty. Poseł do tych uwag się jednak nie odniósł, miał bowiem jedno zadanie – powiedzieć, zgodnie z linią swojego klubu, że jedynym rozwiązaniem jest ogólnopolskie referendum.
„Drogie panie, dobrze wiecie, że nie prowadzi się kliku bitew jednocześnie” – kontynuował Paszyk, przekonując, że są dziś ważniejsze sprawy do załatwienia – jak przywracanie praworządności i protesty rolników.
Decyzji marszałka broniła też jego koleżanka klubowa Żaneta Cwalina-Śliwowska. „Lepiej mieć miesiąc na przygotowania, niż tracić to co wypracowaliśmy” – mówiła.
Posłowi Paszykowi odpowiedziała ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. „Informuję, że to nie jest albo-albo. Można walczyć o prawa kobiet na rynku pracy, o prawa przedsiębiorczyń, prawa rodzin żyjących na wsiach, i jednocześnie nie odmawiać kobietom prawa do decydowania sobie”.
Trudno jednak spodziewać się, by pod wpływem tej debaty Szymon Hołownia zmienił zdanie i przyspieszył pracę nad sejmowymi projektami aborcyjnymi.
Przeczytaj także: