Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„To nie są wybory do Sejmu RP, do Senatu. 7 kwietnia będzie miało znaczenie, czy wybierzemy ludzi, którzy mają pomysł na nasze województwo, na to, jak wyremontować dom seniora, jak urządzić skwer, jak zapewnić dobry transport publiczny” – mówił Szymon Hołownia w Tychach
W sobotę 9 marca o 12.00 w Tychach Polska 2050 miała swoją konwencję przed wyborami samorządowymi. Szymon Hołownia odniósł się do sprawy, która wzbudziła największe kontrowersje w tym tygodniu, czy odroczenia pierwszego czytania projektów aborcyjnych na 11 kwietnia. W wyniku decyzji marszałka rozgorzała duża debata, Lewica oskarża go o wstrzymywanie ustaw aborcyjnych ze względu na wybory samorządowe.
„Stało się coś bardzo niedobrego, bo te wybory, które będą miały miejsce 7 kwietnia, utonęły, mam wrażenie, w tej wielkiej polityce. Jakbyśmy tego 7 kwietnia znowu wybierali posłanki i posłów, jakbyśmy znowu musieli odbyć cały ten spór, który toczyliśmy przed 15 października, a myśmy go już stoczyli” – mówił Hołownia. "I wybory, które się odbędą 7 kwietnia,
to nie są wybory kolejnych małych posłów i małych posłanek. To nie są wybory do Sejmu RP, do Senatu.
Te są już za nami. 7 kwietnia będzie miało znaczenie, czy wybierzemy ludzi, którzy mają pomysł na nasze województwo, na to, jak wyremontować dom seniora, jak urządzić skwer, jak zapewnić dobry transport publiczny w tym miejscu, gdzie mieszkamy. Posłom i senatorom zostawmy ich spory".
Szymon Hołownia mówił o tym, że koalicjanci od początku zdawali sobie sprawę z różniących się stanowisk w kwestii aborcji, dlatego sprawa ta nie weszła do umowy koalicyjnej. Twierdził, że 11 kwietnia, czyli data, w której ma się odbyć pierwsze czytanie czterech aborcyjnych projektów, wcale nie jest odległa (bo to 30, a nie 330 dni). Co więcej, jako marszałek zrobił to właśnie z myślą o projektach koalicjantów.
„To nie żadna sztuka położyć je [projekty ustaw – przyp.] i poczekać aż zginą. Chciałem, i za to dzisiaj zbieram baty, uratować projekt nie Trzeciej Drogi, a Lewicy. W sprzeczności z własnym sumieniem zagłosuję, żeby projekty Lewicy trafiły do komisji, choć się z nimi fundamentalnie nie zgadzam. Bo uważam, że w Sejmie jest miejsce na debatę” – stwierdził Hołownia.
Lider Polski 2050 dodał też, że istnieje pakiet postulatów, za które Trzecia Droga „będzie umierać”. Są to między innymi: obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, zielona transformacja, opieka psychologiczna w szkołach.
Po godzinie 14.00 w Sosnowcu odbył się briefing prasowy, podczas którego Szymon Hołownia przedstawił kandydatkę na prezydentkę miasta i kandydatki do Rady Miejskiej. Dziennikarze pytali lidera Polski 2050 o Adama Gomołę, posła i byłego szefa struktur partii na Opolszczyźnie.
Wczoraj gazeta „Nowa Trybuna Opolska” opublikowała stenogramy nagrań, w których Gomoła proponuje niedoszłej „jedynce” list wyborczych partii wpłacenie 20 tysięcy złotych na konto prywatnej firmy, które rzekomo miały zostać przeznaczone na kampanię. Partia w piątek rano poinformowała o zawieszeniu posła, a późnym popołudniem o wykluczeniu go ze swoich szeregów.
Przeczytaj także:
„Zadziałaliśmy błyskawicznie. Naprawdę życzyłbym każdej partii takiego tempa reakcji i takiego z otwartą przyłbicą traktowania sytuacji trudnych. Ludzie są różni, w bardzo różny sposób reagują na powierzoną im odpowiedzialność, pod presją, pod którą się znajdują, na pokusy, które się pojawiają, źle podejmują decyzje często w związku z tym (...) To ja zaproponowałem zarządowi krajowemu, żeby po zapoznaniu się z materiałem, po odbyciu rozmów przez sekretarz generalną, wiceprzewodniczącego partii, tę współpracę zakończyć” – mówił Hołownia.
„Jest mi po prostu po ludzku przykro, że chłopak na początku tej swojej drogi politycznej się po prostu w mojej ocenie gdzieś pogubił i w decyzjach, które podejmował. Chciałbym mieć nadzieję, że wyciągnie wnioski z tych błędów, które popełnił, znajdzie w sobie okoliczność do skruchy za to, co było nie w porządku i może kiedyś mądrzejszy o to doświadczenie do działalności publicznej wróci, ale na razie na pewno nie z Polską 2050 w klapie”.