Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Inflacja w marcu spadła już poniżej celu NBP. Szybsza niż spodziewana dezinflacja to bardzo dobra wiadomość. Ale do stabilności na tym poziomie jeszcze brakuje. Najbliższe miesiące to spodziewany wzrost wskaźnika
Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane o inflacji. W marcu wskaźnik cen wzrósł o 1,9 proc. w stosunku do marca 2023 roku. W stosunku do lutego ceny wzrosły o 0,2 proc.
Ceny żywności w stosunku do zeszłego roku wzrosły o 0,2 proc., ceny energii spadły o 2,6 proc., ceny paliw o 4,5 proc. Poza tym na razie nie znamy wiele więcej szczegółów.
źródło wykresu: GUS
Po publikacjach w połowie miesiąca w styczniu i lutym, wracamy do normalnego trybu – szybki szacunek inflacji poznajemy już na koniec miesiąca, dokładne dane – za dwa tygodnie. Szybki szacunek oznacza, że ostateczna wartość może się jeszcze zmienić, ale nieznacznie – z pewnością mamy do czynienia z najniższą wartością inflacji od czasów przedpandemicznych. A jeśli ta wartość się potwierdzi, to dokładnie od marca 2019.
Czy to znaczy, że wróciliśmy już na dobre do inflacji w celu inflacyjnym NBP? Cel NBP to inflacja na poziomie 2,5 proc., z jednopunktowymi przedziałami ufności z obu stron (czyli między 1,5 a 3,5 proc.). Natomiast celem NBP jest inflacja na tym poziomie przynajmniej w średnim okresie. Na razie mamy do czynienia z dwoma odczytami. A wszyscy obserwatorzy gospodarczy – i w NBP, i niezależni ekonomiści – są przekonani, że inflacja będzie w najbliższych miesiącach rosnąć. Widzimy najpewniej najniższy odczyt w tym roku.
Przede wszystkim od 1 kwietnia wraca podatek VAT na żywność. To powinno podnieść ceny żywności mocniej niż sezonowy standard. Efekty podwyżki mogą się jednak rozłożyć na kolejne miesiące. Niektóre duże sieci handlowe już zapowiedziały, że w kwietniu zamrożą swoje ceny na poziomie sprzed podwyżki. Sieci mogą sobie na to pozwolić, co potwierdza, że ich marże w ostatnich miesiącach były stosunkowo wysokie.
Inny czynnik to koniec mrożenia cen energii. Rząd zapowiada programy osłonowe, ale nie obejmą one wszystkich, więc w drugiej połowie roku inflacja może przyspieszyć.
Inflacja bazowa (wskaźnik po odliczeniu najbardziej chwiejnych sezonowo cen, czyli energii, paliw i żywności) wciąż jest znacząco wyższa niż wskaźnik ogólny. Szacunki wskazują na okolice 4,5 proc. i comiesięczny wzrost na poziomie 0,4 proc. Może to sugerować, że wciąż jesteśmy stosunkowo przyzwyczajeni do podwyżek, a ciągły przeciętny wzrost pensji pozwala je nam zaakceptować. Sprzedawcy są więc wciąż w stanie podnosić ceny. Nawet jeśli znacząco niżej niż rok czy dwa lata temu, to zatrzymanie tego trendu nie będzie łatwe. Dziś jesteśmy w dołku, ale wiele wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach znów możemy zobaczyć inflację na poziomie 4-5 proc. To niewiele w stosunku do prawie 20 proc., jakie widzieliśmy rok temu. Ale wystarczająco wysoko, by Rada Polityki Pieniężnej nie była chętna obniżaniu stóp procentowych w tym roku.