Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Mikrofony na sali sejmowej zbierają tylko tych, którzy przemawiają. Chciałbym, żeby Polki i Polacy śledzący obrady wiedzieli, że na tej sali dziś w mojej ocenie, ale myślę że i wielu z nas, przekroczone zostały standardy demokratycznej debaty. Chcę państwa zapewnić, że jako marszałek Sejmu nigdy nie będę państwu okazywać niczego, jak szacunku wobec mandatu, który państwo otrzymali od obywateli. Gorąco zachęcam państwa, by pogarda, agresja i okrzyki: puknij się w głowę, które słyszeliśmy dziś na tej sali nigdy więcej na niej nie zagościły, bo są policzkiem wymierzonym tym, którzy poszli do wyborów” – mówił Hołownia. Marszałek Sejmu zarządził przerwę w obradach do 21 listopada.
Do Krajowej Rady Sądownictwa Sejm wybrał:
Do KRS dostali się zatem jedynie członkowie przyszłej koalicji rządzącej.
Do KRS nie dostali się przedstawiciele PiS:
Na mównicę wszedł kolejny minister – Łukasz Schreiber, sekretarz Rady Ministrów. Przypomnijmy: marszałek Hołownia nie może odmówić głosu członkom rządu.
„Ministrowie proszą o głos w trybie art. 186, który nie ogranicza ich czasem, bo z tej mównicy prowadzono debatę urągającą standardom demokratycznym, oskarżano w bezprawny sposób ministrów i prawą część tej sali o rzeczy skandaliczne. Ze strony lewej strony sali w ciągu ośmiu ostatnich lat, ja wiem, że pana marszałka nie było wtedy z nami, padały groźby nie tylko pod adresem polityków, ale też mediów, sędziów, gdy wyroki były dla was niekorzystne. Tak wyglądała demokracja, tak wyglądało poszanowanie prawa” – mówił Schreiber. – „Pozbawienie klubu parlamentarnego funkcji w prezydium sejmu to oznaka pogardy, nie tylko w stosunku dla pani marszałek (Witek – przyp. aut.), ale w stosunku do 7 mln 600 tys. wyborców” – mówił minister przytaczając liczbę osób, które oddały głosy na Prawo i Sprawiedliwość.
„Możecie nas pozbawić wszelkich miejsc i stanowisk, ale będziemy korzystali z regulaminu Sejmu, by przeciwstawić się łamaniu przez was zasad” – mówił Schreiber.
Zaraz po nim na mównicę wyszedł Szymon Szynkowski vel Sęk, który skrytykował kandydaturę posłanki Kamili Gasiuk – Pichowicz do KRS.
Na mównicę wszedł minister edukacji Przemysław Czarnek. „Panie marszałku rotacyjny” – zwrócił się z przekąsem do Szymona Hołowni. Później zaczął bronić Zbigniewa Ziobry, argumentując, że na PiS zagłosowało o kilka milionów więcej wyborców niż na Lewicę. „A teraz poseł Śmiszek będzie mówił o usuwaniu Zbigniewa Ziobry z polityki?” – krzyczał Czarnek. Była to reakcja na słowa Śmiszka, który zabrał głos po Ziobrze.
„Nie tylko na mównicy minął pana czas, ale w polityce też” – powiedział poseł Lewicy.
Przemysław Czarnek ciągnął: „Demokracja polega na tym, że to ludzie mają głos, a nie Śmiszki, które nie umieją liczyć”. Swoje wystąpienie, w którym mówił również o „chamstwie politycznym”, zakończył zdaniem: „Nie płaczcie nad Konstytucją, tylko ją raz przeczytajcie”.
Hołownia podsumował: „Jeśli to są pana standardy parlamentaryzmu, to ubolewam”.
„Po nocy jest dzień, wy też będziecie kiedyś w ławach opozycji i będziecie odpowiadać za łamanie konstytucji i przestępstwa kryminalne z tym związane” – mówił minister sprawiedliwości dopuszczony do głosu przez Szymona Hołownię. Hołownia stwierdził, że zgodnie z zasadami parlamentaryzmu musi dopuścić ministra do głosu. Ziobro swoją wypowiedzią odpowiadał na słowa Borysa Budki. Przewodniczący klubu KO z mównicy zwrócił uwagę na wadliwość wyboru niektórych poprzednich członków KRS. „Tej części sali powinno zależeć na niezależnym sądownictwie, w końcu przez te sądy będą państwo rozliczani” – mówił poseł Koalicji Obywatelskiej zwracając się do posłów i posłanek PiS-u.
„To ustawa stanowi, jak się wybiera członków Krajowej Rady Sądownictwa, nie Borys Budka” – mówił Ziobro twierdząc, że poprzednio wybrane władze KRS były wybrane zgodnie z zasadami.
Ziobro nie chciał zejść z mównicy po przepisowym upłynięciu regulaminowego czasu wypowiedzi, który wynosi trzy minuty. „Zgodził się pan minister, żeby wypowiedź miała trzy minuty” – dyscyplinował Hołownia żywiołowo gestykulującego i wzburzonego Ziobrę, któremu dał jeszcze kilkanaście sekund na dokończenie wypowiedzi po ustaniu okrzyków z ław sejmowych. „Konstytucja” i „regulamin” – krzyczeli posłowie i posłanki. „Mam nadzieję, że nie będziecie fujarami” – odpowiadał w kierunku opozycji Ziobro ironicznie stwierdzając, że ma nadzieję, że użyją Trybunału Stanu przeciwko politykom PiS.