0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

13:57 02-03-2024

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Konwencja PiS: partia Kaczyńskiego chce być na tak. Prezes wciąż na nie

PiS reprezentowała piątka młodych kandydatów i jeden prezes. Szef partii mówił o przeszłości, młodzi patrzyli do przodu. Ich zadanie jest ekstremalnie trudne – przyciągnąć do partii najmłodszych wyborców

Trzecią konwencję samorządową w sobotę 2 marca zorganizowało Prawo i Sprawiedliwość. Podobnie do Koalicji Obywatelskiej PiS swoje przedwyborcze spotkanie zorganizowało pod Warszawą.

PiS starał się mocno podkreślić zerwanie z wizerunkiem partii staromodnej, konserwatywnej, kojarzonej głównie ze starszym elektoratem. Z plakatów i materiałów promocyjnych mówili do nas młodzi ludzie, hasła miały pozytywny wydźwięk, wszyscy podkreślali, że są „na tak”.

Współprowadzący konwencję rzecznik PiS Rafał Bochenek optymistycznie mówił o milionach widzów przed telewizorami. Niestety dla PiS, jest bardzo wątpliwe, by to wydarzenie śledziło w pierwszą marcową sobotę kilka milionów ludzi.

A nawet gdyby tak było, istnieje spora szansa, że podczas obowiązkowego przemówienia prezesa partii ta liczba się zmniejszyła.

Przeczytaj także:

Konwencja na tak, Kaczyński na nie

Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego sprawiało wrażenie siłą doklejonego do scenariusza konwencji. Kontrastowało z klipami młodych ludzi, którzy opowiadali o inwestycjach, których potrzebują w swoich gminach. Kaczyński wspomniał w wielu zapętlonych zdaniach na początku swojego przemówienia, że musimy być na tak.

Przemówienie nie było długie jak na możliwości prezesa PiS. Ale nie miało dynamiki godzinnego przedstawienia, jakie w Otrębusach wykonali dziś Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia. Koalicja Obywatelska była z kolei w stanie zrezygnować z przemówienia swojego lidera.

Jarosław Kaczyński przemawiał niecałe 20 minut, ale większą część swojego przemówienia poświęcił nie samorządom, a obecnemu rządowi.

„Od 13 grudnia zeszłego roku mamy do czynienia z rządem, który nieustannie mówi nie, przede wszystkim, że nie będzie kontynuował, że nie będzie naprawiał, nie będzie inwestował, że nie będzie kontynuował przedsięwzięć, które są już zaawansowane” – mówił Kaczyński.

I kontynuował: „Pod naszymi rządami Polska szła prostą drogą. Z tej drogi weszliśmy w jakiś zaułek, z którego nie bardzo widać wyjście. To koniecznie trzeba przerwać”.

Przeczytaj także:

Czas dla młodych

Po jego przemówieniu przyszedł czas na prezentację odświeżonej wersji PiS z młodymi kandydatami w wyborach samorządowych. Mówili oni już o sprawach lokalnych. Na scenie znalazła się piątka kandydatów, w tym dwie kobiety, wszyscy przed czterdziestką.

Andrzej Śliwka żartobliwie wspominał: „Nazywam się Andrzej Śliwka i mogę to powiedzieć, dojrzałem do tego, żeby zostać prezydentem Elbląga”. Przekonywał, że dziura w chodniku nie ma poglądów politycznych i zapraszał do głosowania na PiS wszystkich, nie tylko sympatyków PiS. Wspominał o tym, że po zmianach władzy mamy do czynienia z „jednostronnym przekazem telewizyjnym”, tymczasem samorządowcy muszą zająć się problemami, których nie ma w telewizji, a jako własny priorytet wymienił pomoc psychiatryczną dla dzieci i młodzieży.

Wystąpiła też Monika Pohorecka, kandydatka na prezydentkę Częstochowy, która jest w tym mieście radną od dwóch kadencji. Mówiła, że „nasi oponenci są agresywni, atakują nas w sposób bezpardonowy” i dlatego kandydatów PiS w wyborach czeka podwójnie trudna praca. I zachęcała ich do „zdarcia butów” i przejścia dziesiątek, setek kilometrów, przekonując do swoich kandydatur.

„Nie wolno nam stracić ani jednego dnia, możemy wygrać wszystko, dla naszych wnuków, dzieci i kolejnych pokoleń” – mówiła.

Przeczytaj także:

Polityka miłości

Lucjusz Nadbereżny jest prezydentem Stalowej Woli od dwóch kadencji. Mówił, że walczy o „uśmiechy dzieci, które idą do nowego żłobka, przedszkola”. Podkreślał, podobnie jak inni kandydaci, że „PiS to wiarygodność”. I przekonywał, że nie potrzeba nam „żadnych kłótni, tylko zgoda i współpraca, miłość dobro – one mają nas prowadzić”, co całkiem przypominało „politykę miłości” Donalda Tuska sprzed ponad dekady.

Ostatnim mówcą był kandydat PiS na prezydenta Warszawy, wojewoda łódzki z lat 2019-2023 Tobiasz Bocheński

„Nasza wizja to wyjątkowo ciężka praca na rzecz wspólnot lokalnych” – mówił. Odpowiadał na zarzuty, że Centralny Port Komunikacyjny to „megalomania” i przekonywał, że projekt ten jest nam bardzo potrzebny.

„Chcemy nowoczesnego transportu, chcemy żeby Warszawa została wreszcie odkorkowana. zaproponujemy nową strategię, żeby odkorkować Warszawę” – obiecywał. I przypomniał o swoim programie dla kobiet, wielkodusznie dodając, że „Polska prawica to wspaniałe damy, które mają zabierać głos”.

„PiS jest najlepszą, najbardziej profesjonalną i najnowocześniejszą opcją dla Polski, dlatego musimy wygrać!” – zakończył.

Na koniec wszyscy podpisali krótką deklarację programową.

„Deklaracja programowa PiS dla wszystkich, wszystkich bez wyjątku naszych samorządowców, która dotyczy naszych postulatów, kierunków naszych działań; nie tylko na kampanię, ale również wtedy kiedy będziemy już realnie mieć wpływ na to, co dzieje się w naszych małych ojczyznach” – mówił Rafał Bochenek.

Nie ma w niej jednak konkretów programowych. Można ją przeczytać tutaj: