Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Ponad rok trwała procedura zatwierdzania planu, który miał zapewnić polskim rodzinom, polskim firmom setki miliardów złotych. Dla ówczesnej ekipy rządzącej nieważne były te pieniądze, tylko ważne były spory” – mówił Arkadiusz Myrcha (KO)
W piątek rano w sejmie rozpoczęła się w Sejmie debata wokół informacji rządu dotyczącej „możliwości popełnienia przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego przez Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Właściwego do Spraw Europejskich, polegającego na zaniechaniu urzędniczym, które doprowadziło do bezpowrotnej utraty przez Polskę zaliczki z Krajowego Planu Odbudowy w kwocie 4,7 mld euro”.
Chodzi o pierwszą rundę zaliczek, która dla Polski przepadła, bo rząd Zjednoczonej Prawicy zbyt długo negocjował kształt KPO. Zaliczki wypłacone były tym krajom, których Krajowe Plany Odbudowy zostały zatwierdzone do końca grudnia 2021 roku. Polski KPO został zatwierdzony dopiero w czerwcu 2022 roku.
Ale to nie KE zwlekała. To polski rząd nie chciał się zgodzić na wymogi, na które zgadzali się wszyscy inni. Czyli na to, że wypłata środków jest uzależniona od przestrzegania zasad praworządności.
Przeczytaj także:
Wniosek przedstawiał wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha (KO):
"Krajowy Plan Odbudowy został przyjęty przez Radę Ministrów 30 kwietnia 2021 roku. Został on oficjalnie przesłany do Komisji Europejskiej w maju 2021 roku. Kiedy natomiast został zaakceptowany przez Komisję Europejską, a następnie przez Radę? W czerwcu 2022 roku. Ponad rok trwała procedura zatwierdzania planu, który miał zapewnić polskim rodzinom, polskim firmom setki miliardów złotych.
Dlaczego tak się działo? Bo dla ówczesnej ekipy rządzącej nieważne były te pieniądze, tylko ważne były tematy, które właśnie były osią sporu z komisji Europejską, ale też nie tylko samą Komisją. Czyli zamach na sądownictwo, czyli brak woli wycofania się z haniebnych zmian tak na siłę forsowanych przez pana ministra Ziobro. Mówimy tu o Izbie Dyscyplinarnej, o ustawie kagańcowej, o tym, że odbierano sądom kompetencje, a sędziów straszono postępowaniami dyscyplinarnymi tylko dlatego, że śmiali zapytać w formalny prawny sposób, czy inni sędziowie są wybrani w prawidłowej procedurze".
Wiceminister mówił o tym, że miesiącami trwał spór między prezydentem, rządem i posłami PiS i Solidarnej Polski. Z końcem 2021 roku upłynął termin na wystąpienie o zaliczkę, która była przyznawana krajom członkowskim na zasadach specjalnych, bezwarunkowo. Polski rząd o nią nie wystąpił ze względu na trwający konflikt.
„Dlatego absolutnie zasadnym jest pytanie: czy te zaniechania w tamtym czasie pana premiera Morawieckiego, jego ministrów, czy nie wypełniają znamion czynu zabronionego opisanego w artykule 231 kodeksu karnego? Przestępstwo urzędnicze to przecież przestępstwo, do którego nie trzeba działać. Doskonale wiemy, że jego elementem jest zaniechanie. A czy nie jest zaniechaniem nawet nie aplikowanie o zaliczkę?”
Głos w debacie zabrał także minister ds. UE Adam Szłapka. Na początku przemowy odniósł się do tytułu wniosku, przyznając, że jest nieprecyzyjny, ponieważ minister właściwy do spraw europejskich nie ponosi odpowiedzialności za te zaniechania. „To jest w kompetencji ministra właściwego do spraw funduszy i polityki regionalnej oraz premiera". Dodał jednak, że Szymon Szynkowski vel Sęk, czyli ówczesny minister ds. UE ponosi jednak polityczną odpowiedzialność za rozmowy na dalszym etapie prac i negocjacji z KE.
„Polska straciła te dwa lata, kiedy te pieniądze mogły pracować dla polskiej gospodarki. I to jest zła wola Zbigniewa Ziobry i całego środowiska Solidarnej Polski, bo to oni celowo blokowali zmiany prawne, które w Polsce mogły zostać wprowadzone po to, żeby te pieniądze odblokować. (...) W czerwcu zeszłego roku [chodzi prawdopodobnie o rok 2022 – przyp.] została wprowadzona ustawa, która była ważnym krokiem w tej sprawie, ale ona była niewystarczająca. Najważniejsze działania w kwestiach dyscyplinarnych sędziów podjął minister Adam Bodnar w rozporządzeniach i w regulaminach sądów powszechnych”.
W debacie stanowisko klubu PiS prezentował Paweł Jabłoński:
„Drodzy państwo, kto najgłośniej krzyczy: łapać złodzieja? Platforma Obywatelska (...) Wasza sojuszniczka pani Von der Leyen was wsypała. Powiedziała: tak, Polsce można teraz wypłacić pieniądze, bo doszło do zmiany. Do jakiej zmiany doszło? Jakaś ustawa się zmieniła? Partia Tuska przejęła władzę, partia Tuska ma Polskę pod kontrolą, to Polsce można pieniądze wypłacić. To było warunkiem, przyznał się pan, panie ministrze. A to oznacza, że jeśli warunkiem była zmiana polityczna, to wy przez lata kłamaliście, oszukiwaliście Polaków, oszukiwaliście też ludzi w Unii Europejskiej. Mówiliście, że są potrzebne zmiany prawne, a żadne zmiany prawne potrzebne nie były i ten akt oskarżenia w tej sprawie powinien być skierowany przeciwko wam”.
Głos zabrał także Szymon Szynkowski vel Sęk, który kilkukrotnie podkreślał, że to nie minister ds. UE był odpowiedzialny za składanie wniosków, więc to nie on powinien być adresatem debaty. Dodał też, że „żadne pieniądze nie zostały utracone w tej sprawie, w związku z tym nie można mówić o jakimś niedopełnieniu obowiązku”.
Do tych słów odniósł się Zbigniew Konwiński (KO): „Państwo macie dobre humory, rechoczecie do tej sali, ale rok 2022 był rekordowym, jeśli chodzi o liczby bankructw firm w Polsce między nimi dlatego, że nie potrafiliście sięgnąć po środki europejskie, które się Polsce i Polakom należały”.