Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Szykuje się powrót byłego szefa TVP do polityki? W tle decyzji Kaczyńskiego o starcie Kurskiego i Obajtka są konflikty w PiS-ie. Niektórzy działacze mówią o groźbie rozpadu
Po zmianie władzy Daniel Obajtek stracił stanowisko prezesa Orlenu, zaś Jacek Kurski został odwołany z Banku Światowego. Obaj mogą zostać europosłami – wynika z informacji Wirtualnej Polski.
„Start byłego prezesa Orlenu jest niemal pewny, waży się los byłego szefa TVP” – pisze Michał Wróblewski z wp.
Kandydatury Obajtka i Kurskiego nie budzą jednak powszechnego entuzjazmu w PiS-ie. Coraz więcej działaczy partii Kaczyńskiego publicznie ujawnia frustracje. W PiS-ie rośnie obawa przed kolejnymi przegranymi wyborami.
Przeczytaj także:
„Duża grupa polityków PiS sprzeciwia się temu, by tzw. biorące miejsca na listach do europarlamentu otrzymali były prezes PKN Orlen Daniel Obajtek i były prezes TVP Jacek Kurski” – pisze Wirtualna Polska.
Działacze PiS mają się obawiać, że te osoby wcale nie przyciągną wyborców. I przez to PiS przegra kolejne wybory.
Jak mówią rozmówcy wp, Obajtek i Kurski mają wyjątkową zdolność mobilizacji wyborców obecnej większości. Są symbolami. Obajtek – kumoterstwa i wykorzystywania państwowych instytucji do budowania potęgi PiS-u. Kurski – bezlitosnej propagandy, obciachu i finansowego rozpasania.
„Nazwiska Obajtka i Kurskiego «żrą» elektorat antypisowski. Napędzają go. Podobnie jest z Ziobrą, Wąsikiem i Kamińskim. To czerwone płachty na wyborców Platformy i «normalsów», którzy mogliby nas poprzeć. Ich start oznacza wyższą frekwencję, która w wyborach do europarlamentu sprzyja liberałom. Mobilizacja wyborów obecnej władzy może nas zmiażdżyć.
Skąd miałby wystartować Obajtek? Były prezes Orlenu ma mieć obiecaną „jedynkę” na Podkarpaciu.
W tle są roszady w PiS-ie. Jarosław Kaczyński wywraca do góry nogami europejską reprezentację PiS-u.
W 2019 roku z pierwszego miejsca w Rzeszowie, czyli tego, które teraz ma przypaść Obajtkowi, startował Tomasz Poręba. Polityk, o którego interesach wielokrotnie pisaliśmy w OKO.press.
Przeczytaj także:
Poręba był szefem sztabu PiS w 2023. Zrezygnował z tej funkcji nagle, nocą, po konfliktach wewnątrz sztabu. Według niektórych źródeł został do tej decyzji zmuszony. To za Poręby PiS opublikował głośny spot z odwołaniem do Auschwitz.
Przeczytaj także:
W zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego Poręba ma nie wystartować. Miał zrezygnować ze startu po tym, jak to samo zrobił Ryszard Legutko.
Onet opisał kulisy niedawnego spotkania PiS-u, które zakończyło się tymi rezygnacjami.
„Prezes PiS zażądał dymisji Ryszarda Legutki z funkcji szefa delegacji PiS w Parlamencie Europejskim, który upokorzony ogłosił, że nie zamierza kandydować w najbliższych wyborach. Rezygnacje ze startu ogłosić miał także Tomasz Poręba. «To była polityczna egzekucja»” – pisze Onet.
Co więcej, Kaczyński miał „zapowiedzieć, że partia nie zamierza finansować wyborczej kampanii europosłów. Miał argumentować, że przez ostatnie lata zarobili oni wystarczająco, by pokryć koszty kampanii z własnych kieszeni” – pisze Onet.
A co z Kurskim?
O ile Obajtek ma być pewniakiem, co do Kurskiego decyzja jeszcze nie zapadła. Były szef TVP ma się osobiście kontaktować z Jarosławem Kaczyńskim i przekonywać go, by wystawił go w wyborach.
Kurski ma w PiS długą historię. Raz współtworzył sukcesy partii, innym razem z niej wylatywał.
Przeczytaj także:
„Wedle naszych informacji, były prezes TVP nie otrzymał jednak jednoznacznej deklaracji od Jarosława Kaczyńskiego, że otrzyma «biorące miejsce» do PE. Ale bardzo się o to stara. I ma duże szanse” – pisze Wirtualna Polska.