0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

09:29 14-11-2023

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

Po siedmiu latach barierki zniknęły sprzed Sejmu

Po siedmiu latach sprzed budynku Sejmu zniknęły barierki. Były jednym z symboli odgradzania się Zjednoczonej Prawicy od wyborców i ograniczania dostępu do parlamentu obywatelom i dziennikarzom

W czasie pierwszego posiedzenia Sejmu, w poniedziałek 13 listopada, obywatele i obywatelski zgromadzeni przed budynkiem parlamentu w spontanicznym geście zaczęli rozmontowywać barierki, które stały tam od 2017 roku. Niedługo potem nowowybrany marszałek Sejmu Szymon Hołownia oficjalnie ogłosił, że barierki zostaną usunięte najbliższej nocy.

Tak też się stało. W nocy z poniedziałku na wtorek sejmowe barierki przeszły do historii. Ich wywózkę nagrał dziennikarz Radia ZET.

Kto postawił barierki przed Sejmem

Chociaż twarzą upadku parlamentaryzmu stała się była marszałek Sejmu Elżbieta Witek, to ojcem barierek był jej poprzednik Marek Kuchciński.

W OKO.press opisywaliśmy, jak stopniowo Kuchciński i PiS ograniczali dostęp do Sejmu obywatelom i dziennikarzom. Kto i dlaczego zdecydował o postawieniu przed parlamentem barierek, próbowała w 2018 roku rozwikłać dziennikarka OKO.press Bianka Mikołajewska. Przypomnijmy fragment jej tekstu:

Powiększa się obszar, na który podczas obrad Sejmu nie mają wstępu obywatele. Od lata 2017 roku i masowych protestów przeciwko ustawom dotyczącym sądownictwa, „strefa bezpieczeństwa” obejmuje w czasie posiedzeń parlamentu nie tylko teren, którym zarządza Kancelaria Sejmu, ale także miejski chodnik przed Sejmem, ulicę Wiejską i park za budynkami parlamentu. Przed kolejnymi posiedzeniami Sejmu, policja rozstawia tam barierki – pozwalając na przejście tylko osobom z przepustkami.

Kilka miesięcy temu zapytaliśmy Kancelarię Sejmu, kto zadecydował o rozstawieniu barierek i ich zasięgu w trakcie posiedzenia w dniach 6-8 grudnia 2017 roku (infografika i zdjęcia poniżej). Kancelaria obciążała wówczas odpowiedzialnością policję.

„Zmiany w organizacji ruchu w dniach 6-8 grudnia 2017 r. – a tym samym pojawienie się utrudnień dla mieszkańców – były spowodowane odbywającymi się w tych dniach wokół Sejmu zgromadzeniami publicznymi. Warto zauważyć, że podczas tych manifestacji pojawiały się publiczne wezwania do »zablokowania« i »otoczenia« Sejmu.

Z tych powodów Policja była zmuszona zapewnić porządek wokół gmachu Parlamentu. Szczegółowe pytania, w których wymienia Pani Redaktor pasy ruchu, chodnik i kładkę zostały niewłaściwie skierowane – Kancelaria Sejmu nie zajmowała się blokowaniem wyżej wymienionych obiektów infrastruktury drogowej. Kancelaria Sejmu nie wydawała także żadnych decyzji w tym zakresie” – pisało biuro prasowe Sejmu.

Zupełnie co innego stwierdził w odpowiedzi na pytania OKO.press asp. szt. Mariusz Mrozek z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji. Według niego „Decyzje o zastosowaniu wygrodzeń podejmuje Straż Marszałkowska”.

Kto konkretnie wydał decyzję o ich zasięgu w dniach 6-8 grudnia 2017 roku? „Decyzja o zasięgu wygrodzeń w dniach 6-8 grudnia 2017 roku była pochodną decyzji dotyczącej wygrodzenia terenu przyległego do siedziby Sejmu RP w związku z obradami Zgromadzenia Narodowego w dniu 5 grudnia 2017 roku.

Z taką prośbą zwrócił się do Policji pismem z 4 grudnia ubiegłego roku Komendant Straży Marszałkowskiej, z zaznaczeniem, że wygrodzenie powinno przebiegać wzdłuż ulicy Wiejskiej, wzdłuż osi jezdni. Z kolei pismem z dnia 5 grudnia ubiegłego roku Komendant Straży Marszałkowskiej wskazał na konieczność utrzymania dotychczasowego wygrodzenia do dnia 8 grudnia 2017 roku” – napisał asp. szt. Mariusz Mrozek.

Przeczytaj także:

Dziennikarzom wstęp wzbroniony

Kuchciński ograniczał też dostęp do Sejmu z powodów czysto wizerunkowych. Tak, żeby źle nie wypadła w mediach jego partia. W kwietniu i maju 2018 roku posłowie obradowali nad projektem ustawy, dotyczącej rodzin osób z niepełnosprawnościami (RON). Grupa takich rodzin od kilku tygodni protestowała na sejmowych korytarzach.

W reakcji na protest Centrum Informacyjne Sejmu ogłosiło, że „z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa” wstrzymuje wydawanie jednorazowych kart wstępu. W praktyce oznaczało to zamknięcie Sejmu przed dziennikarzami, społecznikami i ekspertami zaproszonymi przez posłów.

Piotr Rękosiewicz, ówczesny Komendant Straży Marszałkowskiej, w porozumieniu z Markiem Kuchcińskim, ówczesnym Marszałkiem Sejmu, nie wpuścił między innymi 37 osób, które jako strona społeczna miały wziąć udział w posiedzeniu Komisji Zdrowia, wrocławskiego rzecznika ds. niepełnosprawnych, ówczesnej szefowej PAH Janiny Ochojskiej. A także dziennikarzy, którzy nie mieli stałej lub okresowej karty wstępu. Dziennikarze, którzy prosili o wydanie jednorazowej przepustki, dostawali odpowiedź odmowną.

Przepustki nie dostał wtedy m.in. dziennikarz OKO.press Daniel Flis. Zaskarżyliśmy decyzję marszałka Kuchcińskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W 2018 roku sąd uznał, że Kancelaria Sejmu nie miała prawa odmówić Flisowi wstępu na posiedzenie Sejmu.

Sąd stwierdził, że Marszałek Sejmu nie mógł w ten sposób ograniczyć konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61), które obejmuje także wstęp na posiedzenia Sejmu wraz z możliwością ich nagrywania.

Zarządzenie Marszałka nie może być podstawą do zakazywania wstępu na obrady Sejmu, ponieważ konstytucja jasno stwierdza (art. 61 ust. 3, art. 31 ust. 3), że prawo dostępu do informacji publicznej w tym przypadku może być ograniczone jedynie ustawą lub regulaminem Sejmu, czyli sejmową uchwałą.

W sprawie niewpuszczenia Flisa do Sejmu w maju 2018 roku złożył on także doniesienie do prokuratury, jednak ta odmówiła wszczęcia śledztwa. Jej zdaniem marszałek Sejmu może dowolnie ograniczać wstęp do niego dziennikarzom i innym obywatelom.

Przeczytaj także: