Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Rolnicy protestują w całej Polsce, a politycy koalicji ich wspierają. Jak długo gniew rolników będzie omijał rząd, a kierował się w stronę UE?
Rolnicy zablokowali dziś drogi i ulice w całej Polsce, a także wszystkie przejścia graniczne z Ukrainą. Ogromne protesty w kilkuset miejscach mają zaskakujące poparcie z wewnątrz rządu i koalicji.
Jest tak, ponieważ większość gniewu rolników skierowana jest przeciwko Unii Europejskiej. Rolnicy chcą rezygnacji z Zielonego Ładu. To zestaw europejskich ustaw, które mają pomóc ograniczyć emisję dwutlenku węgla i walkę z ociepleniem klimatu. Po drugie rolnicy protestują przeciwko importowi produktów rolnych z Ukrainy. Ale Polska jest częścią wspólnego, europejskiego rynku, a ewentualne rozwiązania również można znaleźć na forum europejskim.
„Unia Europejska musi podjąć inne decyzje. Musi być nie tylko ograniczenie wwożenia i sprzedaży zboża, ale takich produktów, jak jaja, drób, cukier, mrożonki owoców, musimy to wywalczyć na poziomie europejskim” – mówił dziś szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz w TVN24.
„Trzeba podpisać umowę bilateralną i wynegocjować umowę bilateralną z Ukrainą. Teraz to robimy, tylko to nie jest możliwe do wykonania w jeden tydzień, bo nasi poprzednicy nie zostawili w tej sprawie nic. […] Powinna Unia Europejska też dokonać skupu interwencyjnego. Kto jest komisarzem ds. rolnictwa?” – kontynuował.
Jednocześnie apelował do rolników:
„Potrzebny jest nam czas i o to bym chciał prosić rolników, do tego, żebyśmy wynegocjowali to w Unii Europejskiej i to się już dzieje”.
Znany z protestów rolniczych z ostatnich lat Michał Kołodziejczak dziś jest posłem z Koalicji Obywatelskiej i wiceministrem rolnictwa. W mediach wypowiada się jednak tak, jakby był dziś przede wszystkim rolnikiem.
„Jestem z rolnikami, ta skala nie przeraża, ona pokazuje ogrom problemów, jakie są w rolnictwie. To jest coś normalnego. Gdyby było dobrze przez ostatnie lata, to dzisiaj by tego nie było […]. Ja też jestem sfrustrowany, ta frustracja we mnie budowała się przez wiele lat. Kiedy stałem na ulicy, kiedy organizowałem protesty, kiedy ujawniałem import zboża technicznego z Ukrainy do Polski. Kiedy pierwszy stanąłem na torach, kiedy jako jeden z pierwszych powiedziałem w ogóle, że ten import nam zagraża” –mówił Kołodziejczak w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.
I kontynuował: „Problem polega na tym, że nikt problemów w polskim rolnictwie nie rozwiązywał systemowo. Bo dzisiaj łatwo byłoby nam wyłożyć 10 czy 12 miliardów złotych. Dopłacić rolnikom do czegoś, powiedzieć: nie ma problemu, ale jestem w rządzie ja i mówię tak: chwila, nie będziemy tak robić i nie będziemy dawać rozgrywać polskiego rolnictwa ukraińskim oligarchom”.
Pytanie, jak długo protestujący rolnicy będą uważać Kołodziejczaka za swojego.