Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Chociaż Komisja Europejska poszła na daleko idące ustępstwa wobec rolników, minister rolnictwa przekonuje, że unijny plan neutralności klimatycznej do 2050 roku dalej jest szaleństwem
„Tak, za daleko poszliśmy, Unia poszła za daleko” – tak na pytanie Romana Rymanowskiego w Radiu Zet, czy „zielony ład to szaleństwo” odpowiedział minister rolnictwa, Czesław Siekierski.
Europejski Zielony Ład to plan Unii Europejskiej, dzięki któremu w 2050 roku Unia ma osiągnąć neutralność klimatyczną. Jego częścią jest na przykład ograniczenie użycia nawozów i pestycydów. Przeciwko temu ostro protestują Polscy i europejscy rolnicy.
Jednak już teraz rolnictwo zostało wyłączone z obowiązkowej redukcji CO2 o 90 proc. do 2040 roku. Wycofano też obowiązek ugorowania 4 proc. gruntów. Komisja Europejska wycofała się również z planu ograniczenia użycia pestycydów o połowę do 2030 roku.
To jednak najwyraźniej nie wystarcza rolnikom i zapowiadają dalsze protesty. A te, co ciekawe, są popierane przez ministra rolnictwa.
W Radiu Zet Siekierski mówił, że rozumie rolników i dopóki protesty korzystają z legalnych metod protestu, mają jego zrozumienie i poparcie. Na pytanie, czy rozumie też wysypywanie pszenicy odpowiedział, że nie podoba mu się ta forma protestu, ale jest ona znana z wielu wcześniejszych protestów rolniczych w Polsce i zagranicą.
Rolnicy protestują więc dalej. Również przeciwko nadmiernemu ich zdaniem napływowi tanich towarów rolnych z Ukrainy, który obniża ceny ich produktów. Zdaniem protestujących, dla wielu rolników oznacza to działalność na granicy opłacalności. na 15 lutego rolnicy zapowiedzieli blokadę centrum Wrocławia. Protest organizuje Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych.
Pomimo ustępstw, nie odpuszczają też rolnicy w innych krajach Europy. 13 lutego belgijscy rolnicy zablokowali pracę portu w Antwerpii. To drugi największy port w Europie po holenderskim Rotterdamie.