Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podjął 13 marca decyzję o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów oraz o wycofaniu kilkunastu kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu” – informuje MSZ
Lista odwołanych przez Sikorskiego ambasadorów nie została podana publicznie, ale wiadomo, że rozpoczęły się już odpowiednie procedury. W swym komunikacie MSZ podkreśla, że „Rząd ponoszący konstytucyjną odpowiedzialność za politykę zagraniczną uważa, że niezbędna wymiana na stanowiskach przedstawicieli Polski za granicą służy lepszemu, profesjonalnemu realizowaniu trudnych wyzwań stojących dziś przed polską polityką zagraniczną.” Pada też fraza, że MSZ wyraża nadzieję na zgodne współdziałanie w tej sprawie najważniejszych władz w kraju".
To ostatnie zdanie komunikatu MSZ odnosi się rzecz jasna wprost do prezydenta Andrzeja Dudy. Odwołani ambasadorowie są przynajmniej w zdecydowanej większości nominatami rządu PiS, to samo dotyczy – co zresztą podkreśla MSZ swych komunikacie – wycofanych kandydatów na ambasadorów. To prezydent zaś powołuje i odwołuje ambasadorów – robi to wyłącznie na kontrasygnowany przez premiera wniosek szefa MSZ. Brak akceptacji ze strony prezydenta uniemożliwia jednak zmiany na stanowiskach ambasadorskich.
Sikorski i Tusk prowadzili już na temat odwoływania ambasadorów rozmowy z Dudą. Prezydent miał ogłosić, że będzie bronił niczym niepodległości tylko czterech z nich – Krzysztofa Szczerskiego, szefa polskiej misji w ONZ, Pawła Solocha, ambasadora w Rumunii, Jakuba Kumocha, ambasadora w Chinach oraz Adama Kwiatkowskiego, ambasadora w Watykanie. Wszyscy oni są ludźmi Dudy, nie mają poważniejszego zaplecza politycznego w PiS.
Nie jest jednak jasne, czy te ustalenia zostaną dotrzymane. Nie jest też jasne, czy któreś z wymienionych nazwisk nie znalazło się na liście odwołanych sporządzonej przez MSZ. Jak dotąd rząd bez przeszkód ze strony Dudy wymienił tylko jednego ambasadora – za to kluczowego – przy Unii Europejskiej. Miejsce Andrzeja Sadosia zajął Piotr Serafin – i miało to miejsce 13 grudnia.
„To rzecz prawie że rutynowa. Przypominam, że to poprzedni rząd mówił, iż ambasadorowie reprezentują bardziej rząd niż państwo. Wybory mają swoje konsekwencje” – mówił o swojej decyzji w środę po południu w RMF FM Radosław Sikorski
Duda przebywa nadal w Stanach Zjednoczonych kontynuując rozpoczętą we wtorek wizytę. Nie odnosił się jeszcze do komunikatu MSZ.
Prezydencka minister Małgorzata Paprocka stwierdziła natomiast w Polsat News, że komunikat MSZ jest „delikatnie mówiąc mocno na wyrost”, gdyż ambasadorów ma prawo powoływać i odwoływać jedynie prezydent. Nie przesądzała jednak, jakie będzie stanowisko Dudy w sprawie ambasadorów, których wymienić chce Sikorski.
Jeszcze we wtorek o ewentualnym „planie B” rządu w sprawie ambasadorów w wypadku oporu ze strony prezydenta mówił premier Donald Tusk.
„Jeśli nie będzie innej możliwości, to oczywiście będziemy przywoływali ambasadorów do kraju i ambasadorami do czasu zmiany stanowiska prezydenta lub zmiany prezydenta będą dyplomaci w charakterze charge d'affaires. Jeśli takie rozwiązanie satysfakcjonuje pana prezydenta, trudno. Tak czy inaczej my musimy usprawnić i zbudować lojalną wobec państwa polskiego ekipę, która będzie prowadziła nasze sprawy, sprawy państwa polskiego we wszystkich ambasadach” – mówił Tusk, niejako zapowiadając środowe posunięcie MSZ i Sikorskiego. „Czeka nas bardzo masywna zmiana w ambasadach” – podkreślał wtedy Tusk.
Opisane przez niego rozwiązanie (wezwanie ambasadora do kraju i przejęcie jego obowiązków przez charge d'affaires) nie wymaga zgody prezydenta.