0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

11:26 01-12-2023

Prawa autorskie: Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plFot. Jakub Wlodek / ...

14-letnia Natalka zamarzła w centrum miasta. Co robiły służby?

Ojciec Natalki miał przed 10 rano przyjść na komisariat policji. Czekał tam ponad godzinę na przyjęcie, policja dopiero koło południa przyjęła zgłoszenie o zaginięciu 14-latki. W tym czasie Natalia zamarzała.

Do tragedii doszło we wtorek, 28 listopada. 14-latka z Andrychowa rano wyszła na autobus do szkoły w pobliskich Kętach. O 8:15 zadzwoniła do ojca, że źle się czuje, boli ją brzuch i nie wie, gdzie jest.

Rodzina zaczęła jej szukać, zawiadomiła również policję. Znalazł ją dopiero znajomy ojca, pan Rafał: Natalka leżała przy billboardzie niedaleko supermarketu. Była skrajnie wychłodzona, pomimo akcji reanimacyjnej i przewiezieniu jej do szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu nie udało się jej uratować. Zmarła następnego dnia.

Godzina na komisariacie

Media po tragedii w Andrychowie próbują odtworzyć chronologię wydarzeń. Co wiadomo?

Natalia przed 8 rano wyszła z domu na przystanek. Na autobus jednak nie dotarła. Ostatnim kontaktem z nią była rozmowa z ojcem, około 8:15. Rodzina zaczęła jej szukać, ojciec między 9 a 10 pojechał na komisariat policji, żeby zgłosić zaginięcie. Chciał, żeby funkcjonariusze namierzyli telefon dziewczynki.

„Ojciec Natalii przez godzinę czekał w poczekalni na policjanta, a potem kolejną składał zawiadomienie, w międzyczasie błagał wręcz dyżurnego, by chociaż zlokalizowali telefon jego córki, zanim się wyłączy” – relacjonowała pani Anna, sąsiadka rodziny Natalii w rozmowie z dziennikarzami.

Procedura przyjmowania zgłoszenia trwała prawie godzinę. Na komisariacie – według medialnych relacji – mężczyzna miał usłyszeć, że policja wyśle psa tropiącego.

Funkcjonariusze informują, że zgłoszenie zarejestrowano koło południa. "W międzyczasie rodzina szukała jej na własną rękę. Tuż po otrzymaniu informacji o zaginięciu policjanci uruchomili wszelkie procedury związane z poszukiwaniami – twierdzi Agnieszka Petek, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach.

Natalka umierała niedaleko komisariatu

Komisariat znajduje się kilkaset metrów od miejsca, gdzie leżała Natalka. Dziewczynka czekała na pomoc przy billboardzie przy supermarkecie, który widać z okien pobliskich lokali usługowych. Nikt nie zwrócił na nią uwagi. Była śnieżyca i mróz.

„Śnieg sypał wtedy tak strasznie, że moja pracownica zadzwoniła, że chyba na piechotę przyjdzie. Bo się autem jechać boi. Ostatecznie przywiózł ją mąż. I strasznie ciężko to przeżywa, bo ona ma swoje ulubione miejsce i zawsze obok tej reklamy auto parkuje. A wtedy mąż, strażak, ją podwiózł i szybko odjechał. Ona siedziała w sklepie cały dzień. Nie wychodziła” – mówiła w rozmowie z „Wyborczą” właścicielka sklepu odzieżowego, z którego widać billboard.

TVN rozmawiał z jedną z osób, które widziały Natalię. Mężczyzna opowiadał, że nie był w stanie się zatrzymać i pomóc 14-latce, która najpierw stała, ale z czasem zaczęła kucać.

„Jechaliśmy do szpitala do Cieszyna, chcieliśmy zdążyć na wizytę o 10.00. Ale śnieżyca była, samochód za samochodem jechał, bo droga była zasypana praktycznie cała” – relacjonował.

Cały czas trzymała telefon

Mimo „uruchomienia wszystkich procedur” przez policję, funkcjonariusze Natalii nie znaleźli. Zauważył ją znajomy ojca, Rafał, który zaangażował się w poszukiwania. „Zaparkowałem na parkingu przy sklepie Aldi, wysiadłem z samochodu, rozejrzałem się. Zauważyłem przyczepę z reklamą, mówię: zajrzę. Kiedy tam dochodziłem, to zobaczyłem najpierw coś czarnego, myślałem, że to kawałek folii. Jak podszedłem bliżej, zobaczyłem twarz dziewczynki” – opowiadał w TVN24. Natalka trzymała w ręku telefon, wciąż włączony i aktywny.

Na miejsce przybiegł jej ojciec, razem przenieśli 14-latkę do supermarketu, prosząc, żeby pracownicy zadzwonili na 112. Karetka długo nie przyjeżdżała, ekspedientka dzwoniła na numer alarmowy jeszcze raz. Jedna z klientek pomagała panu Rafałowi w reanimacji.

Po Natalkę miał przylecieć helikopter, jednak ze względu na złe warunki pogodowe Lotnicze Pogotowie Ratunkowe odmówiło transportu.

W końcu na miejscu pojawiła się karetka i przewiozła dziewczynkę do szpitala w Wadowicach. Tam zdecydowano o przeniesieniu jej do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, gdzie mogła być podłączona do aparatury ECMO – sztucznego płucoserca.

To sprzęt wykorzystywany przy ciężkiej niewydolności płucnej, a także przy wprowadzaniu w stan hipotermii leczniczej, chroniącej organizm podczas operacji. ECMO tymczasowo zastępuje działanie płuc lub serca, dlatego jest również wykorzystywane przy leczeniu hipotermii. Pozwala na ogrzanie i utlenowanie krwi poza organizmem i wtłoczenie jej do układu tętniczego. W ten sposób organizm się ogrzewa.

Przyjęto ją około godziny 17:00. „Dziewczynka trafiła do nas w stanie głębokiej hipotermii. Temperatura jej ciała wynosiła 22 stopnie” – mówiła dziennikarzom Katarzyna Pokorna-Hryniszyn z krakowskiego szpitala.

Walka o życie 14-latki trwała do środy. Natalia umarła 29 listopada.

Zawiodły służby?

Po tragedii w Andrychowie pojawiają się pytania o działania służb. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytanie, dlaczego policja nie namierzyła telefonu dziewczynki? Dlaczego przyjmowanie zgłoszenia trwało tak długo i co się stało, że policja nie zauważyła leżącego w śniegu dziecka?

Mieszkańcy, którzy wypowiadają się w mediach, zwracają uwagę również na późny przyjazd karetki.

Prokuratura Rejonowa w Wadowicach rozpoczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci nastolatki. – Będziemy badać każdy element związany z tą sprawą; kto kogo powiadomił i o której, co działo się w międzyczasie – mówiła „Wyborczej” prok. Marta Łuczyńska. Dziś (1.12) ma odbyć się sekcja zwłok. Prokuratura zabezpieczyła nagrania z pobliskiego monitoringu, przepytała również świadków. Ma także przyjrzeć się pracy policji z Andrychowa.