Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Kto jest kandydatem Koalicji Obywatelskiej „na serio”? „Zdziwicie się” – powiedział Marek Sawicki (PSL) w TVN24
W programie „Kawa na ławę” w TVN24 w niedzielę 4 lutego 2024 politycy rozmawiali o tym, czy odbędą się przyspieszone wybory parlamentarne. Najpierw o takiej możliwości mówił Jarosław Kaczyński. A w minionym tygodniu Donald Tusk stwierdził, że jest gotowy do takich wcześniejszych wyborów.
Jeden z gości, Marek Sawicki z PSL, stwierdził jednak, że wcześniejsze wybory na pewno się nie odbędą, a partie są teraz skupione na wyborach samorządowych, europejskich i wyborach na prezydenta RP. Te ostatnie odbędą się w 2025 roku.
I wówczas padł z jego strony komentarz, który zaskoczył obecnych w studiu.
„Mamy zgłoszonego kandydata PiS tak na niby” – powiedział Sawicki. Chodziło mu o Tobiasza Bocheńskiego. W sobotę 3 lutego 2024 PiS ogłosił, że to właśnie były wojewoda mazowiecki będzie kandydatem PiS na prezydenta stolicy.
Przypomnijmy: w wyborach w 2018 roku kandydat PiS Patryk Jaki zdobył w pierwszej turze 28,5 proc. głosów. Drugiej tury w ogóle nie było, bo Rafał Trzaskowski dostał 56,67 proc. głosów.
Dlaczego Bocheński to zdaniem Sawickiego kandydat „na niby”?
„Bo im się wydaje, że kandydatem na prezydenta w Warszawie Rafał Trzaskowski jest też tak na niby, bo za chwilę wystartuje do wyborów prezydenckich” – mówił Sawicki.
Politycy z otoczenia Rafała Trzaskowskiego wielokrotnie mówili, że to on będzie kandydatem KO/PO na prezydenta Polski. On sam ucina rozmowy na ten temat.
A co powiedział Sawicki?
„Otóż zdziwicie się. Kandydatem na prezydenta Warszawy Trzaskowski jest na poważnie i na całą kadencję. A kandydatem na prezydenta Polski Koalicji Obywatelskiej będzie zupełnie kto inny”.
„Kto?” – dopytywali zebrani w studiu.
„Ten, który zapowiadał wcześniejsze wybory parlamentarne” – odpowiedział Sawicki. Chodzi o premiera Donalda Tuska.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w miastach odbędzie się 7 kwietnia 2024.
O tym, że Donald Tusk mógłby kandydować na prezydenta, spekulował w grudniu 2023 inny polityk Trzeciej Drogi – Ryszard Petru. W Radiu Zet powiedział:
„Nie mogę wykluczać, ale podkreślam, że z Donaldem Tuskiem nie rozmawiałem, w związku z tym spekulujemy sobie tutaj w Radiu ZET o poranku. Ale nie wykluczam takiego wariantu, że taką decyzję Donald Tusk podejmie”.
Kandydatem większości rządzącej w wyborach na prezydenta Polski powinien być Rafał Trzaskowski – wynika z opublikowanego w niedzielę sondażu SW Research dla rp.pl.
Obecny prezydent stolicy zdobył 23,5 proc. głosów.
Kolejne miejsce zajął Szymon Hołownia: 20,4 proc.
W tej chwili pozostali kandydaci nie liczą się – uzyskali poniżej 10 proc. Wśród nich jest Donald Tusk, którego wskazało zaledwie 6 proc. wyborców.
Trzeba jednak pamiętać, że spośród wymienionych osób (m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz, Barbara Nowacka, Robert Biedroń) tylko Hołownia potwierdził start. Zaś Trzaskowski jest przez opinię publiczną traktowany jako naturalny i pewny kandydat.
Pozostali politycy i polityczki nie są kandydatami, nie funkcjonują w tej roli w świadomości społecznej.
W sondażu nie uwzględniono Krzysztofa Stanowskiego – dziennikarza, który w piątek 2 lutego 2024 zadeklarował, że wystartuje w wyborach prezydenckich. Przy czym dziś trudno powiedzieć, czy według klasyfikacji Marka Sawickiego jest to kolejna kandydatura „na serio” czy „na niby”.
O tym, kto i dlaczego może lub nie kandydować w wyborach 2025 pisaliśmy tutaj:
Przeczytaj także:
Szymon Hołownia jest pewnym kandydatem Polski 2050. Nie można wykluczyć, że będzie też kandydatem całej koalicji Trzecia Droga (czyli również PSL-u).
A kto będzie reprezentował Trzecią Drogę w wyborach w stolicy?
Do tej pory Trzecia Droga nie ujawniła kandydatki lub kandydata. W związku tym pojawiają się pogłoski, że koalicja PSL i Polski 2050 nie wystawi nikogo w Warszawie i poprze Rafała Trzaskowskiego. Różne rzeczy w polityce są możliwe, ta wydaje się jednak mało prawdopodobna.
Po pierwsze: po co Trzecia Droga miałaby wspierać kandydata konkurencyjnej partii? Nawet biorąc pod uwagę, że w przeszłości Trzaskowski, Hołownia i Kosiniak-Kamysz rozważali stworzenie wspólnego projektu politycznego. Trzaskowski ostatecznie zdecydował się pozostać politykiem Platformy Obywatelskiej. Tymczasem...
... po drugie: strategia Trzecia Droga to odróżnianie się od Platformy. Brak kandydata w największym polskim mieście byłby sygnałem podporządkowania i oddania pola większej i starszej partii.
Po trzecie: kalendarz wyborczy wymusza wystawianie nawet takich kandydatów, którzy przegrają. Zaraz po wyborach samorządowych odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Udział w wyborach na prezydentów dużych miast może być dla nich swego rodzaju prekampanią. Wypromują się, zdobędą rozpoznawalność.
Po czwarte: PiS wystawił słabego kandydata. Tobiasz Bocheński nie jest znany szerszemu gronu wyborców. Jednak nawet w Warszawie PiS ma stałą bazę wyborców, którzy oddadzą głos na kandydata swojej partii bez względu na to, kto nim będzie. Ale nawet biorąc to pod uwagę, znajdzie się zapewne grupa wyborców (pytanie, jak liczna), którzy mogą spojrzeć przyjaznym okiem na kogoś innego, kto nie będzie kandydatem PO. I to jest szansa dla Trzeciej Drogi.