Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
„Kara będzie liczona w milionach złotych. Przedsiębiorstwo próbowało zrobić manewr, który jest z jednej strony niezgodny z prawem, a z drugiej strony nieetyczny” – mówił wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski
We wtorek rano gościem TVP Info był wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski.
„Na dniach nałożymy pierwszą karę na firmę, która za rządów PiS-u wprowadziła zboże deklarowane jako techniczne, a później próbowała wykorzystać to zboże do celów konsumpcyjnych i paszowych” – zapowiedział polityk.
„Kara będzie liczona w milionach złotych. Przedsiębiorstwo złamało prawo. Próbowało zrobić manewr, który jest z jednej strony niezgodny z przepisami prawa, a z drugiej strony nieetyczny, niemoralny” – dodawał.
Wiceminister pytany był o to, czy firma, która zostanie ukarana, znajduje się na liście firm sprowadzających zboże z Ukrainy, o której od tygodni mówi wiceminister Michał Kołodziejczak.
„Ta lista, która pojawiła się jeszcze za czasów rządu dwutygodniowego, znalazło się tam dużo firm i podmiotów, które dziś żądają przeprosin od polskiego rządu” – powiedział Stefan Krajewski.
Listę firm rząd PiS utworzył i opublikował w listopadzie 2023 na podstawie danych z podlegających mu inspekcji. Protestujący wtedy rolnicy domagali się tego ze względu na doniesienia, że zboże, które miało być przez Polskę jedynie tranzytowane, w dużej części pozostawało na krajowym.
Przypomnijmy, pierwsze embargo na produkty w Ukrainy, w tym zboża, wprowadzono już 15 kwietnia. O zbożu technicznym prasa branżowa donosiła już pod koniec 2022 roku.
Wiceminister Krajewski wyjaśniał w rozmowie z TVP Info, że przypadek firmy, która ma zostać ukarana, dotyczy wydarzeń sprzed embarga.
„Czym innym jest sprowadzanie zboża do celów technicznych, a potem próba wprowadzenia go na rynek konsumpcyjny, czy paszowy. Czym innym jest lista firm, które tak naprawdę prawa mogły nie złamać, bo takiego zakazu nie było” – wyjaśniał polityk. ”Dziś mamy konkretnie zapisane prawidła. Jeśli ktoś dzisiaj, pomimo embarga sprowadza produkty, to musi ponieść odpowiedzialność".
Przeczytaj także: