Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Tylko zimne ognie będą legalne? W 2021 roku posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli projekt, który zakazywał używania petard i fajerwerków osobom prywatnym. „Składamy ponownie”
Coraz więcej miast rezygnuje z pokazów fajerwerków podczas sylwestrowych zabaw. Fajerwerków nie będzie w Łodzi ani we Wrocławiu. W Warszawie ostatni raz fajerwerki na miejskiej imprezie odpalono 1 stycznia 2017 roku. Tym razem też ich nie będzie.
31 grudnia 2023 prezydent Wrocławia zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie kota, który mieszka we wrocławskim ratuszu. „Apelujemy wraz z Wrockiem: w Sylwestra Wrocław nie strzela!” Bo to właśnie troska o zdrowie i życie zwierząt skłania coraz więcej osób i instytucji do tego, by świętować np. przy pokazie laserów. A nie huku petard i rozbłysku fajerwerków, które wywołują u zwierząt i ptaków stres, doprowadzają je do paniki i chorób.
Wciąż jednak wiele osób zabawia się petardami w okresie okołonoworocznym, a minipokazy fajerwerków urządzane są w prywatnych ogródkach. Na ulicach i bazarach większości polskich miast między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem stają stragany z
A w sieciach handlowych „zestaw rakiet” można kupić za mniej niż 50 złotych.
Czy to się skończy?
W lipcu 2017 grupa posłów i posłanek Koalicji Obywatelskiej złożyła projekt ustawy „zmianie ustawy o ochronie zwierząt oraz ustawy o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego”. Ustawa utknęła w sejmowej zamrażarce i nie doczekała się nawet pierwszego czytania.
Posłanka Katarzyna Piekarska, podpisana pod projektem, zapowiada jego powrót:
„W zeszłej kadencji Klub KO złożył projekt zakazujący używania petard przez osoby fizyczne. Leżał ponad 2 lata w zamrażarce pani Witek.
Teraz trzeba trochę aktualizować i składamy ponownie” – napisała Piekarska 31 grudnia 2023 na Facebooku.
Ustawa zabrania „używania wyrobów pirotechnicznych widowiskowych klasy F2 oraz klasy F3”. Przy czym zakaz „nie dotyczy przedsiębiorców i jednostek naukowych”. Zgodę na używanie tych materiałów 31 grudnia i 1 stycznia mogłyby wydać rady gmin na swoim terenie.
Za naruszenie zakazu groziłaby kara aresztu lub grzywna.
Wejście w życie ustawy oznaczałoby, że osoby fizyczne nie mogłyby już kupować ani odpalać praktycznie żadnych materiałów pirotechnicznych. Jedyne, co można by swobodnie sprzedawać, kupować i używać to materiały pirotechniczne klasy F1. Czyli jakie? „Wyroby, które podczas działania charakteryzują się bardzo niskim stopniem zagrożenia życia i zdrowia ludzi oraz mienia i środowiska, a także nieistotnym poziomem hałasu, przeznaczone do użytku w budynkach oraz na zamkniętym obszarze na zewnątrz budynków”.
W praktyce chodzi o tzw. zimne ognie i „fajerwerkowe” ozdoby tortów.
Zakaz dotyczyłby między innymi petard, rakiet, „rzymskich ogni” i wyrzutni rurowych. Czyli właściwie wszystkich kupowanych przez Polaków fajerwerków. „Szczególną popularnością cieszą się klasy F2 i F3 stanowiące 95% wyrobów przeznaczonych do użytku konsumenckiego, do których należą tradycyjnie używane w okresie noworocznym fajerwerki” – szacują autorzy raportu o branży pirotechnicznej w Polsce przygotowanego przez Warsaw Enterprise Institute.
Co zatem uzasadnia wprowadzenie takiego zakazu?
„Używanie fajerwerków, w tym przede wszystkim petard, rakiet, rzymskich ogni i wyrzutni rurowych stanowi corocznie problem dla zwierząt wolno żyjących (dzikich) w tym ptaków, a także zwierząt gospodarskich oraz domowych (zwłaszcza psów i kotów) i ich opiekunów” – piszą autorzy projektu ustawy w uzasadnieniu.
Zwracają uwagę, że fajerwerki, a zwłaszcza petardy „bywają używane w pobliżu lasu, gdzie przerażone powodowanymi przez nie hukami zwierzęta są narażone na cierpienie, a nawet utratę zdrowia lub życia.
Zdarzają się przypadki zwierząt w lesie, które padły ze strachu od huku fajerwerków oraz zwierząt, które na skutek dźwięków i błysków wywołanych przez fajerwerki zostały wybudzone ze snu zimowego, co miało poważne skutki dla przetrwania przez nie zimy”.
Dodają: „zgodnie z informacjami pochodzącymi od organizacji działających na rzecz zwierząt, każdego roku w noc sylwestrowo-noworoczną ginie w całym kraju wiele ptaków, psów i kotów, a inne psy i koty uciekają w panice z domów”.
Autorzy projektu zwracają uwagę, że problem dotyczy nie tylko sylwestrowej nocy: „niektóre osoby nie mogąc doczekać się dni 31 grudnia i 1 stycznia odpalają je wiele dni wcześniej albo wykorzystują pozostałe im jeszcze fajerwerki wiele dni po tym okresie, wywołując trudną do zniesienia, także przez ludzi, chaotyczną kanonadę”.
W Sylwestra premier Donald Tusk opublikował wideo, w którym pisze, że zdecydowanie odradza „odpalać petardy przy tych którzy się boją”. Czy to sygnał, że poparłby ustawę wprowadzającą jakąś formę zakazu?
Gdyby nawet za takim zakazem zagłosował cały klub Koalicji Obywatelskiej, zabraknie 74 głosów.
O to, by nie strzelać w Sylwestra, apeluje Lewica: „Powitajmy nowy rok inaczej, bez bólu i cierpienia”. To 26 głosów.
Ministra klimatu, Paulina Hennig-Kloska, z Polski 2050, składając noworoczne życzenia, napisała 31 grudnia: „Witając dziś nowy rok pamiętajmy o naszych czworonogach i wszystkich zwierzakach, które o północy będą w strachu czekały na koniec huków i błysków!”
Czy to znaczy, że Polska 2050 poparłaby taki projekt? Partia deklaruje jednocześnie działania na rzecz klimatu i zwierząt, oraz wspieranie przedsiębiorców, więc takiej pewności nie ma. Nie wiadomo też, co z ludowcami.
Jednak presja społeczna na uregulowanie kwestii sprzedaży i odpalania petard jest coraz większa.