0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

15:50 26-12-2024

Prawa autorskie: Rossija 24, 26.12.24Rossija 24, 26.12.24

10 dni po katastrofie Putin ogłosił federalny stan nadzwyczajny po skażeniu wybrzeża Morza Czarnego

Putin ogłasza federalny stan nadzwyczajny na wybrzeżu morskim w okolicach cieśniny kerczeńskiej między Krymem a Rosją. To znaczy, że władze lokalne nie dają sobie rady z likwidacją skutków katastrofy ekologicznej.

Co się wydarzyło?

15 grudnia w cieśninie zderzyły się dwa przybrzeżne (a więc nieprzystosowane do morskiej żeglugi) tankowce. Były w złym stanie, nie powinny były wypływać w morze, ale cóż, wypłynęły. 40 proc. przewożonego mazutu wylała się do morza. Było zimno, więc początkowo paliwo znajdowało się na dnie. I władze mogły utrzymywać, że wszystko jest OK.

Ale sztormy zaczęły wymywać truciznę na plażę. Skażonych jest kilkaset kilometrów plaż — i to wokół kurortów w Anapie i Gelendżyku, a także na wybrzeżu Krymu. Władze już przyznają, że piasek przestanie być toksyczny dopiero za 10 lat. Masowo giną delfiny i inne zwierzęta morskie oraz ptaki. Tymczasem na razie władze lokalne wpadły na pomoc, że zatruty mazutem piasek wybiorą do worków. Zorganizowały tych worków milion. Zrobiło się jednak cieplej i skawalony mazut zaczął wyciekać z nieszczelnych worków wgłąb piasku. To zachęciło miejscowych notabli do organizowania jeszcze bardziej popisowych i bezsensownych akcji ratunkowych — na pomoc przyrodzie zmobilizowali oni np. dodatkowo członków proputinowskiej partii Jedna Rosja.

Jaki jest kontekst

O sytuację z ropą Putin pytany był już w trakcie swojej „dorocznej” czteroipółgodzinnej konferencji prasowej 19 grudnia. Już wtedy przyznał, że sytuacja jest poważna, bo morze w końcu wyrzuci mazut na brzeg. Ale z jego wypowiedzi wynikało, że stać się to może dopiero wiosną. Tymczasem dzieje się teraz.

Putin federalne rezerwy do akcji pomocowej uruchomił dopiero teraz, po tym, jak na miejsce katastrofy osobiście pofatygował się 26 grudnia minister sytuacji nadzwyczajnych Kurenkow i odkrył, że po 10 dniach udało się usunąć jedynie 15 proc. trucizny. Reszta dalej dewastuje morze i wybrzeże.

Wynika z tego, że władze na Kremlu nie mają w takich sytuacjach dostępu do akuratnych informacji, więc reagują z dużym opóźnieniem.

Skala katastrofy ekologicznej wywołanej przez zdezelowane rosyjskie tankowce może mieć niekorzystny wpływ na „flotę cienia” Putina, dzięki którym stara się omijać zachodnie sankcje na rosyjską ropę. W trzecim roku sankcji te tankowce nie mają szansy być w dobrym stanie technicznym i rośnie ryzyko, że zdewastują inny atrakcyjny turystycznie region (w przypadku rosyjskiej katastrofy już wiadomo, że czarnomorskie kurorty Putina będą musiały zrezygnować z co najmniej jednego sezonu plażowania) albo czyjś do tej pory prosperujący port.

Opowieść o katastrofie w zatoce kerczeńskiej dokłada się do coraz liczniejszych doniesień o katastrofach w Rosji. Wyglądają one na skutek zaniedbań, niechlujstwa lub po prostu wojny. Wieczorne telewizyjne „Wiesti” 25 grudnia były pod tym względem wyjątkowo ponure: skażenie ropą ukochanego wybrzeża Rosjan, ukraiński ostrzał Lgowa w obwodzie kurskim, tajemnicza katastrofa samolotu lecącego z Baku do Groznego, pożar we Władywostoku, zatonięcie rosyjskiego statku towarowego „Ursa Major”, fala podpaleń budynków rządowych (o tym ostatnim napiszemy w kolejnym odcinku „GOWORIT MOSKWA”).

Przeczytaj także: