0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: (Photo by Tetiana DZHAFAROVA / AFP)(Photo by Tetiana DZ...

10 tys. ludzi na ulicach Kijowa. Protesty w obronie Ferodowa

Na placu Iwana Franki w Kijowie, w pobliżu Kancelarii Prezydenta Zełenskiego w piątek wieczorem zebrało się co najmniej 10 tys. ludzi. Skandowali: „Fedorow!”, „Przywrócić!”, „Hańba!” i śpiewali hymn Ukrainy. To już drugi dzień protestów po decyzji prezydenta Zełenskiego o zdymisjonowaniu Mychajła Fedorowa ze stanowiska ministra obrony Ukrainy

Co się wydarzyło?

Od czwartku w Ukrainie trwają protesty społeczne przeciwko decyzji Wołodymyra Zełenskiego o dymisji Mychajła Fedorowa – najmłodszego ministra obrony w historii tego kraju. Decyzja ta zapadła w środę 15 lipca.

35-letni Fedorow był zwolennikiem prowadzenia wojny z użyciem zaawansowanych technologii. Jego odwołanie ma związek z tym, że był skonfliktowany z naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy, generałem Ołeksandrem Syrskim.

W piątek 17 lipca na ulice Kijowa wyszło co najmniej 10 tys. ludzi w obronie Fedorowa, żądając jego przywrócenia na stanowisko – podała agencja Interfax-Ukraina. Tym razem jednak, w przeciwieństwie do czwartkowych demonstracji, protestujący znacznie silniej akcentowali żądanie dymisji Ołeksandra Syrskiego.

Na placu Iwana Franki w pobliżu Biura Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w piątkowy wieczór widać było liczne transparenty z hasłami:

„Armia bez przekrętów”, „Mój mąż nie walczy o to”, „Zniszczyliście szansę na reformę armii”, „Walczcie z wrogiem, a nie ze zdrowym rozsądkiem”, „My też mamy konflikt z Syrskim”.

Protesty odbywały się także Lwowie, Charkowie, Połtawie, Łucku, Dnieprze, Zaporożu, Odessie, Mikołajewie, Iwano-Frankowsku, Czernihowie i Krzywym Rogu. I to mimo, że właśnie w piątek doradca prezydenta Zełenskiego ds. komunikacji Dmytro Łytwyn poinformował, że Zełenski i Fedorow są zainteresowani dalszą wspólną pracą w jednym zespole.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

„Ci dwaj nie potrafili ze sobą współpracować. Prezydent w czasie wojny nie powinien stawać przed takimi wyborami. Chcę jedności, ale strony nie potrafiły jej osiągnąć. Odmówili nawet zasiadania przy tym samym stole beze mnie. Musiałem dokonać wyboru. Szanuję obu” — powiedział prezydent Zełenski podczas konferencji prasowej w Kijowie w czwartek 16 lipca.

Tak prezydent Ukrainy tłumaczy swoją decyzję o dymisji Mychajła Fedorowa. Wybrał naczelnego dowódcę Sił Zbrojnych Ukrainy, generała Ołeksandra Syrskiego.

Fedorow był ministrem obrony Ukrainy zaledwie pół roku, został powołany na to stanowisko 14 stycznia 2026 roku. Wcześniej pełnił funkcję pierwszego wicepremiera i ministra transformacji cyfrowej Ukrainy. Postrzegany był jako jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Zełenskiego.

Ta decyzja nie spodobała się tylko ukraińskiemu społeczeństwu. Politico zwraca uwagę, że również sojusznicy z NATO i UE są zaniepokojeni.

Dyplomata z NATO cytowany przez Politico twierdzi, że członkowie sojuszu byli „bardzo zaskoczeni” odwołaniem Fedorowa i że nie była to mądra decyzja.

„Bardzo go lubiliśmy, spisał się świetnie. Nie spodziewałem się tego” – powiedział anonimowo dyplomata.

Dymisja Fedorowa wywołuje tak silne reakcje dlatego, że młody polityk ma opinię człowieka zwalczającego korupcję i stawiającego na nowoczesne technologie w walce, szczególnie jeśli chodzi o systemy bezzałogowe. Międzynarodowe media podkreślają, że to właśnie on przekonał firmę SpaceX Elona Muska do wyłączenia terminali Starlink wykorzystywanych przez rosyjskie siły zbrojne, co spowodowało chaos w szeregach sił Kremla.

To również Fedorow istotnie pomógł w realizacji kampanii uderzeń średniego zasięgu, w ramach której ukraińskie drony atakują cele znajdujące się nawet 100 km za linią frontu. Ta kampania bardzo poważnie zakłóca rosyjską logistykę i spowalnia postępy terytorialne Rosji.

Przeczytaj także:

Z kolei gen Syrski (pseudonim „Rzeźnik”) ma opinię przywódcy w stylu radzieckim – nagradza lojalistów i zniechęca dowódców polowych do wykazywania własnej inicjatywy.

Fedorow zabrał głos podczas czwartkowej konferencji prasowej.

„Kiedy prezydent powiedział, że nie planuje zwolnić Syrskiego, zaakceptowałem to i byłem gotów nauczyć się z nim współpracować, ponieważ obaj mamy jeden cel — służyć narodowi ukraińskiemu. Wszystkie nasze inicjatywy były jednak blokowane. Syrski nie był gotowy do otwartej dyskusji na temat problemów, zamiast tego knuł przeciwko nam i w końcu postawił mi ultimatum, żebym odszedł — powiedział Fedorow

„Zamiast zastanawiać się, jak pokonać Rosję metodami asymetrycznymi, co jest zadaniem głównodowodzącego, on zastanawiał się, jak podzielić kraj” — dodał.

Z kolei Syrski zareagował na to w mediach społecznościowych. W poście stwierdził, że to właśnie dzięki jego wcześniejszym sukcesom, takim jak bitwa o Kijów w 2022 roku, Fedorow może dziś swobodnie wypowiadać się w stolicy Ukrainy.

„Udało nam się obronić naszą stolicę, a teraz w tym mieście można organizować briefingi, formułować wizje i podejmować decyzje. Dołożę wszelkich starań, by podobne wydarzenia mogły mieć miejsce w wolnej i niepodległej Ukrainie. Aby to osiągnąć, musimy skupić się na wojnie i na skutecznej strategii, która obecnie przynosi konkretne rezultaty” — napisał Syrski.

Przeczytaj także:

09:02 18-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Rozłam w PiS? „Spotkanie ostatniej szansy” nic nie dało

Kaczyńskiemu zależy na jedności obozu politycznego – przekazał rzecznik PiS Rafał Bochenek. Morawiecki z kolei stwierdził, że „jeszcze się nie urodził taki intrygant, który podzieli mnie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim”. Mimo tych deklaracji, piątkowe „spotkanie ostatniej szansy” na Nowogrodzkiej wcale nie rozstrzygnęło konfliktu w łonie PiS

Co się wydarzyło?

W piątek 17 lipca wieczorem doszło do kolejnego spotkania Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. Po tym spotkaniu trwającym 2,5 godziny Mateusz Morawiecki napisał w mediach społecznościowych:

"Jeszcze się nie urodził taki intrygant, który podzieli mnie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim”

I dodał:

"Donald Tusk po raz kolejny liczył na to samo: że prawica zajmie się sama sobą. Że intryga i plotki zrobią za niego polityczną robotę. Nie doczeka się.”

Mateusz Morawiecki pisał o swojej lojalności wobec obozu patriotycznego, o tym, że potwierdzały ją jego czyny w najtrudniejszych momentach. Podkreślił, że jego zdaniem obowiązkiem Prawa i Sprawiedliwości jest dziś zjednoczyć wszystkie środowiska, którym zależy na silnej, bezpiecznej i ambitnej Polsce.

„Przeciwnik jest jeden. Dlatego wszystkie ręce na pokład. Razem już pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać wybory i dobrze rządzić. Zrobimy to ponownie. Polska wygra wtedy, gdy patrioci będą budować mosty między sobą, a nie mury” – napisał Morawiecki.

W imieniu Jarosława Kaczyńskiego głos zabrał z kolei rzecznik PiS Rafał Bochenek, który stwierdził, że

„Jarosławowi Kaczyńskiemu zależy na jedności obozu politycznego, który zawsze był wielonurtowy, ale w ramach struktur partii – nigdy obok i nie w kontrze do nich”.

Tym samym zaznaczył wyraźnie z jednej strony wolę zażegnania konfliktu bez dalszego eskalowania, ale z drugiej podtrzymał ultimatum, które ma zmusić Morawieckiego do rozwiązania jego stowarzyszenia „Rozwój Plus”.

Rzecznik podkreślił, że rozmowa Morawieckiego z Kaczyńskim była spokojna, ale nie doprowadziła do żadnych rozstrzygnięć.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

15 lipca Prezydium Komitetu Politycznego PiS zdecydowało, że parlamentarzyści muszą ograniczyć swoją działalność w stowarzyszeniach tworzonych „obok” struktur partyjnych. To oznacza ultimatum: albo stowarzyszenie albo partia.

Jest to ultimatum postawione Mateuszowi Morawieckiemu, co doprowadziło do największego kryzysu na prawicy od lat, ponieważ były premier nie zamierza ze stowarzyszenia rezygnować.

Swoje stowarzyszenie "Po pierwsze Polska” w ramach PiS prowadził od czerwca również Jacek Sasin. On jednak zrezygnował z niego już 15 lipca, czyli natychmiast po postawieniu ultimatum przez Komitet Polityczny PiS. Konflikt więc odbywa się wyłącznie na linii z Mateuszem Morawieckim.

Data rozwiązania tego sporu – jakiekolwiek by ono nie było – jest jasno wyznaczona, to 23 lipca. Wówczas upływa termin na podjęcie decyzji o rezygnacji z działalności w stowarzyszeniu. Jeśli Morawiecki się nie ugnie, zostanie uruchomiona procedura wykluczenia go z Prawa i Sprawiedliwości.

Co na to Polacy? Z sondażu Instytutu Badań Pollster na zlecenie „Super Expressu” wynika, że 56 proc. badanych uważa, że Mateusz Morawiecki powinien odejść z PiS i założyć własną partię (20 proc. zdecydowanie, a 36 proc. „raczej tak”).

Warto zaznaczyć, że w podobnym badaniu przeprowadzonym na przełomie czerwca i lipca tylko 32 proc. uważało, że Morawiecki powinien odejść i założyć własną partię.

Tak wyglądają wyniki niezależnie od poglądów politycznych badanych. Jednak w łonie samych wyborców PiS sytuacja wygląda zupełnie inaczej. 49 proc. jest przeciwna odejściu byłego premiera z PiS i przejściu „na swoje”. „Za” jest tylko 26 proc., a 31 proc. nie ma zdania.

Przeczytaj także:

18:26 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Wołyń. Zełenski zapowiada otwarcie ukraińskich archiwów i więcej ekshumacji

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział 17 lipca otwarcie archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczących „tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu” oraz zwiększenie liczby zezwoleń na poszukiwania i ekshumacje.

Co się stało?

„Przeprowadziłem naradę dotyczącą naszej polityki wobec Polski. Uzgodniliśmy podjęcie kilku kluczowych działań.

  • Po pierwsze: zostaną podjęte decyzje w obszarze dyplomacji.
  • Po drugie: zostaną otwarte wszystkie archiwa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy dotyczące tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu
  • Po trzecie: zostaną podjęte decyzje w sprawie udzielenia dodatkowej znaczącej liczby pozwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne. Wspólnie z polską stroną musimy zapewnić większą zdolność do prowadzenia takich prac.
  • Po czwarte: omówiliśmy możliwe formaty rozszerzenia dialogu międzyspołecznego Ukrainy i Polski.
  • Po piąte: uzgodniliśmy z Ołeksandrem Ałfierowem, dyrektorem Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, rozszerzenie możliwości instytutu. Ołeksandr przygotuje i przedstawi systemowe propozycje. Proszę odpowiednich urzędników oraz tematyczny komitet Rady Najwyższej Ukrainy o rozważenie możliwości zwiększenia finansowego i innego wsparcia Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej".

- napisał Zełenski na X i Telegramie.

"Priorytety są oczywiste: wszyscy w Europie potrzebują dobrych sąsiedzkich, równoprawnych i wzajemnie korzystnych relacji, które budowane są na szacunku.

Polska znacząco wsparła Ukrainę po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, i jesteśmy wdzięczni Polsce.

Ochrona niepodległości Ukrainy bezpośrednio oznacza wzmocnienie niepodległości Polski, a wyzwania bezpieczeństwa, które stoją obecnie przed Europą, mogą być rozwiązane tylko we współpracy, w szczególności we współpracy wolnych narodów naszego regionu".

Na komunikat ten „z satysfakcją” zareagował premier Tusk:

Jaki jest kontekst?

Po przyznaniu przez Zełenskiego jednej z jednostek wojskowych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” w Polce narasta wspierana przez prawicę antyukraińską kampania. Prezydent Nawrocki odebrał prezydentowi Zełenskiemu Order Orła Białego. Próby załagodzenia konfliktu nie powiodły się. Rozwinęła się za to akcja odsyłania wysokich odznaczeń przez polityków z Polski i Ukrainy. Potem opozycja wywołała awanturę o pomoc dla Ukrainy w postaci pięciu rakiet do systemu Patriott. Wywołali tę awanturę w momencie, gdy Ukraińcy nie mieli już żadnego zapasu takich pocisków i rosyjskie rakiety balistyczne niszczyły domy w Kijowie.

W końcu kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek wezwał do wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy. Spotkało się to jednak z kontrą Jarosława Kaczyńskiego i rzecznika prezydenta (prawda historyczna jest ważna, ale w interesie Polski jest obecnie pomoc wojskowa dla Ukrainy).

Mimo wrogich komentarzy prezydent Nawrocki przed tygodniem ostatecznie spotkał się z prezydentem Zełenskim w czasie szczytu NATO w Ankarze. Ale Polska wyłączona jest teraz z ostatnich rozmów i porozumień w sprawie pomocy dla Ukrainy i budowy europejskiej obrony przeciw rosyjskim rakietom balistycznym.

Przeczytaj także:

W rocznicę Rzezi Wołyńskiej Sejm przyjął kolejną uchwałę w tej sprawie. Ale — jak zauważa w OKO.press Witold Głowacki — nie była ona tak straszna, jak mogłaby być. Jednocześnie ogłaszając zmiany w rządzie ukraińskim, Zełenski zapowiedział, że celem tej operacji jest [poprawa relacji z sojusznikami, w tym z Węgrami i z Polską.

Przeczytaj także:

W Polsce narastają jednak antyukraińskie emocje. Objawia się to m.in. atakami na osoby mówiące po ukraińsku, a nawet błędnie wzięte za Ukraińców. Kibicuje temu z całych sił rosyjska propaganda, która od początku pełnoskalowej agresji na Ukrainę w 2022 r. stara się osłabić polskie wsparcie dla Ukrainy.

Prezenter w studuy. Rosyjski napis i polski plakat "Wołyn'43"
Rosyjskie "Wiesti niedieli" 12 lipca 2026 celebrowały rocznicę Rzezi Wołyńskiej, streszczając dokładnie wszystkie wypowiedzi prawicowych polskich polityków.

Przeczytaj także:

16:16 17-07-2026

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Kaczyński o Morawieckim: Ograniczone myślenie racjonalne

„Zaczął koncentrować się tak bardzo na sobie, że myślenie racjonalne zostało co najmniej ograniczone” – mówi o Morawieckim Kaczyński. A 45 parlamentarzystów pisze do prezesa PiS apel „o jedność i otwartość na prawicy".

Co się wydarzyło?

Jarosław Kaczyński po raz pierwszy wypowiedział się szerzej na temat sytuacji w PiS odkąd w środę ogłoszono decyzję prezydium partii o rozwiązaniu wszystkich wewnętrznych stowarzyszeń. Decyzja ta była wymierzona w stowarzyszenie Rozwój Plus byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

W rozmowie z Michałem Adamczykiem, byłą twarzą Telewizji Publicznej Jacka Kurskiego, a obecnie współtwórcą internetowego Kanału TAK!, Kaczyński przywołuje argumenty dotyczące rzekomego zagrożenia utratą subwencji partyjnej z powodu działalności tego rodzaju stowarzyszenia.

Ale podaje także szerszy kontekst. Wprost stwierdził, że konflikt wziął się z faktu, że Mateusz Morawiecki chciał być kandydatem na premiera. „Już jest zgłoszenie pana premiera na nowego premiera przez jednego z członków tego stowarzyszenia. Partia nie może mieć dwóch kandydatów na premiera” – powiedział Kaczyński.

„Jeśli dojdzie do założenia nowej partii, co jest bardzo prawdopodobne, partii Mateusza Morawieckiego, to będzie to osłabienie Prawa i Sprawiedliwości. Na ile poważne? Czy pan wie, iloma szablami dysponuje Mateusz Morawiecki? Ilu posłów może odejść z Prawa i Sprawiedliwości, aby przystąpić do nowej formacji byłego premiera?” – pyta prowadzący rozmowę Michał Adamczyk.

Kaczyński ani razu nie zaprzecza tym domysłom i stwierdzeniom. Mówi, że nie zna precyzyjnej liczby osób, które mogłyby wyjść z PiS-u razem z Morawieckim. Ale wskazuje na dwie grupy:

  • osoby które mają „stare, mocne związki z premierem”, twierdzi, że takich osób jest kilkanaście;
  • osoby, które są zaangażowane w konflikty regionalne („pewni ludzie poczuli się zagrożenie, jeżeli chodzi o obecność w kolejnej kadencji Sejmu”).

W dalszej części rozmowy Kaczyński i Adamczyk oceniają szanse wyborcze potencjalnego ugrupowania Mateusza Morawieckiego.

„Ale na dziś wydaje się, że partia Mateusza Morawieckiego, jeśli wierzyć sondażom, wielkiego sukcesu nie osiągnie, bo z tych wewnętrznych sondaży wynika, że to jest poparcie na granicy progu wyborczego. Były nawet wyniki jeszcze gorsze" – mówi Adamczyk.

„Ja też nie uważam, żeby to było przedsięwzięcie o jakiejś szerokiej perspektywie, jeżeli chodzi o sukces polityczny. A przynajmniej w najbliższych wyborach.

Kaczyński następnie stwierdził, że Mateusz Morawiecki w pewnym momencie „zaczął koncentrować się tak bardzo na sobie, że myślenie racjonalne zostało co najmniej ograniczone”. Prezes PiS zaczął ostrzegać, że decyzja o ewentualnym założeniu własnej partii dodatkowo rozbije poparcie prawicy i sprawi, że w kolejnym cyklu wyborczym nie uda się odsunąć od władzy Koalicji 15 października.

W piątek wieczorem Piotr Müller, jeden z najbliższych współpracowników Morawieckiego, opublikował w social mediach list parlamentarzystów do Jarosława Kaczyńskiego.

„Pragniemy jasno zadeklarować: naszym celem jest jedność Prawa i Sprawiedliwości. Uważamy, że to ona pozwoli odsunąć od władzy antypolski rząd Donalda Tuska i przywrócić Rzeczypospolitej właściwy kierunek. Jednocześnie mamy świadomość, że sama jedność nie wystarczy – równie ważne jest ponowne dotarcie do tych grup, które w ostatnich latach od nas odeszły, i odzyskanie ich zaufania. Chcemy, by obie te myśli – jedność prawicy i otwartość na tych, których zabrakło dziś przy naszym stole – przyświecały naszemu zaangażowaniu i stały się wspólnym mianownikiem wszystkich, którym leży na sercu dobro Polski" – czytamy w liście.

Oświadczenie podpisało 45 parlamentarzystów. M.in. Daniel Obajtek, Waldemar Buda, Janusz Cieszyński, Paweł Jabłoński, Marcin Horała, Michał Dworczyk, Krzysztof Szczucki, Grzegorz Puda, Marek Jakubiak, Szymon Szynkowski vel Sęk.

Jaki jest kontekst?

W środę 16 lipca 2026 wieczorem kierownictwo PiS zdecydowało, że działające wokół partii stowarzyszenia mają się rozwiązać w ciągu siedmiu dni. Uzasadnieniem tej decyzji miałoby być to, że działalność stowarzyszeń jest sprzeczna z prawem regulującym działalność partii politycznych i może grozić odebraniem PiS-owi dotacji. Jest jednak jasne, że ta decyzja jest wymierzona w Mateusza Morawieckiego, który wiosną 2026 powołał Stowarzyszenie Rozwój Plus.

Morawiecki już dwie godziny po ogłoszeniu decyzji kierownictwa PiS odpowiedział na portalu X:

„Stowarzyszenie Rozwój Plus stało się miejscem, w którym Polacy chcą rozmawiać o przyszłości, przedstawiać konkretne rozwiązania i docierać do ludzi, którzy dziś oczekują od polityki przede wszystkim rozwoju, bezpieczeństwa i ambitnej wizji państwa”. Konkluzja jest jasna: stowarzysznia rozwiązywać nie zamierza.

Czwartkowa wypowiedź rzecznika PiS w wyjątkowo ostrych słowach przywołuje Morawieckiego do porządku. Bochenek pisze, że decyzja już zapadła: „Albo chce się być w jednej organizacji, albo w drugiej”.

Konflikt w Prawie i Sprawiedliwości ciągnie się od wielu miesięcy. Jego najbardziej widocznym objawem jest publiczne starcie między Przemysławem Czarnkiem i Mateuszem Morawieckim. Pierwszy reprezentuje „stary PiS” i strategię zakładającą przejmowanie wyborców korony Grzegorza Brauna. Drugi – przyciąga młodsze pokolenie polityków PiS i chce iść w stronę centrum.

Utworzenie stowarzyszenia przez Morawieckiego zostało w partii odebrane jako pierwszy krok do opuszczenia PiS-u i powołania własnej partii. Na 31 lipca Morawiecki zaplanował spotkanie w formie grilla. Zaprosił przedstawicieli różnych środowisk politycznych. PiS chce, by spotkanie odwołał, współpracownicy Morawieckiego potwierdzają, że grill się odbędzie.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

14:36 17-07-2026

Prawa autorskie: Photo by IRINN / AFPPhoto by IRINN / AFP

Wojna Iranu i USA eskaluje. Amerykanie atakują mosty na południu

Na dziś ani jedna, ani druga strona nie przejawia chęci wykonania kroku w tył i powrotu do dyplomacji

Co się wydarzyło

We wznowionym konflikcie USA z Iranem nie widać oznak deeskalacji. W nocy Amerykanie uderzyli w lotnisko w mieście Iranszahr i mosty na południu Iranu. Komunikat amerykańskiej armii mówi o atakach na „infrastrukturę logistyczną wspierającą armię”. Irańczycy mówią o atakach na sześć mostów.

Irańczycy przekazali, że odpowiedzieli atakami na cele w Bahrajnie, Omanie, Kuwejcie i Syrii. Kuwejtczycy twierdzą, że w dzisiejszych atakach ucierpiały elektrownia i stacja odsalania wody. Strażnicy Rewolucji w komunikacje podali, że uderzyli w bazę wojskową at-Tanf w Syrii, blisko granic z Jordanią i Irakiem. Do niedawna baza ta była wykorzystywana przez wojska amerykańskie w ramach walki z Państwem Islamskim. W lutym tego roku Amerykanie jednak oficjalnie wycofali się z at-Tanf.

Syria na razie zaprzeczyła jednak, że taki atak miał miejsce. A dotychczas brakuje niezależnego potwierdzenia.

Irańczycy przekazali dzisiaj, że w amerykańskich atakach na Iran od zawieszenia broni zginęło 38 osób.

Irańskie Ministerstwo Energii zaapelowało dziś do mieszkańców południa, by w miarę możliwości ograniczyli wykorzystanie energii elektrycznej ze względu na presję na sieć energetyczną związaną z amerykańskimi atakami i z upałami. W południowej prowincji Hormozgan przez najbliższy tydzień temperatury w ciągu dnia mają codziennie oscylować w okolicach 40 stopni Celcjusza.

Jaki jest kontekst

W pierwszej połwie lipca wojna między Iranem a USA została de facto wznowiona, choć żadna ze stron oficjalnie nie wypowiedziała podpisanego 17 czerwca wstępnego porozumienia. W ostatnich dniach jedynym pozytywnym sygnałem było zwrócenie przez Iran zatrzymanej w grudniu 2024 roku obywatelki USA. Pomimo tego pozytywnego gestu wojna z dnia na dzień eskaluje. Oba kraje, podobnie jak w marcu, czują, że mogą uzyskać lepszą pozycję negocjacyjną przy pomocy działań wojennych. Irańczycy chcą ponownie sprowokować światowy kryzys energetyczny, który drastycznie zwiększy koszt prowadzenia wojny. Amerykanie starają się ograniczyć wpływ Iranu na kontrolę ruchu w cieśninie Ormuz, a także dalej degradować infrastrukturę i gospodarkę Iranu.

Przeczytaj także: