Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:53 02-05-2026

Prawa autorskie: Prawa autorskie: Konfederacja Korony Polskiej. Grzegorz Braun, Włodzimierz Skalik i Sławomir Zawiślak podczas Parady Polskości w WilniePrawa autorskie: Kon...

Litewska porażka Brauna. Wizyta w Wilnie bez urobku politycznego

Europoseł Grzegorz Braun, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie pojawił się 1 maja na otwartym spotkaniu w centrum Wilna. Zaś następnego dnia co prawda wziął udział w Paradzie Polskości, ale na żadne wystąpienie podczas marszu nie mógł liczyć. Razem z dwoma innymi posłami swojej partii przeszedł więc przez Wilno podobnie jak setki innych uczestników parady.

Skrajnie prawicowy europoseł Grzegorz Braun i jego partia Konfederacja Korony Polskiej od tygodni zapowiadali „patriotyczną majówkę” w Wilnie. Miało być otwarte spotkanie z Braunem, potem przemarsz w corocznej Paradzie Polskości. Zapowiedzi te wywołały szereg protestów, także wśród litewskich Polaków. Wizycie europosła sprzeciwiły się nawet władze Wilna.

Co się wydarzyło?

Ostatecznie Grzegorz Braun, mimo sprzeciwów, pojechał na Litwę. Wybrał się tam razem z dwoma posłami: Włodzimierzem Skalikiem i Sławomirem Zawiślakiem oraz grupą około 50 członków Konfederacji Korony Polskiej. Towarzyszył im także Marcin Rola ze skrajnie prawicowego kanału wRealu24. Tyle że politycznie na tej wycieczce Braun nic nie zyskał.

Jeszcze 1 maja po południu Konfederacja Korony Polskiej i sam Braun zapraszali na otwarte spotkanie z europosłem, które miało odbyć się o godz. 19 na placu Vincasa Kudirki w Wilnie. Było to już trzecie zapowiadane miejsce spotkania. Pierwszym miał być klasztor franciszkanów na Starym Mieście. Jednak po nagłośnieniu wizyty europosła i pierwszych protestach franciszkanie wycofali się z wynajmu sali na wydarzenie polityczne.

Wtedy Konfederacja Korony Polskiej wystąpiła do władz Wilna o zgodę na wiec pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Ale i to miejsca trzeba było zmienić. Ostatecznie na kilka godzin przed wydarzeniem poinformowano, że odbędzie się ono na placu Kudirki.

I rzeczywiście, o wskazanej porze pojawiło się tam kilkanaście osób, które przyznały, że są związane ze środowiskiem Konfederacji Korony Polskiej. Było też kilkoro protestujących przeciwko wizycie Brauna, w tym wileński radny Dawid Ilnicki. Miał kartkę z napisem „Go home”. Inna protestująca przyniosła transparent z hasłem: „Precz z Wilna”.

Nie było natomiast… samego Grzegorza Brauna.

Ani nikogo z jego bliskich współpracowników. Z tego powodu zgromadzeni po pewnym czasie rozeszli się do domów.

Szli w Paradzie Polskości

Jednak europoseł dojechał 1 maja do Wilna. Ostatecznie odbyło się też jakieś wieczorne spotkanie, tyle że prawdopodobnie było zamknięte i ograniczone do członków Konfederacji Korony Polskiej, którzy przyjechali na Litwę z Polski.

Natomiast 2 maja cała grupa Korony wzięła udział w corocznej Paradzie Polskości, organizowanej przez Związek Polaków na Litwie. Przemarsz odbywa się regularnie w okolicach Święta Konstytucji 3 Maja. Polacy z Litwy w przyjazny sposób demonstrują tam swoją tożsamość narodową.

Uczestnicy „majówki” Konfederacji Korony Polskiej, razem z Grzegorzem Braunem, przeszli razem z innymi uczestnikami parady przez centrum Wilna, ale na tym ich aktywność się zakończyła. Braun nie miał wystąpienia, nie był też traktowany przez organizatorów jako gość honorowy.

„Warszawa potrzebuje Wilna”

Europoseł robił więc dobrą minę do złej gry.

„Jest pięknie, jest godnie, jest porządek. (…) Bardzo się cieszymy, że udało nam się tu spędzić te kilkadziesiąt godzin z rodakami” – komentował na żywo w relacji live, publikowanej na kontach Korony i Brauna na Facebooku. Zachwycał się też przemarszem: „Tu jest stężenie polskości niewątpliwie na wyższym poziomie niż w niejednym mieście w aktualnych granicach Rzeczypospolitej Polskiej. Warszawa potrzebuje Wilna, cały naród polski potrzebuje Polaków, którzy mieszkają tutaj, na Wileńszczyźnie, na Litwie, na Białorusi.”

Z innych wypowiedzi, publikowanych z wileńskiej majówki Korony, można się było dowiedzieć, że w „Wilnie jest duże ubóstwo, a ceny są bardzo wysokie”, zaś polskie władze „nic nie robią w temacie polskiej mniejszości narodowej na Litwie”. Poseł Sławomir Zawiślak stwierdził również, że „w Wilnie trudno znaleźć ślady polskości”.

Wyjaśnijmy od razu: poziom skrajnego ubóstwa w Litwie to 7,2 proc. (i znacznie więcej ubogich żyje na wsiach, a nie w Wilnie), przy tym samym wskaźniku w Polsce wynoszącym 5,2 proc.

Co do śladów polskości w Wilnie – jest ich tam tak dużo, że naprawdę trzeba się wysilić, by ich nie zauważyć. Poczynając od tablic pamiątkowych na Uniwersytecie Wileńskim, przez mieszkania Adama Mickiewicza i celę, w której go więziono, czy tablice pamiątkowe polskich poetów i pisarzy w Zaułku Literatów, aż po Cmentarz na Rossie.

Jaki jest kontekst?

Zapowiedzi wizyty Grzegorza Brauna na Litwie wzbudzały silne sprzeciwy głównie dlatego, że wcześniej polityk ten wielokrotnie wypowiadał się negatywnie o Litwie. W październiku 2024 r. pisał o tym państwie na platformie X: „Mała, wyludniona, wredna, antypolska, bismarkowska, anglosaska i żydowska kreatura, jaką jest współczesna Litwa”. Używał również hashtagu #StopLituanizacjiWilna. A w 2024 roku podczas debaty w Sejmie opisał Litwę jako „mały szowinistyczny niemiecki projekt”.

Nic dziwnego, że przeciwko jego „majówce” oficjalnie zaprotestował między innymi mer Wilna, Valdas Benkunskas. Zamieścił on wpis na Facebooku, w którym zwrócił się wprost do Grzegorza Brauna: „Mam proste pytanie – jeśli nie podoba ci się nasza Europa i nasz system wartości, dlaczego tak bardzo chcesz z niego korzystać, swobodnie podróżować do innego kraju i mieć tutaj platformę do szerzenia swojej trucizny? Co zgubiłeś w Wilnie?"

Podczas Parady Polskości o uderzające w Litwę wypowiedzi zapytali Brauna dziennikarze litewskiego medium LRT. Braun tak tłumaczył im swoje słowa: „Ja się wypowiadam, starając się nie owijać w bawełnę. Mówię, jak jest – obecny kształt obu naszych państw, i Polski, i Litwy, jest znacznie poniżej potrzeb i oczekiwań naszych narodów. Te formy polityczne są skarlałe, zredukowane, nie realizują ani polskich, ani litewskich interesów i nie stoją na straży naszej cywilizacji.”

Wysłał dziennikarkę na front

Europoseł stwierdził też, że: „I Wilno, i Warszawa podżegają do wojny, co z całą pewnością nie jest w interesie poczciwych Polaków i Litwinów. Ja tymczasem podżegam do pokoju”. Natomiast kiedy dziennikarka zapytała go o rolę Rosji i Białorusi w wojnie w Ukrainie, Braun w odpowiedzi zaatakował dziennikarkę:

„Dlaczego ja panią widzę tutaj, w Wilnie, a nie na froncie donieckim? Proszę się spieszyć, proszę z własnej kieszeni sypać jeszcze więcej do ukraińskiej studni bez dna. Jeśli jest pani taka dzielna i taka wyrywna, to proszę walczyć o te – moim zdaniem – fałszywe cele. Ale proszę nie wpychać ani Polaków, ani Litwinów pod ciężarówkę z gruzem”.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

13:19 02-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamins...

Prezydent wręczył nominacje generalskie

Na wniosek szefa MON prezydent Karol Nawrocki wręczył 12 nominacji na stopnie generalskie i na stopień admiralski.

Co się wydarzyło?

Uroczystość odbywa się na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego. Udział biorą w niej m.in. szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła.

„We fladze Rzeczypospolitej Polskiej, w barwach białej i czerwonej, zamknięci jesteśmy jako narodowa wspólnota, na tym samym fundamencie tożsamości i wartości, które dzisiaj nas tutaj spotkały” – mówił prezydent podczas uroczystości.Podkreślał, że na uroczystości obecni są z jednej strony nowo nominowani generałowie WP, „którym naród za sprawą prezydenta Polski oddaje odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo”. Z drugiej strony są uczniowie klas wojskowych i mundurowych. "Są gotowi brać odpowiedzialność za Polskę, a być może także za nasze bezpieczeństwo w przyszłości” – powiedział.

„To bardzo poruszający i symboliczny moment, że spotykają się ci, którzy o nasze bezpieczeństwo dbają i ci, którzy gotowi są o nasze bezpieczeństwo dbać, wpatrzeni w generałów i w pana admirała jako w swoje wzory do naśladowania” – mówił Nawrocki.

Na stopień generała dywizji mianowani zostali:

gen. bryg. Dariusz Lewandowski – Dowódca 18 Dywizji Zmechanizowanej

gen. bryg. Michał Strzelecki – Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych

Na stopień generała brygady mianowani zostali:

płk Dariusz Dróżdż – Dowódca 20 Brygady Zmechanizowanej

płk Krzysztof Duda – Dowódca 12 Brygady Zmechanizowanej

płk Marcin Dusza – Dowódca 21 Brygady Strzelców Podhalańskich

płk Piotr Gołos – Dowódca 25 Brygady Kawalerii Powietrznej

płk Jarosław Kowalski – I Zastępca Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej

płk Andrzej Kupis – Szef Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii, Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych

płk Andrzej Lis – Zastępca Dowódcy Transformacji i Szkolenia Sił Zbrojnych

płk Piotr Męczyński – Dowódca 18 Brygady Artylerii

płk Robert Polak – Zastępca Szefa Zarządu Szkolenia P7, Sztab Generalny Wojska Polskiego

Na stopień kontradmirała mianowany został:

kmdr Przemysław Karaś – Zastępca Dowódcy Centrum Operacji Morskich – Zastępca Dowódcy Komponentu Morskiego

Prezydent podczas wręczania nominacji mówił: „Należy umacniać nasze międzynarodowe sojusze, dzięki którym czujemy się silniejsi i stabilniejsi, w tym Sojusz Północnoatlantycki. Od tego są polscy generałowie, ale przede wszystkim od tego są polscy politycy, żeby szanować sojusze, a nie je bezmyślnie podważać”.

Dalej podkreślał: „Wojsko w XXI wieku potrzebuje mieć kadrę dowódczą, która rozumie zmieniające się na świecie okoliczności i konieczność bycia przez Polskę i Polaków gotowymi do obrony i ataku z lądu, powietrza i wody”.

12:08 02-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Marek Podmokly / Agencja Wyborcza.plFot. Marek Podmokly ...

16 busów wjedzie na trasę do Morskiego Oka

Ministra klimatu poinformowała, że Tatrzański Park Narodowy dostanie fundusze na zakup busów. Elektryczne pojazdy mają zastąpić konie na trasie do Morskiego Oka.

Co się wydarzyło?

„Planujemy kupić 16 pojazdów elektrycznych, budowę 6 podwójnych stacji szybkiego ładowania i 2 stacji transformatorowych. Skutecznie, krok po kroku, dokonujemy zmian w Polsce. Zmian, na których zyska środowisko, ludzie, a nawet zwierzęta” – napisała ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska w mediach społecznościowych, potwierdzając, że Tatrzański Park Narodowy (TPN) dostanie dofinansowanie na zakup elektrycznych busów, które zastąpią konie na trasie do Morskiego Oka.

Zakup będzie finansować Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. TPN wskazał, że dopiero po uzyskaniu formalnej decyzji Funduszu możliwe będzie ogłoszenie przetargu oraz określenie harmonogramu dostaw. Jak poinformował PAP, w TPN „trwają analizy dotyczące przyszłej organizacji transportu w rejonie Morskiego Oka”.

Według porozumienia resortu klimatu z fiakrami (czyli osobami prowadzącymi wozy konne), na trafie do Morskiego Oka miał obowiązywać model hybrydowy. Ustalono wtedy, że konie będą jeździć od Palenicy Białczańskiej do Wodogrzmotów Mickiewicza. „Pełną trasę, od Palenicy Białczańskiej do Włosienicy, turyści będą mogli pokonać, korzystając z bezemisyjnego transportu elektrycznego” – podawało ministerstwo.

W przesłanym PAP oświadczeniu fiakrzy wyrażają obawę, czy te warunki zostaną dotrzymane. Podkreślili, że kluczowym elementem uzgodnień z resortem miał być wspólny bilet i powierzenie im roli operatorów elektrycznych busów. Ich zdaniem obecne działania budzą „głęboki niepokój” – chodzi m.in. o warunki przetargu na obsługę pierwszych czterech pojazdów, który – poprzez wymóg trzyletniego doświadczenia w przewozach samochodowych – miał wykluczyć lokalnych przewoźników.

„Obawiamy się, że działania te – wbrew wcześniejszym umowom – zmierzają do całkowitego wyrugowania górali z trasy do Morskiego Oka” – zaznaczono.

Jaki jest kontekst?

O likwidację transportu konnego do Morskiego Oka od lat zabiegają organizacje zajmujące się prawami zwierząt. Opisywaliśmy to w OKO.press:

Przeczytaj także:

Społecznicy w 2024 roku brali udział w rozmowach z ministerstwem i góralami. Zwołano okrągły stół dla ratowania koni. Udało się wypracować pierwszy krok do polepszenia sytuacji koni z Morskiego Oka. Porozumienie miało 12 punktów.

Zapisano w nim m.in., że na wozy będzie mogło wsiadać mniej osób, a postój koni między kursami zostanie zwiększony z 20 minut do godziny. Do komisji weterynaryjnej, oceniającej stan koni, została przyjęta lekarka weterynarii zarekomendowana przez ministerstwo, a TPN zgodził się na testy elektrycznego busa na trasie z Włosienicy do Morskiego Oka. Ministerstwo kupiło cztery 19-osobowe elektryczne pojazdy za 3 mln 198 tys. zł w ramach pilotażu.

Deklarowało później, że będzie dążyć do likwidacji transportu konnego, ale w 2025 roku podpisało wspomniane porozumienie z fiakrami. Konie miały zostać tylko na części trasy, a zmiany miały wejść w życie od początku 2026.

To się nie udało: pod koniec grudnia 2025 TPN informował, że ma za mało busów, żeby obsłużyć ruch turystyczny. Okazało się, że dopiero musi złożyć wniosek o dofinansowanie kolejnych pojazdów. „Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) ogłosił nabór wniosków na dofinansowanie zakupu przez parki narodowe elektrycznych autobusów. Ze środków będzie mógł skorzystać Tatrzański Park Narodowy, by poszerzyć flotę wożącą turystów do Morskiego Oka" – informował resort klimatu.

Dopiero teraz – wpisem ministry Hennig-Kloski – potwierdzono, że środki zostały przyznane, a Park będzie mógł kupić 16 busów.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

11:23 02-05-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump speaks to the press upon returning to Joint Base Andrews in Maryland on January 13, 2026. Trump is returning from speaking to The Detroit Economic Club in Detroit, Michigan, and a visit to a Ford production plant. (Photo by Mandel NGAN / AFP)US President Donald ...

„Zła wiadomość dla Polski”. Trump podwyższa cła na auta

Donald Trump zapowiedział, że podwyższy cła na samochody z Unii Europejskiej. „Polska jest ważnym dostawcą podzespołów dla przemysłu motoryzacyjnego, dlatego zapowiedź USA podwyżki ceł na samochody z UE jest dla nas złą wiadomością” – ocenił szef MSZ Radosław Sikorski

Co się wydarzyło?

„Z przyjemnością informuję, że w związku z tym, że Unia Europejska nie przestrzega w pełni uzgodnionej przez nas umowy handlowej, w przyszłym tygodniu podwyższę cła pobierane od Unii Europejskiej za samochody osobowe i ciężarowe wwożone do Stanów Zjednoczonych. Cło wzrośnie do 25 procent” – 1 maja napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.

Dalej komentował: „wszyscy rozumieją, że jeśli będą produkować samochody osobowe i ciężarówki w zakładach w USA, nie będą nakładane żadne cła”. Trump napisał też, że w USA powstaje wiele fabryk, „w które zainwestowano ponad 100 miliardów”.

„Zakłady te, zatrudniające amerykańskich pracowników, zostaną wkrótce otwarte – nigdy wcześniej nie działo się nic podobnego do tego, co dzieje się dziś w Ameryce!” – napisał prezydent USA.

Sprawę komentował w TVN24 szef MSZ Radosław Sikorski. „Polska jest wielkim dostawcą podzespołów do samochodów, więc to nie jest dla nas dobra wiadomość” – mówił.

Jaki jest kontekst?

W 2025 roku UE i USA zawarły umowę handlową, na mocy której ustalono maksymalną 15-procentową stawkę celną dla większości europejskich towarów, w tym samochody. Jak podaje TOK Fm, komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz jeszcze w ubiegłym tygodniu, po spotkaniu w Waszyngtonie z amerykańskim ministrem finansów Scottem Bessentem przekonywał, że USA zamierzają się trzymać tej umowy.

Czy Unia Europejska łamie jej postanowienia? Trump nie doprecyzował w swoim wpisie, na czym polega „nieprzestrzeganie” umowy przez UE.

Rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho odrzuca te zarzuty. W piątek 1.05 oświadczyła, że Unia Europejska „realizuje zobowiązania wynikające z porozumienia z USA zgodnie ze standardową praktyką legislacyjną”.

„Utrzymujemy ścisły kontakt z naszymi partnerami, także po to, żeby mieć jasność co do realizacji zobowiązań ze strony amerykańskiej” – powiedziała.

Dodała też, że jeśli USA podejmą działania niezgodne z zawartym przez obie strony porozumieniem, Unia „pozostawi sobie możliwość podjęcia działań mających na celu ochronę jej własnych interesów”.

W sprawie wypowiedział się niemiecki socjaldemokrata Bernd Lange, który przewodniczy komisji handlu międzynarodowego w Parlamencie Europejskim. Napisał na X, że plan Trumpa jest „nie do przyjęcia”. „Od ceł na ponad 400 produktów ze stali i aluminium po obecne działania wymierzone w samochody – świadczy to o wyraźnym braku wiarygodności” – napisał eurodeputowany.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

10:12 02-05-2026

Prawa autorskie: Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl *** Local Caption *** .Fot. Agnieszka Sadow...

Na Litwie przy granicy Polską znaleziono dwa ciała migrantów

W czwartek 30.04 w lesie we wsi Rūkštenai na zachodzie Litwy znaleziono dwa ciała osób w wieku 30-35 lat. Z ustaleń służb wynika, że byli to migranci, którzy chcieli dostać się do Polski, gdzie czekał na nich transport.

Co się wydarzyło?

Ciała dwóch osób kilkanaście kilometrów od granicy polsko-litewskiej znaleźli okoliczni mieszkańcy i powiadomili służby. TVP3 Wilno podaje, że zwłoki kobiety i mężczyzny leżały w lesie w pobliżu wsi Rūkštėnai. Litewska Straż Graniczna podaje, że zmarli mogli być migrantami, którzy chcieli dostać się do Polski i stąd kontynuować podróż.

Zmarli to kobieta i mężczyzna w wieku 30-35 lat. Nie mieli przy sobie dowodów tożsamości. Nie znaleziono na ich ciałach śladów przemocy. Sekcja zwłok ma pomóc w ustaleniu przyczyny zgonów.

W pobliżu odnalezienia ciał zatrzymano także osiem osób bez dokumentów: siedmiu mężczyzn i jedną kobietę. Deklarowali, że pochodzą z Etiopii, Algierii, Jemenu i Erytrei. Dwoje z nich zostało przewiezionych do szpitala.

Jaki jest kontekst?

W sobotę 2 maja litewska Straż Graniczna podała, że w tym roku strażnicy uniemożliwili wjazd na teren kraju przez nieautoryzowane punkty 705 migrantom z Białorusi. „Ogółem od początku kryzysu migracyjnego wywołanego przez Białoruś litewscy strażnicy graniczni zapobiegli nielegalnemu wjazdowi do kraju 25 329 migrantom” – informują służby.

Litwa, podobnie jak Polska, stała się jednym z krajów, przez które migranci próbują dostać się do Unii Europejskiej z terenu Białorusi.

TVP Info podaje, że według litewskich służb coraz więcej migrantów przemieszcza się nie tylko z Białorusi, ale również z Łotwy. Od początku tego roku zatrzymano około 500 osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę litewsko-łotewską. Dwie osoby, których ciała znaleziono w czwartek, miały przebyć właśnie taką drogę.

„Uważa się, że cudzoziemcy przybyli na Litwę z Łotwy, a zdarzenie może mieć związek z wtórną migracją z tego kraju, która w tym roku znacznie się nasiliła” – podaje portal Lrt.lt, cytowany przez Wyborczą.

Przeczytaj więcej z OKO.press

Przeczytaj także: