0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:35 20-09-2026

Prawa autorskie: "Wiesti", 18 września 2026"Wiesti", 18 wrześni...

1950 dronów zestrzelonych nad Rosją

Ukraiński atak na Rosję 20 września był — wedle oficjalnych rosyjskich danych — największy od początku wojny. Miał miejsce w ostatnim dniu trzydniowych „wyborów” do Dumy i po tygodniach propagandowych opowieści, że Rosja już prawie kompletnie zniszczyła nie tylko obronne zdolności Ukrainy, ale w ogóle możliwość normalnego tam życia.

Co się stało?

Armia rosyjska poinformowała w oficjalnym komunikacie, że w ciągu ostatnich 24 godzin zestrzeliła 1951 dronów, osiem pocisków Flamingo i osiem pocisków HIMARS. To najwięcej w całej wojnie obronnej Ukrainy. Przed rokiem tych zestrzeleń było koło 200, potem więcej — i obecnie średnio jest ich tysiąc na dobę. Oczywiście poza dronami i pociskami zestrzelonymi są także te, które doleciały do celu.

Jak już informowaliśmy (patrz tekst niżej), tym razem ucierpiała Moskwa.

Przy czym ataki na Moskwę trwały, po przerwie, co najmniej od czwartku. W piątek rosyjska obrona miała ich np. zestrzelić 350 na trasie na stolicę. Wtedy najwyraźniej żaden pocisk i dron nie przebił się przez obronę, ale Ukraińcy prowadzili akcję do skutku.

W sobotę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ostrzegł też, że Ukraina zmienia taktykę ataków daleko za linią frontu. Informację podały niezależne rosyjskie portale.

Jaki jest kontekst?

W Rosji trwają „wybory” do Dumy i ponieważ do wybierania za wiele nie ma (i tak wygra partia Putina), władzom zależy przede wszystkim, by pokazać wielką frekwencję. Wele przedwyborczych „sondaży” miała ona wynieść 51-53 proc. Następnie jednak Putin w orędziu wezwał Rosjan do głosowania, by w ten sposób wyrazili oni poparcie dla SWO. Wybory trwają trzeci dzień i cały czas propaganda kremlowska podaje, że frekwencja jest wysoka i stale rośnie. W niedzielę 20 września rano władze podały, że wynosi już 45 proc.

Najciekawsze, że najlepsze odsetki uzyskują regiony przyfrontowe. Tam już w sobotę, pod nieustającymi ostrzałami, miało zagłosować ponad połowa uprawnionych. Telewizja pokazała, jak to się odbywa: urzędnicy przynoszą urny wprost do mieszkań. Głosowanie jest niby tajne, ale nikt nie wie i nie może powiedzieć, co się z urnami dzieje po drodze. Propaganda zapewnia tylko, że nikt nie może sprawdzić, jak zagłosowała dana osoba.

Na zdjęciu — głosowanie do „mobilnej urny” blisko frontu, wśród żołnierzy. Tak to pokazał rosyjski dziennik telewizyjny 18 września.

Jest jeden problem — wedle oficjalnych danych najniższa frekwencja jest w Moskwie i Petersburgu. Teraz mieszkańcy metropolii będą głosować w niedzielę — bo muszą — w nieco innych warunkach, niż opowiada im telewizja.

Ta zaś od tygodni zalewa odbiorców obrazami płonącej Ukrainy i zapewnieniami, że Ukraina już się nie podniesie. Że spadła na nią karząca ręka Rosji za to, że Ukraińcy spróbowali ją zaatakować. Od pewnego czasu propaganda przestała opowiadać, że Rosja też stale obrywa. Obowiązuje wersja Putina, że straty po ukraińskich atakach może są, ale nie są istotne. Tymczasem Rosja nie niszczy już w Ukrainie jedynie instalacji woskowych, ale wszystko, jak leci. Kolej, magazyny spożywcze, domy, sklepy. Telewizja zalewa w Rosji obrazami płonących miast i komentarzami przerażonych ludzi, którzy to filmują (Moskwa używa filmów z ukraińskiego internetu). Fantazjuje o tym, jak straszna będzie w Ukrainie zima.

Obecny ukraiński atak propaganda Kremla przekuje zapewne w opowieść o tym, że Rosjanie się nie załamali, gdyż są narodem wyjątkowym, i z jeszcze większą ochotą poparli Putina.

Nie zmienia to jednak faktu, że w wyniku działań Putina mieszkańcy Moskwy pierwszy raz w historii głosują pod ostrzałem.