Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Już we wrześniu 2024 do polskich szkół miało popłynąć 500 mln zł na szkolenia dla nauczycieli, wsparcie psychologiczne i zatrudnienie asystentów międzykulturowych. Ale temat ukraińskich uczniów był dla rządu niewygodny w kampanii prezydenckiej
Dymisja Joanny Muchy to decyzja motywowana nie tylko politycznie, ale i merytorycznie. Jak podaje Justyna Suchecka z portalu TVN24, jednym z największych punktów zapalnych między Muchą a kierownictwem resortu miała być opieszałość rządu we wprowadzeniu programu „Szkoła dla wszystkich”. Nad szczegółowymi rozwiązaniami, które służyłyby integracji ukraińskich i romskich dzieci w polskich szkołach, Joanna Mucha pracowała z organizacjami społecznymi od 1,5 roku. Program miał wejść w życie we wrześniu 2024 i potrwać trzy lata, ale pieniędzy, jak nie było, tak nie ma. Powód? Według części źródeł chodzi o polityczną kalkulację: antyukraińskie nastroje w Polsce i niechęć do podnoszenia tematu przed wyborami prezydenckimi. Projekt rozporządzenia w tej sprawie utknął na poziomie administracji rządowej już w styczniu 2025. Chodzi o 500 mln zł z Unii Europejskiej, które miały popłynąć na zatrudnienie asystentów międzykulturowych, szkolenia dla nauczycieli, czy specjalistyczne wsparcie psychologiczne dla uczniów z Ukrainy.
Przypomnijmy, że w polskich szkołach uczy się dziś ponad 200 tys. dzieci i młodzieży zza wschodniej granicy, a 3/4 z nich pojawiło się tu po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. „Wielka szkoda, że rząd nie widzi potrzeby reformy systemu edukacji, żeby zrobić go przyjaznym dla wszystkich!” – komentowała w mediach społecznościowych Myroslava Keryk z Ukraińskiego Domu.
Joanna Mucha w resorcie edukacji odpowiadała m.in. za włączenie ukraińskich uczniów i uczennic do polskich szkół. W poniedziałek 23 czerwca RMF FM podało, że posłanka Polski 2050 postanowiła zrezygnować z funkcji. Jedni interpretują ten ruch jako ucieczkę przed zapowiedzianą na lipiec rekonstrukcją rządu. Inni mówią, że napięcie rosło od wyborów prezydenckich, gdy po przegranej Trzaskowskiego Mucha głośno skrytykowała Platformę Obywatelską jako partię, która od lat potrafi tylko przegrywać wybory.
Przeczytaj także: