Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W trakcie operacji pod Łymaniem straty rosyjskich okupantów wyniosły około 2 000 osób.
O sukcesie poinformował Andrij Biłecki, dowódca 3. Korpusu Armii Sił Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy, podsumowując trzeci etap operacji.
Według Biłeckiego 3. Korpus Armijny wyzwolił miejscowości Nowe, Ridkodub i Kateryniwkę oraz odzyskał kontrolę nad Karpiwką i Nowomichajliwką. Ukraińscy żołnierze odzyskali kolejne 51 km² ojczystej ziemi, a od początku operacji – łącznie 176 km².
Jak mówił Biłecki, głównym celem trzeciego etapu operacji stała się miejscowość Nowe – kluczowy punkt strategiczny Rosjan na przyczółku. „Kto kontroluje wzgórza wokół tej miejscowości, ten ma przewagę na przyczółku” – powiedział generał. Zauważył, że przeciwnik był przekonany, że głównym kierunkiem ataku jest Szandryhoło – Zełena Dołyna, co zmusiło go do „bezsensownego wyczerpania swoich rezerw w kontratakach właśnie na tym kierunku”.
„Rosjanie nie zauważyli prawdziwego ataku, który skupiał się na zdobyciu Nowego” – powiedział.
Żeby przełamać obronę wroga, 3. Korpus Armijny wykorzystał własny wynalazek: radzieckie transportery opancerzone BTR-60 przerobione na bezzałogowe pojazdy kamikadze. Za ich pomocą zniszczono najsilniejsze umocnienia przeciwnika.
„Rosjanie poddawali się w całości – całe oddziały wraz z oficerami, pilotami i artylerzystami” – powiedział dowódca 3. Korpusu Armijnego SZU.
Jak pisze portal hromadske.ua, pierwsze doniesienia o ukraińskiej ofensywie w obwodzie donieckim zaczęły pojawiać się w sieci kilka tygodni temu. Według komentatorów wojennych Ukraina zlikwidowała rosyjski wysunięty przyczółek na północ od Łymania i odzyskała dziesiątki kilometrów kwadratowych swojego terytorium.
Francuski analityk Clément Molin twierdził, że przyczółek łymański był punktem wyjścia do rosyjskiej ofensywy na Łymań, a potem na Izium i Słowiańsk, co zagrażało logistyce północnego Donbasu. Według Molina ukraińskie działania kontrofensywne doprowadziły do wyzwolenia ponad 200 km² w zaledwie cztery miesiące.
Wokół operacji panowała cisza informacyjna. Dopiero 15 września dowódca 3. Korpusu Armijnego SZU Biłecki potwierdził kontratak na północy obwodu donieckiego i zdradził, że operację nazwano „Vivaldi”.
„U Vivaldiego, jak wiadomo, są cztery pory roku. A to dopiero pierwsza z nich. […] Będą dobre wieści, ale teraz nasze działania wymagają ciszy” – mówił wówczas Biłecki.
Przeczytaj także: