Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Amerykanie znów pożyczają nam pieniądze na zakup sprzętu wojskowego. W sumie Polska otrzymała już gwarancje w wysokości 20 mld dolarów. Jak ocenił szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, na takie wsparcie mogą liczyć tylko „najlepsi sojusznicy USA”
Polska i USA podpisały kolejną umowę ws. gwarancji kredytowej na zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego w ramach programu Foreign Military Financing (FMF). Kwota wsparcia wyniesie 4 mld dolarów.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał program „amerykańskim SAFE”. Jak wymieniał, do tej pory gwarancje od Stanów Zjednoczonych pozwoliły Polsce kupić najnowocześniejsze uzbrojenie, w tym samoloty F-35, czołgi Abrams, śmigłowce Apache, czy sprzęt związany z rozpoznaniem, np. zaawansowane drony i areostaty Barbara.
Zapewniał, że kolejna transza pieniędzy również zostanie dobrze spożytkowana. „To jest efekt pracy i strategii Sztabu Generalnego, który określa zamówienia dla Wojska Polskiego. One nie biorą się z widzimisię kogokolwiek, one biorą się z analizy operacji, które dzisiaj trwają na całym świecie, z wojny na Ukrainie przede wszystkim, jak zmienia się pole walk” – mówił Kosiniak-Kamysz.
I dodał, że takie wsparcie udzielane jest tylko „najlepszym sojusznikom USA”
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański stwierdził, że podpisując umowę, Polska robi kolejny ważny krok, aby pozostać liderem inwestycji w bezpieczeństwo.
Thomas DiNanno, podsekretarz Stanu ds. kontroli zbrojeń i bezpieczeństwa międzynarodowego, dodał, że Polska jest „modelowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych” i „liderem odporności” w Europie.
Łączna wartość finansowania wojskowego udostępnionego Polsce przez USA zbliżyła się do poziomu 20 mld dolarów. Jak podkreślał wicepremier Kosiniak-Kamysz, program nie kłóci się z unijnym funduszem na zbrojenia, tylko się uzupełnia. A Polska planuje dywersyfikację nie tylko instrumentów finansowych, z których korzysta, ale i źródeł pozyskiwania sprzętu.
Przypomnijmy, że z europejskiego programu SAFE na inwestycje zbrojeniowe do polskiej kasy w formie niskooprocentowanych unijnych pożyczek wpłynie dodatkowo 43,7 mld euro, czyli ok. 180 mld zł.
Pieniądze zostaną wydane na Tarczę Wschód, systemy bezzałogowe i antydronowe, pojazdy opancerzone i artylerię, obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową, siły powietrzne, systemy tankowania w powietrzu, fabryki amunicji, systemy radarowe, zasoby kosmiczne i cyberbezpieczeństwo.
Do polskich firm ma trafić 89 proc. funduszy, 11 proc. będzie inwestowane poza granicami kraju. Skorzysta na tym 12 tys. polskich zakładów, a pieniądze popłyną na produkcję takich hitów eksportowych polskiej zbrojeniówki jak system antydronowy SAN, pojazdy minowania Baobab, bojowe wozy piechoty Borsuk, transportery opancerzone Rosomak, zestawy przeciwlotnicze Piorun.
Jak wynikało z informacji portalów branżowych, pieniądze z FMF mogą pójść np. na zakup dwóch eskadr samolotów F-35.
Do tego w 2026 roku Polska może przeznaczyć na obronność nawet 200,1 mld zł z budżetu, co ma stanowić 4,8 proc. PKB. W 2025 roku wydaliśmy na ten cel 186,6 mld, co odpowiadało 4,7 proc. PKB.