Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jak podaje Rzeczpospolita, polski „król bitcoinów”, zanim zniknął, przetransferował udziały do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A Dubaj jest dziś głównym hubem dla brudnych interesów rosyjskich oligarchów
Jak ustaliła Rzeczpospolita, udziały w Zondacrypto (wcześniej BitBay) trafiły do trzech spółek w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. A te kontrolowane były z Luksembruga przez spółki należące do zaginionego „króla bitcoinów” Sylwestra Suszka. Ten sposób obrotu kapitałem nie jest przypadkowy. Pozwala ominąć międzynarodowe sankcje i inwestować nielegalnie pozyskane pieniądze. Ze spółek zakładanych na figurantów z ZEA, nieposiadających realnego dostępu do kont bankowych, korzystają m.in. rosyjscy oligarchowie. Według Rzeczpospolitej także przez Zondacrypto (wcześniej BitBay) płynął szeroki strumień brudnych pieniędzy pochodzących od mafii, przestępców, a rosyjskich ślad – o którym wcześniej mówił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak – jest aż nadto czytelny.
Gdzie się podziały miliony z giełdy kryptowalut? Zaginiony w 2022 roku Sylwester Suszek ma być jedyną osobą, która ma dostęp do depozytu środków klientów. Chodzi o tzw. klucze prywatne do portfela zawierającego ok. 4,5 tys. bitcoinów (BTC). Środki te, warte ponad miliard złotych, od 2019 r. są nienaruszone. I rzekomo niedostępne, o czym mówił w ubiegłym tygodniu prezes Zondacrypto mec. Przemysław Kral. Kral apelował do zaginionego Suszka, aby przekazał klucze do aktywów. Bezskutecznie, bo służby podejrzewają, że Suszek został porwany (i mówiąc bardzo łagodnie – być może nigdy nie uda się go odnaleźć).
Manewr prezesa Zondacrypto udowodnił klientom, że od czterech lat firma, w którą wierzyli, funkcjowała bez dostępu do aktywów A ich inwestycje były wydmuszką. Według specjalistycznych portali informacje podane przez Krala to manipulacje – stary uśpiony portfel nie mógł bowiem pełnić roli portfela operacyjnego dużej giełdy kryptowalut.
Teraz zniknął również prezes Kral. Pożegnał się pracownikami firmy i stał się nieuchwytny. Jak informują media, Kral od ubiegłego roku posiadał paszport Izraela.
Śledztwo w sprawie podejrzenia oszustwa prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach. A politycy prześciagają się we wzajemnym oskarżaniu się o to, kto jest w tej sprawie winny zaniechań. Prawo i Sprawiedliwość próbuje obciążyć obecny rząd. Janusz Kowalski opublikował w sieci zdjęcie premeira Donalda Tuska z koszulką Lechii Gdańsk, na której widać logo Zondacrypto jako dowód na to, że „afera Zondacrypto to afera Tuska". I domagał się powołania komisji śledczej. Rafał Bochenek wnosił o odtajnienie grudniowego posiedzenia w sprawie rynku kryptowalut, sugerując, że materiał byłby kompromitujący dla obecnego rządu.
Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak w Sejmie przekazał, że mamy do czynienia z piramidą finansową i ingerencją rosyjskich służb. Premier Donald Tusk ujawnił, że środki z Zondacrypto finansowały polską politykę, w tym: Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry, Fundację Dobry Rząd Przemysława Wiplera z Konfederacji oraz konferencję CPAC w Rzeszowie.
Giełdę kryptowalut uwiarygadniał za to prezes PKOl Jarosław Piesiewicz, który w październiku 2025 roku – mimo protestów części członków zarządu – uczynił Zondacrypto sponsorem generalnym polskich Olimpijczyków. Gdy okazało się, że co do funkcjonowania firmy są poważne wątpliwości, Piesiewicz wyszedł na konferencję prasową i ogłosił, że nie ma powodu, żeby zrywać umowę ze sponsorem. „Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy. Zerwanie umowy wiąże się z zapłatą kary umownej, na którą PKOl nie stać” – stwierdził Piesiewicz. To tylko dostarczyło amunicji ministrowi sportu, który nie od dziś chce Piesiewicza odwołać z funkcji. Prezes PKOl mówi dziś, że sam stracił pieniądze na Zondacrypto, a jeśli nie dostanie kolejnej transzy pieniędzy do 30 kwietnie, dopiero wówczas zerwie umowę sponsorską.
W tle trwa też przepychanka o ustawę o rynku kryptoaktywów. Prezydent dwukrotnie zawetował rządową propozycję, wskazując na nadmierne regulacje. A Sejm dwukrotnie nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Jak informuje nieoficjalnie Polsat News, teraz Pałac Prezydencki byłby gotowy poprzeć ustawę przygotowaną przez Polskę 2050. Przypomnijmy, że celem regulacji jest wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation). Nadzór nad rynkiem miałaby objąć Komisja Nadzoru Finansowego. Rząd oskarża prezydenta, że zablokował przepisy i to jego wina, że afera Zondacrypto wybuchła nam w rękach.
Jeśli chcecie lepiej zrozumieć, o co chodzi w tej aferze, przeczytajcie teksty Agaty Kołodziej w OKO.press:
Przeczytaj także: