Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Mamy pięć przepisów karnych, które są podstawą do rozwiązania zgromadzenia przez przedstawiciela gminy” – mówi Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku kobiet.
Od pierwszego dnia pod przychodnią na Wiejskiej, gdzie kobiety mogą dostać wsparcie i uzyskać pomoc w przeprowadzeniu aborcji farmakologicznej, trwają protesty środowisk antyaborcyjnych. Protesty środowisk pro-life są tak głośne, że mieszkańcy Wiejskiej nie mogą normalnie funkcjonować. Podczas hałasu trudno jest przejść ulicą obok przychodni oraz do niej wejść.
Osoby będące w placówce muszą przedrzeć się przez szczelny mur protestujących oraz wytrzymać przystawianie do uszu głośników, z których słychać płacz dzieci i wuwuzele. Środowiska antyaborcyjne przynoszą ze sobą banery z treściami, które nie tylko dezinformują, ale są też drastyczne dla małych dzieci.
Prezydent Miasta i kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski został zapytany przez Aleksandrę Walczak z Orientuj się o to, dlaczego nic nie robi z protestami pod przychodnią. „To jest zadanie policji. Wielokrotnie uczulaliśmy policję, by zaprowadzić tam porządek. To nie jest odpowiedzialność miasta” – powiedział.
W sobotę pod przychodnią protestowały aktywistki Strajku Kobiet, Inicjatywy Wschód oraz polskie Babcie. Aktywistki mówią, że przedstawiciel miasta może skorzystać z pięciu przepisów, by móc rozwiązać zgromadzenie. Są to:
W związku z powtarzającym się nękaniem jedna z mieszkanek bloku przy Wiejskiej dostała ataku paniki. Tego samego dnia ktoś oblał drzwi kliniki kwasem. W rozmowie z „Wyborczą” mł. asp. Jakub Pacyniak, oficer prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I, tłumaczył, że policja reaguje na przypadki możliwego zakłócania porządku w sposób adekwatny i prowadzi czynności wyjaśniające. Dodał, że zgromadzenia pod przychodnią „Abotak” są legalne.
OKO.press pytało przedstawicieli miasta o to, czy mogą zareagować (i czy to zrobią). W dość długiej odpowiedzi można przeczytać, że miasto „nie wydaje zezwolenia/zgody na przeprowadzenie zgromadzenia, nie jest też uprawniony do ingerowania w jego przebieg (...)” i „Nie istnieją podstawy prawne pozwalające na wprowadzenie jakichkolwiek ograniczeń dotyczących poziomu emitowanego dźwięku na zgromadzeniach”.
Czytaj tekst Magdaleny Chrzczonowicz:
Przeczytaj także: